Slide
previous arrow
next arrow
A kto nie je, ten nie żyje - Teatr dla Wszystkich

A kto nie je, ten nie żyje

Na afiszu

A kto nie je, ten nie żyje

O „Wegetariance” Han Kang w reż. Pawła Miśkiewicza w Teatrze Słowackiego w Krakowie pisze Malwina Kiepiel.

Opublikowano: 2025-12-28
fot. Joanna Siwiec / Bartek Barczyk

Ocena Recenzenta:

Paweł Miśkiewicz po raz pierwszy od dawna działa wbrew własnej metodzie. Zamiast daleko idącego przetwarzania literackiego pierwowzoru decyduje się na dość wierną adaptację.

„Wegetarianka” Han Kang nie zostaje przepisana na nowo. Reżyser zachowuje trzyczęściową strukturę powieści. To rzadki moment w jego twórczości, kiedy rezygnuje z dekonstrukcji i podporządkowuje się logice tekstu.

Punktem wyjścia spektaklu jest historia Yong-Hye (Dominika Bednarczyk, Oliwia Durczak, Alina Szczegielniak), młodej kobiety, która decyduje się całkowicie zrezygnować z jedzenia mięsa. Decyzja, pozornie prywatna, uruchamia gwałtowną reakcję otoczenia i prowadzi do rozpadu rodzinnego porządku. Yong-Hye ma starszą siostrę In-Hye (Karolina Kazoń). Obie wychowały się w domu zdominowanym przez ojca (Tomasz Wysocki) — byłego żołnierza, figurę autorytarną, której przemocowa postawa jest czytelna i jednoznaczna.

Yong-Hye jest zamężna. Jej mąż Chong (Marcin Kalisz) przedstawiony zostaje jako człowiek bierny i emocjonalnie obojętny. Rezygnacja z mięsa staje się dla niego problemem społecznym i wizerunkowym. Wzywa rodziców, którzy przyjeżdżają do Seulu. Ich wizyta kończy się sceną jawnej przemocy. Ojciec próbuje zmusić córkę do jedzenia mięsa podczas wspólnego posiłku. To moment kulminacyjny pierwszej części przedstawienia.

Miśkiewicz zachowuje strukturę trzech części, ale dokonuje istotnego przesunięcia formalnego. Jedna bohaterka zostaje rozpisana na kilka obecności scenicznych. Yong-Hye funkcjonuje jednocześnie w kilku wariantach: jako postać dramatyczna oraz jako figura ruchu. Agata Jędrzejczak przejmuje cielesny, pozasłowny wymiar bohaterki. Jej obecność na scenie ma charakter skrajnie fizyczny. Przez kilkanaście minut ciało tancerki poddawane jest intensywnym działaniom, niemal poniewierane. To jedno z najmocniejszych doświadczeń tego spektaklu.

Druga część oddaje głos szwagrowi (Krzysztof Zarzecki), artyście, mężowi In-Hye. Jego fascynacja ciałem Yong-Hye prowadzi do kolejnego aktu przemocy. Relacja ta nie ma nic wspólnego z intymnością. Jest projektem artystycznym, który wykorzystuje kobietę jako materiał. Miśkiewicz prowadzi ten fragment z wyczuwalnym dystansem, miejscami z autoironią, jakby komentował własne dawne poszukiwania postdramatyczne.

Trzecia część koncentruje się na In-Hye. To ona staje się narratorką ostatniego etapu historii. Opowiada o siostrze, która przestaje jeść, przestaje mówić i stopniowo znika z życia. Porażająca jest scena sztucznego dokarmiania — moment, w którym instytucja przejmuje pełną kontrolę nad ciałem bohaterki.

Spektakl wyróżnia się kilkoma elementami działającymi na jego korzyść. Pierwszym z nich jest muzyka (Rafał Mazur). Wprowadzenie gry na żywo oraz wykorzystanie tradycyjnego koreańskiego instrumentu geomungo nadaje przedstawieniu wyraźną strukturę. W pierwszej i trzeciej części muzyka powstaje w improwizacji, w reakcji na działania aktorów.

Drugim istotnym elementem są kostiumy i scenografia — konsekwentne, z czytelnymi odniesieniami do tradycji południowokoreańskiej. Trzecim wyróżnikiem jest ruch sceniczny oraz znakomita choreografia Anny Obszańskiej. Ruch staje się równorzędnym środkiem narracji, szczególnie tam, gdzie język przestaje działać.

Na osobne podkreślenie zasługuje aktorstwo kobiece. Podział jednej roli na trzy aktorki nie osłabia postaci, lecz ją pogłębia. Każda z wykonawczyń wnosi inną jakość. Monolog Dominiki Bednarczyk o zabiciu psa pozostaje jednym z najmocniejszych punktów spektaklu. Druga odsłona bohaterki niepokoi, trzecia poraża ciszą. Całość układa się w przedstawienie wyraźnie kobiece — opowieść o przemocy, podporządkowaniu i próbie ucieczki.

I tu pojawia się problem zasadniczy. Ten spektakl nie opowiada o odmowie jedzenia mięsa. Nie jest manifestem dietetycznym. Dotyczy reakcji na świat przemocy — reakcji rozumianej jako wycofanie i zanik. Proponuje akceptację postawy, w której wobec zła nie podejmuje się działania.

W tym miejscu rodzi się moja niezgoda. Wierzę w człowieka. Wierzę w sprawczość. Wierzę w odpowiedzialność. Ta inscenizacja wpisuje się w klimat późnej nowoczesności, w której człowiek bywa traktowany jak projekt do dowolnego kształtowania, pozbawiony zobowiązań wobec zbiorowości, opartych na sposobach bycia, a nie na wspólnym działaniu. Konflikt zostaje wypłukany. Kultura i religia odsunięte. W miejsce relacji pojawia się potrzeba rozpłynięcia się w żywiołach, które nie wymagają odpowiedzialności. „Wegetarianka” Miśkiewicza przedstawia człowieka rezygnującego z własnego istnienia. Nie potrafię zaakceptować takiej wizji.

Państwu jednak radzę: idźcie, zobaczcie, przeżyjcie to przedstawienie. Być może odnajdziecie w nim coś, czego ja nie przyjmuję. Być może ta wersja człowieczeństwa okaże się wam bliższa.

https://teatrwkrakowie.pl/spektakl/wegetarianka

Kategorie:


Cytat Dnia

„Scenografia czasem jest w stylu szkolnych przedstawień (tekturowe elementy zjeżdżające z góry i mocno umowna zmiana plenerów), ale to dobrze, bo realizatorzy nie bali się klasycznego języku teatralnego”

Michał Derkacz o „Lubiewie”, reż. Jędrzej Piaskowski; Wroclawdlastudenta.pl, 26.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL