Slide
previous arrow
next arrow
ANKIETA DLA TWÓRCÓW I ARTYSTÓW TEATRU – Co teatr mówi o nas – a co my o teatrze w 2025 roku? – MARTYNA ZAREMBA-MAĆKOWSKA - Teatr dla Wszystkich

ANKIETA DLA TWÓRCÓW I ARTYSTÓW TEATRU – Co teatr mówi o nas – a co my o teatrze w 2025 roku? – MARTYNA ZAREMBA-MAĆKOWSKA

Na afiszu

ANKIETA DLA TWÓRCÓW I ARTYSTÓW TEATRU – Co teatr mówi o nas – a co my o teatrze w 2025 roku? – MARTYNA ZAREMBA-MAĆKOWSKA

W świecie pełnym nieustającego szumu medialnego i błyskawicznie zmieniających się trendów warto na moment się zatrzymać i posłuchać tych, którzy na scenie wciąż próbują mówić prawdę – o nas samych, o rzeczywistości, o kondycji człowieka we współczesnym świecie. Teatr nie zawsze krzyczy, ale nigdy nie milczy całkowicie. Choć często działa poza głównym nurtem, to właśnie...
Opublikowano: 2025-06-08

W świecie pełnym nieustającego szumu medialnego i błyskawicznie zmieniających się trendów warto na moment się zatrzymać i posłuchać tych, którzy na scenie wciąż próbują mówić prawdę – o nas samych, o rzeczywistości, o kondycji człowieka we współczesnym świecie.

Teatr nie zawsze krzyczy, ale nigdy nie milczy całkowicie. Choć często działa poza głównym nurtem, to właśnie tam toczy się jeden z najważniejszych dialogów – o wartościach, wolności, empatii, wspólnocie i niezgodzie na bylejakość.

Inspirując się słynnym kwestionariuszem Marcela Prousta, przygotowaliśmy autorską ankietę, która pozwala zajrzeć głębiej – nie tylko w artystyczne motywacje twórców, ale także w ich spojrzenie na współczesny teatr, jego wyzwania i sens.

Na pytania Malwiny Kiepiel i Wiesława Kowalskiego odpowiada dziś aktorka Teatru Nowego w Poznaniu, Martyna Zaremba-Maćkowska.

1. Jakie były Twoje pierwsze emocje związane z teatrem – jako widza, dziecka, ucznia? Co w teatrze poruszyło Cię po raz pierwszy?

Z dzieciństwa zachowało mi się jedno teatralne wspomnienie – po pewnej bajce podeszła do mnie pani z mikrofonem i zapytała: „A co Ci się, dziewczynko, najbardziej podobało?”. Odpowiedziałam: „Wszystko”. Dziś patrzę na teatr znacznie uważniej i z większym krytycyzmem, ale wtedy wystarczyło, że coś mnie poruszyło – i już byłam zachwycona całością.

Spektaklem, który naprawdę mną wstrząsnął – już jako dojrzalsza, choć wciąż młoda widzka – był Krum w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego na scenie Starego Teatru. Oglądając go, wiedziałam już, że chcę zdawać do szkoły aktorskiej, i poczułam głęboko: „Ja też kiedyś chciałabym opowiadać w ten sposób”. To doświadczenie zostawiło we mnie trwały ślad. Wciąż wracam do tego spektaklu – nie tylko myślami, ale też emocjami, które wtedy we mnie obudził.

2. Czym jest dla Ciebie teatr dzisiaj? Sztuką, misją, zawodem, ucieczką, oporem wobec świata? A może wszystkim naraz?

Przede wszystkim to mój zawód. Ale nie taki, który się „odbębnia”. To zawód, który naprawdę kocham, który mnie karmi i który – mimo trudów – daje mi ogromną satysfakcję. Zawsze, gdy moje dzieci pytają, czy muszę iść wieczorem do pracy, odpowiadam: „Nie muszę – chcę”.

3. Co sprawia, że wciąż chcesz tworzyć, grać, reżyserować – mimo trudności, jakie niesie dzisiejsza rzeczywistość artystyczna w Polsce?

Szczerze mówiąc, sama czasem zastanawiam się, dlaczego wciąż chcę tworzyć i grać – mimo wszystkich trudności. Myślę, że jest w tym pewien rodzaj uzależnienia od przełamywania własnego wstydu. To potrzeba wejścia w inny świat, który z jednej strony nie jest do końca o mnie, a z drugiej – mocno mnie dotyka i kształtuje.

Pamiętam siebie jako małą Martynkę – w podstawówce panicznie bałam się wyśmiania. Brałam udział w plebiscycie na najpopularniejszego sportowca, bo trenowałam pływanie i znalazłam się wśród ponad dwudziestu nominowanych. Dzieci miały oddawać głosy, a ja w głowie powtarzałam tylko jedno: „Co za wstyd, na pewno będę ostatnia”. Okazało się inaczej – zajęłam siódme miejsce. Takich momentów było więcej.

W liceum trafiłam na warsztaty teatralne w Teatrze Cinema. Pamiętam swoje pierwsze samodzielne wyjście na scenę, by zagrać krótką etiudę – i ulgę, która mnie ogarnęła, gdy pokonałam strach. Pomyślałam wtedy: „Już nigdy nie zrezygnuję z czegoś tylko dlatego, że boję się ośmieszenia”. Wydaje mi się, że to właśnie ta odwaga i potrzeba przekraczania własnych granic są jednymi z najważniejszych powodów, dla których nadal jestem aktorką.

4. Jakie zmiany są dziś najbardziej potrzebne w instytucjonalnym życiu teatralnym? Co powinno zostać zreformowane – i dlaczego?

Najbardziej potrzebujemy zmiany w obszarze wychowania i edukacji – nie tylko w teatrze, ale w całym społeczeństwie. Co nam po komisjach etyki, umowach o współpracy czy koordynatorach intymności, skoro wciąż są ludzie, którzy nie rozumieją sensu tych działań – i nawet nie próbują zrozumieć. Można podpisać najbardziej wzniosłą umowę na początku prób, a potem zamknąć się w garderobie i zachowywać się jak cham.

Dlatego najpierw musimy nauczyć się ze sobą rozmawiać. Umieć wyrażać swoje niezadowolenie, stawiać granice – ale też z szacunkiem przyjmować granice innych.

5. Jak oceniasz pozycję artysty teatru w Polsce w 2025 roku – zarówno w wymiarze społecznym, jak i materialnym?

Bardzo brakuje nam realnej ochrony zawodu. Rocznie państwowe szkoły teatralne kończy zaledwie kilkadziesiąt osób, a stałą pracę znajduje może połowa z nich. W teatrze instytucjonalnym bez dyplomu właściwie nie ma mowy o etacie – ale dyplom to nie gwarancja zatrudnienia.

Z kolei w serialach, filmach czy na scenach prywatnych decydują dziś często rozpoznawalność i medialna twarz, a nie przygotowanie zawodowe. Jasne, talent to rzecz niewymierna, trudno go zmierzyć czy zamknąć w definicjach – ale mimo wszystko brakuje nam prawa, które chroniłoby ten zawód. W świecie, w którym celebrytów coraz częściej myli się z aktorami, dziennikarzami czy tancerzami, ta ochrona jest nam po prostu potrzebna.

Mam nadzieję, że związek zawodowy będzie rósł w siłę i wywalczy konkretne, sprawiedliwe rozwiązania.

6. Z czym w teatrze się dziś nie zgadzasz? Co budzi Twój sprzeciw lub poczucie niesmaku?

Z brakiem przygotowania do pracy. I z głupotą. To dla mnie dwa największe grzechy teatru – niezależnie od formy czy estetyki. Jeśli ktoś nie szanuje procesu, nie jest ciekawy partnera, nie przygotowuje się, nie słucha – po prostu marnuje czas innych. A głupota… Czasem bierze się z lenistwa, czasem z braku pokory. W obu przypadkach jest zabójcza dla jakości.

7. Co Cię w polskim teatrze ostatnich lat zachwyciło, dało nadzieję, zapadło w pamięć?

Piękna Zośka w reżyserii Marcina Wierzchowskiego w Teatrze Wybrzeże – spektakl niezwykle mądry, dopracowany w każdym detalu. Dla mnie to poruszająca opowieść o utracie kontaktu z samym sobą, o lęku, który potrafi sparaliżować, i o tym, że jedyną siłą zdolną nas z tego wyrwać jest miłość – przede wszystkim ta, którą jesteśmy w stanie ofiarować sobie.

Drugim przedstawieniem, które zapadło mi w pamięć, jest Człowiek jaki jest, każdy widzi w reżyserii Kasi Minkowskiej z Nowego Teatru w Warszawie. Cudowna, pełna czułości i inteligentnego humoru historia, która wzrusza i dzieci, i dorosłych.

I jeszcze jedno – ogromną radość sprawia mi kierunek, w którym w ostatnim czasie zmierza Teatr Telewizji. Widać tam świeżość, różnorodność i realne otwarcie na jakość. To naprawdę cieszy.

8. Jakie znaczenie mają dla Ciebie nowe technologie i media społecznościowe w kontekście twórczości teatralnej? Czy według Ciebie ułatwiają one przekaz, czy go spłycają?

W czasach nieustannego zalewu bodźców wierzę, że teatr powinien pozostać przestrzenią autentycznego spotkania – żywego człowieka z drugim żywym człowiekiem. Miejscem, które przypomina, że tym, co naprawdę ma wartość, są emocje – takie, którymi możemy się dzielić.

Nowe technologie bardziej mnie niepokoją niż fascynują. Mam poczucie, że oddalają nas od samodzielnego, krytycznego myślenia. Proponują skróty, gotowe odpowiedzi. …A teatr – przynajmniej taki, w który wierzę – powinien sięgać głębiej, stawiać pytania, eksplorować nieoczywiste ścieżki.

Media społecznościowe mają niewątpliwą wartość jako narzędzie promocji. Potrafią też odczarować mit „gwiazdy” i pokazać jej zwyczajność, codzienność – to bardzo cenię. Ale poza tym… ich rola w sztuce, w moim odczuciu, raczej się kończy.

9. Czy uważasz, że teatr powinien zabierać głos w sprawach społecznych i politycznych? Gdzie, Twoim zdaniem, przebiega granica między sztuką a manifestem?

Uważam, że twórcy powinni sięgać po tematy, które naprawdę ich poruszają. Jeśli są to sprawy polityczne – nie widzę w tym nic złego. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy teatr zaczyna formułować jednoznaczne, czarno-białe tezy, które nie zostawiają miejsca na rozmowę, refleksję czy choćby cień wątpliwości. A przecież to właśnie pytania, a nie odpowiedzi, są sercem dobrej sztuki.

10. Jakie wartości są dla Ciebie dzisiaj najważniejsze jako artysty i człowieka? Czy zmieniły się one w ostatnich latach?

Zmieniły się – bo ja też się zmieniam. Dojrzewam, zbieram doświadczenia, mam inne zasoby i inaczej patrzę na świat niż kilka czy kilkanaście lat temu. Ale jedno pozostaje niezmienne: staram się być szczera – może czasem aż do bólu. I właśnie tę szczerość najbardziej cenię – zarówno w ludziach, jak i w sztuce.

11. W jaki sposób radzisz sobie z kryzysami twórczymi i zawodowymi? Czy masz swoje metody na odzyskiwanie siły do działania?

W każdej roli staram się odnaleźć coś, co pozwoli mi ją nosić w sobie — nie tylko podczas prób, ale przez kolejne spektakle. Nawet w małych partiach szukam detalu, który nadaje tej postaci sens i sprawia, że staje się dla mnie wyzwaniem.

Lubię mieć osobistą satysfakcję ze spotkania z Kają, Zosią czy Anną — zrozumieć je, oswoić, wpisać w siebie. Dzięki temu każda z tych bohaterek zostaje ze mną na dłużej i nie mam wrażenia, że gram coś przypadkowego czy obcego. To ważne — szczególnie wtedy, gdy przychodzą trudniejsze momenty.

12. Co chciałabyś, żeby widzowie czuli po wyjściu z Twojego spektaklu? Czego mają szukać – i co zabrać ze sobą?

Trudno to uogólnić. Czasem chciałabym po prostu, żeby widzowie dobrze się bawili, innym razem – żeby wyszli poruszeni, z pytaniami, z emocją, która zostanie z nimi na dłużej.

Zawsze staram się pracować uczciwie – w zgodzie z własnym poczuciem estetyki i odpowiedzialnością za to, co proponuję ze sceny. Niezależnie od gatunku, zależy mi na tym, by była w tym rzetelność, świadomość i szacunek dla widza.

A co z tą pracą zrobi druga strona – jak ją odczyta, przeżyje, przyjmie – to już pozostaje poza mną. I myślę, że właśnie w tej nieprzewidywalności tkwi siła teatru.

Fot. Maja Hylewicz

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL