Paszta konsekwentnie rezygnuje z inscenizacyjnego rozmachu. Scenografia i kostiumy Ewy Łanieckiej są ascetyczne, podporządkowane idei teatru wyobraźni. Kilka prostych elementów wystarcza, by uruchomić całe uniwersum: miasteczko, dwór królewski, dach domu rabina czy czubek drzewa, na którym trwają zakochane liście. W tym sensie spektakl wpisuje się w tradycję teatru ubogiego, ale nie w znaczeniu estetycznego rygoru, lecz etycznego wyboru: nic nie ma odciągać uwagi od opowieści.
Muzyka Aleksandry Monkiewicz, wykonywana na żywo, pełni rolę równorzędną wobec słowa. Nie ilustruje dosłownie zdarzeń, lecz buduje emocjonalny puls spektaklu. Dźwięk wiolonczeli wprowadza ciepło, ale też nutę melancholii – subtelne przypomnienie, że baśnie Singera, nawet te najlżejsze, zawsze mają drugie dno.
W odróżnieniu od inscenizacji Cieplaka, u Paszty niemal całkowicie znika perspektywa historyczna. Nie ma tu wyraźnego odwołania do świata, którego już nie ma, ani do traumy utraty. To świadomy wybór: „Niewidzialne baśnie” nie są spektaklem o pamięci, lecz o trwaniu opowieści. O tym, że sens, dobro, miłość i przemijanie mogą być przekazywane dalej, bez ciężaru komentarza.
Najpiękniejszym momentem przedstawienia pozostaje finałowa historia o liściach trwających na drzewie mimo zimy. Paszta pozwala tej opowieści wybrzmieć bez pośpiechu, bez pointy podanej wprost. To rzadki dziś gest zaufania do ciszy i skupienia, szczególnie w teatrze adresowanym do młodego widza.
Nowa realizacja „Niewidzialnych baśni” nie konkuruje z legendarną inscenizacją Cieplaka i nie próbuje jej zastąpić. Funkcjonuje obok niej – jako propozycja innego czytania Singera: bardziej jasnego, bardziej dostępnego, ale nie pozbawionego głębi. To teatr, który nie poucza, nie moralizuje i nie infantylizuje. Teatr, który przypomina, że opowieść sama w sobie jest wartością.
W świecie nadmiaru bodźców i obrazów „Niewidzialne baśnie” proponują coś zaskakująco prostego: wspólne słuchanie historii. I być może właśnie w tej prostocie tkwi ich największa siła.
https://www.teatr-zydowski.art.pl/