Tramwaj zwany trudną miłością (do pracy)
O „Bardzo długiej i powolnej katastrofie tramwaju nr 26” w reż. Julii Nowak w TR Warszawa pisze Lena Kuran.
fot. Adrian Lach
O „Bardzo długiej i powolnej katastrofie tramwaju nr 26” w reż. Julii Nowak w TR Warszawa pisze Lena Kuran.
fot. Adrian Lach
Jadąc tramwajem, nie myślimy o jeździe tramwajem – konstatuje na początku „Bardzo długiej i powolnej katastrofy tramwaju nr 26” Motorniczy (Mirosław Zbrojewicz), mistrz drugiego planu i narrator nie-tylko-z-offu.
Po krótkim zastanowieniu nie sposób nie przyznać mu racji: prawdopodobnie tylko dzieci podczas podróży dowolnym środkiem komunikacji są skupione na tym, że właśnie nim podróżują, a nie na tym, skąd i dokąd jadą. Dla większości podróżnych środek komunikacji jest jednak tylko środkiem do celu, którego jedynym zadaniem jest bezpieczne dowiezienie pasażerów z punktu A do punktu B. Wsiadamy więc do przysłowiowego tramwaju, „otorbiamy się” w naszą indywidualną rzeczywistość i przestajemy zwracać uwagę na otoczenie. Dopiero gdy coś idzie nie tak, dostrzegamy, gdzie i z kim jesteśmy.
Bohaterowie „Bardzo długiej i powolnej katastrofy tramwaju nr 26” istnieją w punkcie liminalnym między normalną, spokojną jazdą a bliżej nieokreślonym wydarzeniem zakłócającym im drogę do Wielkiego Celu. Każde z nich dąży do pracy lub już w tej pracy JEST – jak Motorniczy czy Dostawca jedzenia (Filip Zaręba), próbujący zrealizować zamówienie z aplikacji w przepisowym czasie. Projektariusz Mariusz (Michał Jan Meller) kończy projekt i spieszy się na pociąg, który zawiezie go na drugi koniec Polski ku kolejnemu zleceniu. Hipochondryczka (Aleksandra Popławska) musi wrócić do dziecka, którym zajmuje się w ramach pracy opiekuńczej. Laska bez telefonu (Izabella Dudziak) szuka swojej tożsamości zagubionej razem z firmowym smartfonem, dając się prowadzić tajemniczemu klaunowi (Filip Zaręba) wspak po własnym życiu. Wszyscy oni się spieszą. Wszystkim im na czymś zależy.
Niespodziewane zatrzymanie tramwaju wymusza na bohaterach przerwę w działaniu i obnaża pustkę, jak pozostaje w ich życiu po odcięciu od pracy, dedlajnów, projektów z chwiejnym budżetem i prób zarządzania własnym zdrowiem bez ubezpieczenia. Tekst Julii Nowak celnie wypunktowuje brak stabilności finansowej (życiowej), wyśrubowane wymagania pracodawców nieczułych na problemy pracowników zatrudnionych na „śmieciówkach”, prekariat i projektariat. Zawieszeni w odkształconej rzeczywistości poruszającego się nieskończenie wolno tramwaju zabiegani ludzie pracy mają wreszcie czas na refleksję nad znaczeniem i sensem ich życia. Wyciągnięte przez nich wnioski nie napawają optymizmem: ktoś ostatecznie zarobi na tej katastrofie, ale na pewno nie będą to oni, pozostawieni na pastwę własnych traum.
„Bardzo długa i powolna katastrofa tramwaju nr 26” to debiut reżyserki i autorki tekstu Julii Nowak w TR Warszawa, a także pierwsza premiera tego teatru w opisanym hasłem „Strumienie miłości” sezonie 2026/2027. Tekst w opracowaniu dramaturgicznym Karoliny Szczypek to gorzka diagnoza stosunku współczesnego człowieka do pracy jako wymuszanego przez założenia kapitalizmu odpowiednika miłości. Uczymy się wdzięczności za każde zlecenie i projekt, za banany dzielone raz w tygodniu z „miłymi ludźmi” z wyższych pięter biurowca, których co prawda nie znamy z twarzy czy nazwiska, ale mamy nadzieję, że oni znają nas i działają na naszą korzyść. Dopisujemy do naszej codzienności superbohaterskie narracje – Dostawca jedzenia czuje się mistrzem kierownicy, zagrzewanym do boju przez wierne zębatki rowerowe; Hipochondryczka nadzoruje stan zdrowia swojej małoletniej podopiecznej lepiej niż rodzice dziecka; Projektariusz gotowy jest na każde wyzwanie; Laska bez telefonu błyskawicznie zamienia się w postać z korpo-bajki, żeby nie przynieść wstydu koledze z biurka obok. W konfrontacji z obiektem ich uczuć – pracą – okazuje się jednak, że tkwią po uszy w bardzo przemocowym związku.
Tekst Julii Nowak zawiera dużo słów i początkowo sprawia wrażenie chaotycznego, w miarę trwania spektaklu przekonujemy się jednak, że ten rodzaj narracji pasuje do sposobu, w jaki mówi się współcześnie o pracy jako takiej: dużo, często, i nierzadko w silnych emocjach.
W kontrze do ilości tekstu stoi natomiast ruch sceniczny opracowany przez Annę Kuszarecką: postacie poruszają się w miękkim, zwolnionym tempie, zamieniając każdy gest w surrealistyczną sekwencję taneczną. Pomagają im w tym hipnotyzująca muzyka Maksymiliana Zielińskiego oraz futurystyczna scenografia Antoniny Kality, znajdująca się gdzieś na pograniczu wnętrza starego tramwaju, podwórkowego trzepaka i małpiego gaju. Kostiumy autorstwa Zuzanny Bąk są miejscami futurystyczne i szalone (przykład uczłowieczonych zębatek rowerowych), ale przywodzą też na myśl opis odzieży termicznej noszonej przez Dostawcę jedzenia: „trzywarstwowa, nie trzyma ciepła”. Żadne z naszych bohaterów – z chlubnym wyjątkiem Motorniczego – nie nosi wyraźnie zaznaczonego munduru czy „ubrania służbowego”, nawet przebranie klauna sprowadzone jest do czerwonego nosa i papierowego kołnierza. Odczytuję to jako komentarz do tego, co prac(odawc)a DAJE pracownikowi w opozycji do tego, czego od niego WYMAGA.
O pracy trzeba i wypada mówić nie tylko w kontekście błyskawicznych karier i historii „od call center do biura prezesa”. Czasami warto się zatrzymać i poważniej przemyśleć sytuację, z ironią i dystansem zwracając uwagę na to, co nie pasuje do wyidealizowanego obrazu pracy na osiem godzin, z umową, ubezpieczeniem zdrowotnym, składkami emerytalnymi i godnym wynagrodzeniem. Najlepiej byłoby nie potrzebować do tego katastrofy tramwaju. I niech każdego będzie stać na psa.
„Pewien problem sprawiał fakt, że habity zdecydowanie ograniczały siostrzyczkom możliwości »grania ciałem«”
Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Polityka Prywatności
Niezbędne pliki cookie przyczyniają się do użyteczności strony.
Umożliwiają stronie zapamiętanie informacji zmieniających wygląd.
Pomagają zrozumieć, jak użytkownicy zachowują się na stronie.
Stosowane w celu śledzenia użytkowników i wyświetlania reklam.