„Opętana” to przede wszystkim obraz rozkładu osobowości głównej bohaterki w jej chorobliwym osamotnieniu. To spektakl nieoczywisty, przenikliwy do bólu bębenków w uszach, choć nie tak bezlitosny jak samo cierpienie, które ukazuje — i które demaskuje bolesną prawdę o człowieku w nim uwięzionym.
Stopy trzech postaci na plakacie autorstwa Piotra Czyża do spektaklu „Opętana” mogłyby symbolizować trzy pokolenia i trzy etapy ludzkiego życia. To opowiedziane przez scenarzystę imaginacyjne wizje ciężko chorej babci, chłodnej córki i zagubionego wnuka – trojga postaci z jednej rodziny: w wieku senioralnym, średnim i młodym.
Próby życiowe
Spektrum najprzeróżniejszych charakterów postaci autor-reżyser „ujawnia” krok po kroku, gdy przed wejściem na widownię poznajemy wnuka Dominika (Karol Franek Nowiński) w trakcie psychoterapeutycznej rozmowy z Doktorką (Katarzyna Pawłowska). Następnie widzowie zostają zaproszeni w ramy szeregu zmian płaszczyzn znaczeniowych dramatu – nakładania się wielu sfer wizualnych – w psychologiczno-plastyczny prześwit przechodzenia z życia do śmierci.
W świat „wegetującej” w łóżku babci Ewy (Małgorzata Trofimiuk), u której, u kresu jej niemal 90-letniego życia, demencja staje się bliska opętaniu. Żyła agnostyczną pełnią – kochała mężczyzn, podróże. Dziś zdana jest na stały kontakt z bigoteryjną opiekunką Jolą (Emilia Piech) oraz kłótnie o pilota do telewizora czy rozmowy o pełnej pieluszce. Chora Ewa – według Joli – bluźni, rani jej pobożność, czego nie rozumie córka Ewy, Ada (Dagmara Mrowiec-Matuszak), oraz unika – będący ciągle w drodze – wnuk Dominik.
Irracjonalnie
U Beniamina M. Bukowskiego relacje głównej bohaterki z postaciami dramatu zdecydowanie nie podlegają potocznemu klasyfikowaniu: „dobre” – „złe”. Wszelkie wartościowanie, znamionujące skłonność do moralistyki – z reguły powierzchownej i obłudnej – traci tu sens. Wszyscy gdzieś „podskórnie” wątpią w opętanie babci, które może być konsekwencją szybko postępującej demencji. Odmiennego zdania wydaje się być jedynie Teleegzorcysta / Ksiądz (Adam Graczyk), dla którego „Piekło jest wyborem danym nam w ramach wolności”.
Jego mefistofeliczna, ciągła obecność – pod postacią Szatana towarzyszącego umierającej bohaterce, a także Śmierci, która w każdej chwili może zmienić ją w nicość – odtąd będzie nadawać ton całemu przedstawieniu. Niczym czarci dyrygent przestawia znaczenia, drwi i podrzuca podteksty: w odwróconym krzyżu czy przełamującej, znakomitej scenie Dominika rzężącego demonicznie w łóżku babci – jakby zawładniętego strachem nie przed śmiercią, lecz przed życiem.
Podobnie jak jego matka Ada – nie potrafi zrzucić z siebie balastu rodzinnych traum.
Zasada trójpodziału
Sceny te separują stonowaną ekspresję przedstawienia, która wprawia widzów w surrealny stan hibernacji. Nie tyle można zarzucić jej „niedbałość”, ile raczej „przewlekanie” – przytłaczające swoim czasowym formatem, osadzone w sennych dźwiękach pracującej pompy tlenowej. Trójdzielna scenografia autorstwa Jerzego Basiury oraz kostiumy Julii Ulman podkreślają poszukiwanie różnych światów przy jednoczesnym tkwieniu w jednym – tym, który determinuje odchodzenie.
Ruch sceniczny zaproponowany przez Tobiasza Sebastiana Berga, choć z jednej strony odbiera godność chorej staruszce, w jednej ze scen staje się transcendentalnym symbolem poszukiwania w sobie uniwersalnej empatii.
Dominantami przedstawienia „Opętana” pozostają bez wątpienia epicki tekst – urywany, często „dekowany” w jednozdaniowych dialogach, z założenia nierówny – oraz zniewalająco mocna gra trojga aktorów: neurotyczna Karola Franka Nowińskiego, z pozoru kamienna Dagmary Mrowiec-Matuszak oraz – przede wszystkim – arcymistrzowska Małgorzaty Trofimiuk w roli Ewy.
Trójek w spektaklu jest wiele – oby tylko nie przeciągnęły szali losu na kolejne trzy lata modernizacji bydgoskiej sceny…
https://www.teatrpolski.pl/op%C4%99tana.html