Slide
previous arrow
next arrow
Miłość, Makbet i rozsypany puder - Teatr dla Wszystkich

Miłość, Makbet i rozsypany puder

Na afiszu

Miłość, Makbet i rozsypany puder

Walentynkowy felieton o przesądach teatralnych.

Opublikowano: 2026-02-13
fot. Kinga Kowalska

Teatr jest jak miłość – opiera się na wierze w coś, czego nie widać. Widz wierzy, że to Hamlet, nie absolwent szkoły teatralnej z kredytem hipotecznym. Aktor wierzy, że publiczność go pokocha. A wszyscy razem wierzą, że jeśli ktoś zagwiżdże za kulisami, to spektakl się rozsypie szybciej niż puder w garderobie.

Walentynki to dobry moment, żeby przyznać: ludzie teatru są przesądni. Bardzo przesądni. I wcale nie chodzi o metafizykę sztuki. Chodzi o bardzo konkretne rytuały, zakazy i lęki, które funkcjonują w teatralnym mikroświecie równie silnie jak recenzje i owacje na stojąco.

Weźmy puder. Rozsypany puder w garderobie to zły znak. Tak samo jak egzemplarz rzucony na podłogę. Na egzemplarzu się nie siada, nie kładzie go na ziemi, nie traktuje jak starej gazety. To niemal relikwia. W niektórych teatrach podniesiony z podłogi scenariusz trzeba pocałować – jakby przepraszało się samego autora za chwilową zniewagę.

Jeszcze groźniej robi się przy „Makbecie”. Tytułu tej sztuki nie wolno wymawiać w teatrze. Mówi się „Szkocka sztuka”, ewentualnie „ten dramat Szekspira”. Jeśli ktoś jednak odważy się wypowiedzieć zakazane słowo, powinien natychmiast wyjść z budynku, obrócić się trzy razy wokół własnej osi, splunąć przez lewe ramię i zapukać do drzwi, prosząc o wpuszczenie. Teatr jest jedynym miejscem, gdzie dorosły człowiek w rajstopach może kręcić się w kółko na parkingu i nikt nie uzna tego za powód do niepokoju.

Pawie pióra? Absolutnie nie. Przynoszą pecha. Te złowrogie „oczy” na końcu piór mają rzekomo obserwować aktora i odbierać mu energię. W walentynkowy wieczór bukiet róż jest mile widziany, ale pawia – nawet symbolicznego – lepiej zostawić w zoo.

Nie wolno też gwizdać za kulisami. W tradycji anglosaskiej gwizdali kiedyś techniczni, przekazując sobie sygnały przy zmianach dekoracji. Aktor, który zagwizdał, mógł niechcący uruchomić zapadnię albo ściągnąć na siebie fragment nieba z trzeciego aktu. Dziś zapadnie sterowane są cyfrowo, ale lęk przed gwizdem pozostał. Cisza za kulisami bywa więc gęstsza niż napięcie między kochankami w drugim akcie farsy.

Są też przesądy romantyczne. Przed premierą nie składa się życzeń „powodzenia”. Mówi się „połamania nóg” – słynne „break a leg”. Dlaczego życzymy komuś urazu ortopedycznego? Bo w teatrze szczęście trzeba przechytrzyć. Jeśli nazwiesz je po imieniu, obrazi się i nie przyjdzie. Miłość bywa podobna – zbyt dosłownie wypowiedziana potrafi spłoszyć się jak debiutant na scenie.

W wielu zespołach nie wręcza się kwiatów przed premierą. Kwiaty przynosi się po spektaklu, kiedy już wiadomo, że świat się nie zawalił. Niektórzy unikają żółtych bukietów – w tradycji francuskiej to kolor zdrady i złych intencji. Lilie również budzą niepokój, bo kojarzą się bardziej z cmentarzem niż z owacją.

Jest jeszcze trumna. Reżyserzy kochają ją symbolicznie, aktorzy – znacznie mniej dosłownie. Wniesienie prawdziwej trumny na scenę bez odpowiedniego „odczynienia” pecha bywa uznawane za ryzykowne. Podobnie jak używanie prawdziwych pieniędzy jako rekwizytu – monety potrafią „wyciągnąć” z przedstawienia finansowe szczęście teatru. Dlatego w wielu spektaklach brzęczą plastikowe atrapy, a nie złotówki z obiegu.

Nie przyszywa się guzika na aktorze. Jeśli kostium wymaga nagłej interwencji, trzeba go zdjąć. Przyszywanie na kimś „zaszywa” mu podobno drogę do sukcesu. Tak samo jak kładzenie butów na stole – rzecz niedopuszczalna w garderobie, chyba że ktoś naprawdę chce sprawdzić, jak wygląda teatralna panika w wersji zbiorowej.

W teatrach od lat nie próbuje się w poniedziałki. To dzień „martwy”, dzień po weekendowym wysiłku, dzień, w którym lepiej nie zaczynać niczego nowego. Teatralne zespoły unikają luster ustawionych naprzeciwko siebie – nieskończony korytarz odbić ma wciągać energię spektaklu w próżnię.

Jest też duch teatru. W tradycji anglosaskiej pali się na scenie tzw. ghost light – pojedynczą lampę pozostawioną na noc. Oficjalnie dla bezpieczeństwa. Nieoficjalnie – by duchy miały swoje światło i nie czuły się urażone. W polskich teatrach duchy też mieszkają, choć rzadko mają etat. Czasem skrzypnie kulisa, czasem spadnie rekwizyt. Zawsze znajdzie się ktoś, kto powie: „To on”.

A jednak – w tym całym katalogu lęków i rytuałów jest coś wzruszającego. Przesądy są formą czułości wobec niepewności. Teatr to sztuka ryzyka: każdego wieczoru zaczyna się od zera, bez gwarancji, że magia zadziała. Aktorzy, techniczni, inspicjenci próbują więc oswoić przypadek. Jeśli nie wolno gwizdać, nie gwizdżemy. Jeśli trzeba pocałować egzemplarz – całujemy. To drobne gesty, które budują wspólnotę.

Walentynki w teatrze są zresztą świętem podwójnym. Miłości prywatnej i tej scenicznej. Aktor zakochuje się co wieczór – w partnerze, w publiczności, w tekście. Publiczność zakochuje się w iluzji. A wszyscy  wierzą, że tym razem się uda.

Może więc przesądy są po prostu teatralnym odpowiednikiem walentynkowych serduszek? Niby wiemy, że to konwencja, że to gra. A jednak bez niej byłoby jakoś chłodniej, bardziej technicznie, mniej ludzko.

Rozsypany puder można sprzątnąć. Egzemplarz podnieść i otrzepać. Pawie pióra wyrzucić. „Makbeta” obejść dookoła z należytą pokorą. Ale bez tej kruchej wiary, że teatr wymaga rytuału – zostałaby tylko konstrukcja z desek i reflektorów.

A teatr, podobnie jak miłość, nie znosi braku wiary.

Więc jeśli dziś wieczorem wybieracie się do teatru – nie życzcie aktorom powodzenia. Powiedzcie: „Połamania nóg”. I nie gwiżdżcie w foyer.

Na wszelki wypadek.

Kategorie:


Cytat Dnia

„Reżyserka bardzo umiejętnie wykorzystuje też ciekawe obiekty i nietypowe lalki czy fluorescencyjne materiały, świecące w ciemności”

Przemek Gulda o „Fauście”, reż. Judyta Berłowska; Instagram/guldapoleca, 15.04.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL