Slide
previous arrow
next arrow
Między pamięcią a wyobraźnią - Teatr dla Wszystkich

Między pamięcią a wyobraźnią

Na afiszu

Między pamięcią a wyobraźnią

O spektaklu „Niewidzialne baśnie. Opowiadania Singera dla dzieci” w reż. Pawła Paszty w Teatrze Żydowskim w Warszawie pisze Wiesław Kowalski.

Opublikowano: 2025-12-29
fot. Marek Zimakiewicz/Teatr Żydowski

Ocena Recenzenta:

Powrót Pawła Paszty do opowiadań Isaaka Bashevisa Singera po ponad dekadzie nie jest prostym wznowieniem ani sentymentalnym gestem wobec własnej inscenizacji z 2013 roku. To raczej próba ponownego wsłuchania się w tekst, który – jak każda dobra literatura dziecięca – zmienia się wraz z odbiorcą. Nowa realizacja w Teatrze Żydowskim, z udziałem tych samych aktorów: Moniki Chrząstowskiej i Jerzego Walczaka, nosi ślady czasu, doświadczenia i innej wrażliwości, zarówno twórców, jak i widzów.

Dla kogoś, kto pamięta jeszcze „Opowiadania dla dzieci” Piotra Cieplaka z Teatru Narodowego, to spotkanie z Singerem nieuchronnie uruchamia mechanizm porównań. Cieplak proponował wówczas teatr pamięci i melancholii, teatr dorosłego, który wraca do dzieciństwa jak do utraconej krainy. Jego inscenizacja była podszyta nostalgią, a figura przewodnika – profesora Szmiela – niosła w sobie doświadczenie emigracji, wykorzenienia i samotności. Był to teatr, który zapraszał dzieci, ale mówił również bardzo wyraźnie do dorosłych, świadomych ciężaru historii.

Paszta idzie inną drogą. Jego „Niewidzialne baśnie” są spektaklem bardziej bezpośrednim, bliższym dziecięcej percepcji, opartym na sile opowiadania tu i teraz. Kluczowym wyborem dramaturgicznym jest uczynienie narratorami niewidomych dzieci – Racheli i Menasze. To zabieg prosty, a zarazem znaczący: świat Singera nie rodzi się tu z obrazu, lecz z dźwięku, słowa, rytmu i wyobraźni. Teatr staje się przestrzenią wspólnego słuchania, a nie oglądania.

Chrząstowska i Walczak budują swoje role z ogromną precyzją i wyczuciem. Ich aktorstwo pozbawione jest nadmiaru, nie próbuje „grać dla dzieci” w sposób uproszczony czy przesadnie ekspresyjny. Przeciwnie – oboje ufają tekstowi i widzowi. Każda z postaci, w które się wcielają, ma wyraźnie zarysowany charakter, a przejścia między kolejnymi bohaterami odbywają się płynnie, niemal niezauważalnie. To aktorstwo, które nie dominuje nad opowieścią, lecz ją niesie.

Paszta konsekwentnie rezygnuje z inscenizacyjnego rozmachu. Scenografia i kostiumy Ewy Łanieckiej są ascetyczne, podporządkowane idei teatru wyobraźni. Kilka prostych elementów wystarcza, by uruchomić całe uniwersum: miasteczko, dwór królewski, dach domu rabina czy czubek drzewa, na którym trwają zakochane liście. W tym sensie spektakl wpisuje się w tradycję teatru ubogiego, ale nie w znaczeniu estetycznego rygoru, lecz etycznego wyboru: nic nie ma odciągać uwagi od opowieści.

Muzyka Aleksandry Monkiewicz, wykonywana na żywo, pełni rolę równorzędną wobec słowa. Nie ilustruje dosłownie zdarzeń, lecz buduje emocjonalny puls spektaklu. Dźwięk wiolonczeli wprowadza ciepło, ale też nutę melancholii – subtelne przypomnienie, że baśnie Singera, nawet te najlżejsze, zawsze mają drugie dno.

W odróżnieniu od inscenizacji Cieplaka, u Paszty niemal całkowicie znika perspektywa historyczna. Nie ma tu wyraźnego odwołania do świata, którego już nie ma, ani do traumy utraty. To świadomy wybór: „Niewidzialne baśnie” nie są spektaklem o pamięci, lecz o trwaniu opowieści. O tym, że sens, dobro, miłość i przemijanie mogą być przekazywane dalej, bez ciężaru komentarza.

Najpiękniejszym momentem przedstawienia pozostaje finałowa historia o liściach trwających na drzewie mimo zimy. Paszta pozwala tej opowieści wybrzmieć bez pośpiechu, bez pointy podanej wprost. To rzadki dziś gest zaufania do ciszy i skupienia, szczególnie w teatrze adresowanym do młodego widza.

Nowa realizacja „Niewidzialnych baśni” nie konkuruje z legendarną inscenizacją Cieplaka i nie próbuje jej zastąpić. Funkcjonuje obok niej – jako propozycja innego czytania Singera: bardziej jasnego, bardziej dostępnego, ale nie pozbawionego głębi. To teatr, który nie poucza, nie moralizuje i nie infantylizuje. Teatr, który przypomina, że opowieść sama w sobie jest wartością.

W świecie nadmiaru bodźców i obrazów „Niewidzialne baśnie” proponują coś zaskakująco prostego: wspólne słuchanie historii. I być może właśnie w tej prostocie tkwi ich największa siła.

https://www.teatr-zydowski.art.pl/

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL