W świecie pełnym nieustającego szumu medialnego i błyskawicznie zmieniających się trendów warto na chwilę się zatrzymać i posłuchać tych, którzy wciąż próbują mówić prawdę – o nas samych, o rzeczywistości, o kondycji człowieka we współczesnym świecie.
Teatr nie zawsze krzyczy, ale nigdy nie milczy całkowicie. Choć często pozostaje na marginesie głównego nurtu, to właśnie tam toczy się jeden z najważniejszych dialogów – o wartościach, wolności, empatii, wspólnocie i niezgodzie na bylejakość.
Inspirując się słynnym kwestionariuszem Marcela Prousta, przygotowaliśmy autorską ankietę, która pozwala zajrzeć głębiej – nie tylko w artystyczne motywacje twórców, lecz także w ich spojrzenie na współczesny teatr, jego problemy i wartości.
Na pytania Malwiny Kiepiel i Wiesława Kowalskiego odpowiada dziś Angelika Cegielska, aktorka Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu.
1. Jakie były Twoje pierwsze emocje związane z teatrem – jako widza, dziecka, ucznia? Co w teatrze poruszyło Cię po raz pierwszy?
Moje pierwsze spotkanie z teatrem miało miejsce we Wrocławskim Teatrze Lalek, który mieści się w przepięknym, zabytkowym budynku. Dla mnie to był prawdziwy pałac z bajki. Zachwyciło mnie absolutnie wszystko – budynek, spektakl, aktorzy. Uwierzyłam całą sobą, że to prawdziwy świat! Jakbym przeniosła się na inną planetę.
2. Czym jest dla Ciebie teatr dzisiaj? Sztuką, misją, zawodem, ucieczką, oporem wobec świata? A może wszystkim naraz?
Nie ukrywam, że teatr jest moją pierwszą miłością. Pokochałam go ponad 20 lat temu i to uczucie trwa nadal – być może dziś jest nawet silniejsze niż na początku tej fascynacji. Wykonywanie zawodu, w którym ludzie Cię słuchają, to wielki przywilej. Czuję więc ogromną odpowiedzialność za to, co mówię i czy rozumiem to, co wypowiadam ze sceny.
3. Co sprawia, że wciąż chcesz tworzyć, grać, reżyserować – mimo trudności, jakie niesie dzisiejsza rzeczywistość artystyczna w Polsce?
Po prostu to kocham. A z prawdziwą miłością jest właśnie tak, że im więcej przeszkód, tym ona się umacnia. Pomimo wszystko.
4. Jakie zmiany są dziś najbardziej potrzebne w instytucjonalnym życiu teatralnym? Co powinno zostać zreformowane – i dlaczego?
Uważam, że absolutnie niedopuszczalne jest, aby o teatrze decydowali politycy. Od ponad 10 lat obserwujemy, jak skandaliczne decyzje polityczne doprowadziły do upadku kilku teatrów. Zaczęło się niemal dekadę temu we Wrocławiu, w Teatrze Polskim. Jedna decyzja, podjęta wbrew zespołowi i środowisku, doprowadziła do upadku tej wybitnej sceny. Dziś pozostał po niej jedynie markotny kikut – instytucja artystycznie niewydolna.
Obawiam się, że podobny los może spotkać Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. Obecnie to świetny zespół artystów, tworzący spektakle wyraziste i znaczące w skali ogólnopolskiej. Wszystko to może jednak zostać zaprzepaszczone przez decyzję nieodpowiedzialnego polityka. Tli się we mnie nadzieja, że po wrocławskim dramacie uda się uchronić kielecki teatr. Jacek Jabrzyk to wspaniały artysta i kompetentny menedżer – głęboko wierzę, że będzie mu dane prowadzić ten teatr.
W Jeleniej Górze mamy podobną sytuację – prezydent miasta odmówił powołania Łukasza Dudy na dyrektora teatru w Cieplicach, mimo że ten wygrał konkurs.
5. Jak oceniasz pozycję artysty teatru w Polsce w 2025 roku – zarówno w wymiarze społecznym, jak i materialnym?
Bardzo jasno – uważam, że taka pozycja w zasadzie nie istnieje. Jesteśmy garstką ludzi, którzy z dziecięcym zachwytem uprawiają teatr najlepiej, jak potrafią. Ale to wciąż tylko garstka – zbyt mała, by realnie wpływać na społeczne znaczenie teatru. Mnie to jednak zupełnie nie przeszkadza.
6. Z czym w teatrze się dziś nie zgadzasz? Co budzi Twój sprzeciw lub poczucie niesmaku?
Po raz kolejny podkreślam – o teatrze powinni decydować ludzie teatru. W żadnej prywatnej korporacji nie powierza się zarządzania osobom bez doświadczenia branżowego. Skąd więc przekonanie polityków, że wiedzą, kogo mianować na dyrektora teatru?
To jak z piłką nożną – mamy reprezentację, ale prawdziwy zespół zwycięzców wyłania się z niej bardzo rzadko. Bo to kompetencja i wiedza trenera sprawiają, że z grupy zawodników powstaje spójny organizm. Zespół teatralny tworzy się latami, a zniszczyć go może jeden nieprzemyślany podpis.
7. Co Cię w polskim teatrze ostatnich lat zachwyciło, dało nadzieję, zapadło w pamięć?
Nieustannie zachwycają mnie ludzie. Uwielbiam podziwiać talent aktorów, scenografów, dramaturgów, reżyserów… I wciąż mam w sobie tę radość zachwytu.
8. Jakie znaczenie mają dla Ciebie nowe technologie i media społecznościowe w kontekście twórczości teatralnej? Czy według Ciebie ułatwiają one przekaz, czy go spłycają?
Media społecznościowe mają dziś ogromną moc. Kiedyś mówiło się, że prasa to czwarta władza – myślę, że dziś tę rolę przejęły właśnie media społecznościowe. Powinniśmy z nich mądrze korzystać – ale korzystać.
9. Czy uważasz, że teatr powinien zabierać głos w sprawach społecznych i politycznych? Gdzie, Twoim zdaniem, przebiega granica między sztuką a manifestem?
Teatr ma prawo – a wręcz obowiązek – być wolny. Jeśli więc chce podjąć jakiś temat, ale uczciwie, szczerze i z pogłębionej perspektywy (a nie powierzchownie), to powinien to robić.
10. Jakie wartości są dla Ciebie dzisiaj najważniejsze jako artysty i człowieka? Czy zmieniły się one w ostatnich latach?
Z całego serca pragnę, aby skończył się czas wielkiej hipokryzji w teatrze. Mam na myśli próby rozliczenia zachowań przemocowych, które często są tylko próbami – nieskutecznymi i pozornymi. Powinna panować absolutna nietolerancja dla osób, które dopuściły się jakichkolwiek takich działań.
Książka Teatr. Rodzina patologiczna niczego nie zmieniła ani nie załatwiła. Błędem jest oddawanie w tej dyskusji równego głosu ofiarom i sprawcom. Dziś widzimy, że ofiary nie otrzymały pomocy ani zadośćuczynienia, a oprawcy – po słabych, nieprzekonujących „przeprosinach” – nadal pracują, zarabiają pieniądze i obejmują stanowiska dyrektorskie. Na taką hipokryzję nie ma we mnie zgody.
Każda taka sprawa powinna znaleźć swój finał w sądzie.
11. W jaki sposób radzisz sobie z kryzysami twórczymi i zawodowymi? Czy masz swoje metody na odzyskiwanie siły do działania?
Kryzysy się zdarzają – chyba każdy artysta je zna. Moją metodą jest moja rodzina. Po każdej próbie czy spektaklu wracam do domu, i choćbym miała w głowie najtrudniejsze artystyczne dylematy, moi synowie szybko sprowadzają mnie na ziemię pytaniami typu: „Dlaczego on oddycha moim powietrzem w moim pokoju?” albo „Mamo, ale dlaczego Franek nazywa mnie lamą?”. Czasami trudno tak nagle przeskoczyć z jednego świata do drugiego, ale to jest moja najważniejsza rola – mama.
12. Na koniec: co chciałbyś/chciałabyś, żeby widzowie czuli po wyjściu z Twojego spektaklu? Czego mają szukać – i co zabrać ze sobą?
Chciałabym, aby wiedzieli, że jestem dla nich – że są ważni. Kiedy gramy spektakle dla młodzieży, czuję do nich ogromną czułość, bo wiem, że za chwilę ruszą w świat i będą musieli walczyć o siebie, swoje ideały i marzenia.
Ja spełniłam swoje marzenie – jestem aktorką i mam ogromny przywilej występowania na scenie przed widzami. Bez nich nie byłoby mnie.
Dlatego każdemu widzowi z całego serca dziękuję – za obecność, za czas, który dziś jest tak cenny. W świecie, w którym ciągle gdzieś pędzimy, ktoś decyduje się poświęcić 90 minut na teatr – to coś niezwykle poruszającego i zobowiązującego. Dziękuję i kłaniam się Państwu nisko.
absolwent Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Słupsku oraz Studia Wokalno-Aktorskiego Danuty Baduszkowej przy Teatrze Muzycznym w Gdyni. Współpracował z wieloma teatrami w Polsce, m.in. Teatrem Polskim w Bydgoszczy. Ma na swoim koncie ponad 60 ról teatralnych. Od roku 2001 zajmuje się krytyką teatralną.