Slide
previous arrow
next arrow
Klata nas wyzwolił - Teatr dla Wszystkich

Klata nas wyzwolił

Na afiszu

Klata nas wyzwolił

O spektaklu “Wróg ludu” Henrika Ibsena w reż. Jana Klaty w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie pisze Szymon Białobrzeski.

Opublikowano: 2026-04-15
fot. Magda Hueckel / NST
Ocena recenzenta/tki: (8/10) – bardzo dobry

„Prawda was wyzwoli” – jest coś ironicznego w tym, że właśnie ten cytat przyszedł mi do głowy po spektaklu, który zasłynął z podnoszenia ciśnienia prawicowym politykom. A może nie? Może właśnie nie ma w tym nic ironicznego. Może to dobry moment, żeby rozdzielić konserwatyzm od duchowej przenikliwości. Czas spojrzeć na spektakl Klaty bez wrogości wzmaganej przez polityczne narracje.

Katolicki postmodernista

Bardzo trafne jest określenie krytyka teatralnego Rafała Węgrzyniaka, który nazywa styl Klaty katolickim postmodernizmem. W przypadku „Wroga ludu” nie jest inaczej. Reżyser trzyma się osi fabularnej dramatu Ibsena, podkreśla istotę walki o prawdę i dobro drugiego człowieka, nawet jeżeli grozi to ostracyzmem. Używa do tego jednak środków, które zwolenników „wiernej” adaptacji mogą wytrącić z równowagi.

Jakich konkretnie środków używa? Sięga po współczesny kostium, popkulturowe konwencje, a przede wszystkim po humor. Reżyser widzi w doktorze Stockmannie (Juliusz Chrząstowski), jego współpracownikach i oponentach fajtłapowate dzieci. To wspaniały pretekst do obnażenia niedojrzałości wspólnoty.

Już w pierwszej scenie w imponujący sposób zburzona zostaje wysoka wieża z mebli, zabawek, ozdób i przyrządów. Tworzy ze sceny śmietnik, w którym przerysowane postacie mogą budować i burzyć swoje małe narracje. Zresztą jest to śmietnik utworzony jak gdyby na dnie kąpieliska, o które toczy się spór między Stockmannem a Burmistrzem (Radosław Krzyżowski).

Postacie budują i burzą. Zwykła potyczka słowna odbywa się w rękawicach bokserskich, miejscem ukrywania się Burmistrza jest tunel dziecięcy, a wirujące poduszki stają się najdosadniejszym z argumentów.

Namnożenie rekwizytów buduje slapstickowy świat, w którym bohaterowie przewracają się o własne nogi, ale nie wypuszczają z rąk tematów, które są dla nich istotne. Nie mogłem wytrzymać ze śmiechu, kiedy Billing (Bogdan Brzyski) seplenił w wyniku nieoczekiwanego szczękościsku albo kiedy dzieci celowały poduszkami w stronę ojca, Stockmanna. Te zresztą co i rusz lądowały na głowach skołatanych widzów. To humor niewybredny, ale niezwykle skuteczny, czego najlepszą miarą jest śmiech widowni.

Prowokator dźwięku

Do tej misternie wykorzystywanej graciarni dochodzi warstwa dźwiękowa – bardzo konkretna. Nie jest tajemnicą, że Klata zasłuchiwał się w zupełnie innych zespołach niż ja. Tym bardziej zaskoczyło mnie, jak mało „metalowym” spektaklem jest „Wróg ludu”. Reżyser ogranicza się do jednej czy dwóch krzykliwych scen oraz postaci teścia – Nielsa Worse’a (Paweł Kruszelnicki). Ten wypada zresztą znakomicie – jest stylizowany na starego metalowca. Kulturowa poza podkreśla jego silny charakter, wzbogaca postać o nieszablonowe gesty.

W połączeniu ze sprawną grą aktorską motywy muzyczne stają się nie tyle przeszkodą w odbiorze, ile pomostem do pełnego doznania. Poza tym reżyser stawia raczej na stonowaną kakofonię – stonowaną, ponieważ dźwięki nie zagłuszają bohaterów, ale niepostrzeżenie wparowują między ich wypowiedzi; kakofonię – ze względu na to, jak szeroka jest paleta dźwięków. Niespodziewane strzały, regularne uderzenia w bęben, echo krzykliwej blachy. Mimo ilości dźwięków są one funkcjonalne. Kakofonia wynika z dialogu albo ten dialog urozmaica. To wartość naddana, która buduje komizm oraz wzmaga chaos sygnalizowany przez treść dramatu.

(Nie)polityczny błazen

Fragmentem, o którym będzie mówiło się najwięcej, jest oczywiście monolog Stockmanna.

Bohater ujawnia drobnoustroje w lokalnym kąpielisku, ocalając zdrowie obywateli. Ich podejście zmienia się, kiedy słyszą o kosztach, jakie będą musieli ponieść za przebudowę kąpieliska. Stockmann staje się tytułowym wrogiem ludu – mimo wszystko postanawia do niego przemówić. Jak po jedenastu latach sprawdza się wypowiedź doktora? Na ile jest aktualna?

Trudno powiedzieć, bo Klata konsekwentnie przez jedenaście lat pozwalał Chrząstowskiemu na indywidualną interpretację tekstu. Aktor nie unikał przy tym politycznych analogii czy manifestów. Jestem sceptyczny wobec tego typu zabiegów – zbyt często są oznaką braku wiary w sprawczość tekstu źródłowego. Mój sceptycyzm pogłębia fakt, że słowa Ibsena wciąż potrafią oddziaływać na czytelników bez zbędnego patosu czy nadmiernej elokwencji.

A jednak Stockmann w wykonaniu Chrząstowskiego porusza. Jak na polityczną wypowiedź, polityki jest w jego monologu bardzo mało. Mówi o obronie własnych racji. Oprócz kilku chybionych aluzji niewiele jest tutaj retoryki „któż z nami, a któż przeciwko nam?”. Stockmann w tej wersji wychodzi poza samo jej definiowanie. Mówi raczej o stosunku do niej – o szacunku i odwadze, by powiedzieć „nie”, kiedy ktoś za wroga stawia nam słabszych.

Puentą nie jest pięć gwiazdek wymierzonych w dowolną partię, ale kultowy już cytat: „Najsilniejszym człowiekiem na świecie jest ten, który stoi samotny”. Mamy być samotni – nie radykalni, ale samotni, jeżeli tego wymaga wierność sobie.

Można by zarzucić Stockmannowi, że stojąc na scenie NST, nie jest samotny – widownia przyklaskuje mu i przyjmuje jego racje. Nie uderza we wszystkich obywateli, nie próbuje też wynieść się ponad nich, jak w dramacie Ibsena. Pokazuje raczej tych pokrzywdzonych, wobec których publiczność nie ma oporu: osoby LGBTQ+, migrantów, mniejszości rasowe. I chyba nie mam mu tego za złe.

Kiedy Stockmann przeczytał: „Ty mnie od nienawiści obroń i od pogardy mnie zachowaj”, zdałem sobie sprawę, jak absurdalne jest to, że samo wykazanie czyjegoś cierpienia już wzbudza kontrowersje. W 2026 roku nawet „Modlitwa o wschodzie słońca” mogłaby oburzyć bardziej radykalnych obywateli. W świecie, w którym nienawiść i pogarda są jedynymi narzędziami do budowania „boskiego” porządku, określenie słabszego zawsze będzie zagrożeniem.

Monolog Stockmanna pozostaje aktualny, choć dawno nie powinien — powinien już uchodzić za banał, nie za głos polityczny.

Jak widać, realia się zmieniają, więc i ja pokorniej przyjmuję teatralne manifesty.

Sokratejski ironista

Co do samej formy wypowiedzi – niezwykle dużo jest w niej ironii. Przykładowo Stockmann wylewa na siebie płyn z kanistra, po czym puentuje patetyczny czyn zdaniem, że i my, i on wiemy, co naprawdę jest w środku – woda. Kogo dziś stać na benzynę?

Cały spektakl operuje podobną ironią, zarówno w portretowaniu bohaterów, jak i w użyciu rekwizytów, dźwięków oraz zabawie z fikcją.

Szturc pisał, że ironia co innego formułuje, a co innego wyraża w słowach. Klata buduje swój spektakl właśnie w ten sposób – uderza w rekwizyty, rozśmiesza postacią i sytuacją, ale w dialogach operuje gorzką prawdą.

Nic więc dziwnego, że Stockmann ma siłę mówić o samotności i prawdzie, ale tak silny gest jak samospalenie staje się w jego rękach niemożliwym odpryskiem cynicznej polityki. Ironia, tak często wykorzystywana do niszczenia prawdy, u Klaty odzyskuje swoją funkcję.

Przy okazji premiery najnowszego spektaklu Klaty – „Termopili polskich” – pisałem, że jest to adaptacja niezwykle efektowna, ale przez ciągły hałas i zgrywę traci swoją sprawczość. „Wróg ludu” zamienia hałas na kakofonię, a zgrywę uzupełnia o ironię. Choć pozornie są to słowa bliskoznaczne, dużo lepiej sprawdzają się na scenie. A może to po prostu lepszy dobór tekstu – bardziej chłonny na reżyserskie manieryzmy? Może Ibsen użyczył Klacie słów, które najskuteczniej przemówiły do ludu? Kto wie – może nawet lud wyzwoliły?

NST

Kategorie:


Cytat Dnia

„Reżyserka bardzo umiejętnie wykorzystuje też ciekawe obiekty i nietypowe lalki czy fluorescencyjne materiały, świecące w ciemności”

Przemek Gulda o „Fauście”, reż. Judyta Berłowska; Instagram/guldapoleca, 15.04.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL