Tym razem Krzysztof Warlikowski stworzył widowisko, które nie szokuje, ale zmusza do milczenia – tego pełnego refleksji, w którym słowa na chwilę tracą swą moc. Elizabeth Costello, oparta na prozie noblisty J.M. Coetzeego, to intymny esej o starości, etyce i ludzkiej kruchości. Spektakl, który nie bez powodu stał się wydarzeniem festiwali ostatniego sezonu, zaprasza do teatralnej medytacji nad tym, kim jesteśmy, gdy patrzymy w lustro czasu.
Centralną postacią jest Elizabeth Costello – fikcyjna pisarka, alter ego Coetzeego, która w powieściach autora wygłasza kontrowersyjne wykłady o prawach zwierząt, granicach literatury i kondycji humanistycznej duszy. Warlikowski, który już wcześniej „gościł” ją w swoich spektaklach, tym razem poświęca jej całe przedstawienie. Co więcej, zwielokrotnia jej obecność, obsadzając w tej roli nie jedną, lecz pięć aktorek: Ewę Błaszczyk, Małgorzatę Hajewską-Krzysztofik, Maję Ostaszewską, Monikę Niemczyk i Maję Komorowską – oraz Andrzeja Chyrę w zaskakująco androgynicznym, metaforycznym wariancie. Ten zabieg wprowadza nie tylko formalną różnorodność, lecz przede wszystkim podkreśla ideę rozproszonej tożsamości.
Costello nie jest jedną osobą, lecz awatarem – głosem, figurą myślicielki, która mówi o świecie, w którym granica między fikcją a rzeczywistością, literaturą a życiem, staje się coraz bardziej nieostra. Każda z aktorek wnosi do tej postaci coś innego – doświadczenie, ton emocjonalny, wrażliwość – ukazując inne jej oblicze: od charyzmatycznej myślicielki-prowokatorki (Ostaszewska w wykładzie o „holokauście zwierząt”, gdzie hodowla przemysłowa staje się metaforą Zagłady) po staruszkę o duchowej głębi (doskonała Komorowska w dialogu o apokalipsie bezbronnego kurczaka). Chyra dodaje surrealistyczny twist, sugerując, że granice płci i tożsamości są równie płynne jak granice między życiem a śmiercią.
Każda z Costello jest inna, ale razem tworzą spójny portret kobiety-myślicielki, która z uporem szuka sensu. To niezwykły przykład zespołowego aktorstwa, w którym indywidualne osobowości współgrają w jednym rytmie.