Slide
previous arrow
next arrow
widz_trębicki(nie)poleca: „Jubileusz” - Teatr dla Wszystkich

widz_trębicki(nie)poleca: „Jubileusz”

Na afiszu

widz_trębicki(nie)poleca: „Jubileusz”

O „Jubileuszu” Marii Gustowskiej w reż. Macieja Jaszczyńskiego w Teatrze Dramatycznym w Warszawie pisze Robert Trębicki.

Opublikowano: 2026-04-20
fot. Karolina Jóźwiak / TD w Warszawie
Ocena recenzenta/tki: (1/10) – nieporozumienie

„Jubilee” w swojej pierwotnej formie był bezczelnym, anarchistycznym manifestem — opowieścią o rozpadzie porządku społecznego, podszytą punkową energią i świadomą prowokacją. Teatralna adaptacja „Jubileuszu” w Teatrze Dramatycznym w Warszawie zapowiadana była jako spektakl o władzy, buncie i podróżach w czasie, a także jako hołd dla estetyki punk rocka. Problem polega na tym, że niemal każdy z tych elementów istnieje tu wyłącznie deklaratywnie.

Motyw władzy zostaje zredukowany do postaci królowej-matki, która nie tyle sprawuje kontrolę, co bezradnie dryfuje wobec własnych córek — figur przerysowanych, jednowymiarowych, sprowadzonych do kilku banalnych cech i gestów. Podróże w czasie przybierają formę kostiumowego pastiszu: elżbietańskie kostiumy ustępują miejsca podartym rajstopom i jaskrawym fryzurom, co jednak nie tworzy żadnej spójnej refleksji o historii czy tożsamości. To raczej powierzchowna zmiana dekoracji niż znaczący zabieg dramaturgiczny.

Narracyjnie spektakl rozpada się na ciąg luźno powiązanych scen i monologów, które nie budują ani napięcia, ani sensu. Dialogi sprawiają wrażenie przypadkowych, chwilami wręcz absurdalnych — jak w przypadku zdań brzmiących niczym niezamierzona autoparodia. Pojawiają się kolejne wątki: młody aspirujący artysta Kid (czytelne, choć mało odkrywcze echo postaci inspirowanych Sidem Viciousem i estetyką Sex Pistols), cyniczny menadżer, epizody przemocy — lecz żaden z nich nie zostaje rozwinięty w sposób, który nadawałby całości znaczenie. To raczej kolaż nieprzystających do siebie pomysłów niż świadomie skonstruowana opowieść.

Warstwa wizualna — gruz, zardzewiała pralka, materac pokryty graffiti, projekcje wideo — operuje estetyką postindustrialnego rozkładu, jednak nie wychodzi poza poziom oczywistego znaku. Scenografia nie tyle komentuje rzeczywistość, co ją ilustruje w sposób dosłowny i pozbawiony ironii, która była przecież fundamentem pierwowzoru.

Największym rozczarowaniem pozostaje jednak muzyka. Punk rock, który z definicji jest prosty, surowy i energetyczny, zostaje tu zastąpiony monotonnym, przytłumionym rytmem przypominającym klubowe „łupłupłup”. Zamiast buntu i ekspresji otrzymujemy dźwiękową nijakość, która obnaża dodatkowo ograniczenia wokalne wykonawców. Sceny mające oddać ducha rebelii — jak choćby symboliczne gesty „buntu” — wywołują raczej uczucie zażenowania niż jakiekolwiek emocjonalne poruszenie.

Warto odnotować osobliwy kontekst odbioru: reakcje widowni momentami stają się bardziej interesujące niż to, co dzieje się na scenie. Szczególnie jeden z widzów, reagujący przesadnie ekspresyjnie, niemal przejmował rolę nieformalnego performera, wprowadzając do spektaklu niezamierzoną warstwę groteski. To znamienne, że przypadkowy element widowni potrafi ożywić przedstawienie bardziej niż jego twórcy.

„Jubileusz” jawi się jako przykład nieudanej translacji estetyki filmowej na język sceny. Inspiracja twórczością Jarmana pozostaje powierzchowna — sprowadzona do cytatów wizualnych i stylistycznych, pozbawionych jednak kontekstu ideowego. Brakuje tu zarówno struktury dramaturgicznej, jak i wyraźnej myśli interpretacyjnej. Powstaje wrażenie twórczego chaosu, który nie jest jednak kontrolowaną dekonstrukcją, lecz raczej efektem braku spójnej koncepcji.

Pozostaje pytanie o sens angażowania utalentowanych aktorów w projekt, który nie daje im przestrzeni do pełnego wykorzystania możliwości. „Jubileusz” zamiast być prowokującym głosem o współczesności, staje się przykładem zmarnowanego potencjału i dowodem na to, że sama estetyka buntu nie wystarczy, by stworzyć przekonujący teatr.

Teatr Dramatyczny w Warszawie

Kategorie:


Cytat Dnia

„Reżyserka bardzo umiejętnie wykorzystuje też ciekawe obiekty i nietypowe lalki czy fluorescencyjne materiały, świecące w ciemności”

Przemek Gulda o „Fauście”, reż. Judyta Berłowska; Instagram/guldapoleca, 15.04.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL