Slide
previous arrow
next arrow
Wielki powrót Macieja Stuhra. Po raz pierwszy zagrał z Danielem Olbrychskim - Teatr dla Wszystkich

Wielki powrót Macieja Stuhra. Po raz pierwszy zagrał z Danielem Olbrychskim

Na afiszu

Wielki powrót Macieja Stuhra. Po raz pierwszy zagrał z Danielem Olbrychskim

Maciej Stuhr w wielkim stylu wraca do Teatru Telewizji po 13 latach.

Opublikowano: 2026-02-27
fot. Archiwum TVP

Aktor zagrał jedną z głównych ról w „Bezimiennym dziele” w reżyserii Jana Englerta. Wcielił się w Plazmonika Blodestauga – podejrzewanego o szpiegostwo artystę, który w imię miłości gotowy jest przyjąć na siebie rolę zdrajcy.

Jego ojca zagrał z kolei Daniel Olbrychski. Aktorzy nigdy wcześniej nie spotkali się na żadnym planie. To ich pierwsze zawodowe spotkanie w historii. Premiera „Bezimiennego dzieła” w Teatrze Telewizji już 2 marca o godz. 20:30 na antenie TVP1.

Brałem udział w przeniesieniach kilku spektakli teatralnych do telewizji, ale przez ostatnich 13 lat nie zagrałem w żadnym przedstawianiu od początku tworzonym z myślą o Teatrze Telewizji. Muszę przyznać, że tęskniłem. Teatr Telewizji to ciekawy, oryginalny, a jednocześnie trudny format. Do zagrania w „Bezimiennym dziele” namówił mnie Jan Englert, który czekał na mnie z tą realizacją. Skusił mnie też do tego Witkacy, którego bardzo lubię. Wychowałem się na jego dramatach, ale nigdy w życiu w nich nie występowałem – podkreśla Maciej Stuhr.

„Bezimienne dzieło” to bardzo dziwny dramat. Już jego tytuł jest zagadkowy. Witkacy lubił zastawać przeróżne pułapki swoim odbiorcom. Nie bez kozery nie jest to najczęściej wystawiana z jego sztuk. On zawarł w niej tajemnicę, nad którą Jan Englert postanowił się nie po raz pierwszy pochylić. Wydaje mi się, że on ma swój klucz do odczytania tego dzieła. Między innymi tym zachęcił mnie do przyjęcia tej propozycji – dodaje aktor.

Mimo że od czasu, kiedy Witkacy napisał „Bezimienne dzieło”, minęło ponad 100 lat, dramat ten jest wciąż zaskakująco aktualny. To polityczny thriller o rewolucji, władzy i mechanizmach przemocy. Maciej Stuhr w najnowszym spektaklu Teatru Telewizji w reżyserii Jana Englerta zagrał jedną z głównych ról – Plazmonika Blodestauga. Z kolei w ojca granej przez niego postaci wcielił się Daniel Olbrychski. Ich spotkanie na planie „Bezimiennego dzieła” przejdzie do historii. Aktorzy jeszcze nigdy wcześniej ze sobą nie grali.

Mimo że braliśmy udział z Danielem Olbrychskim w kilku tych samych produkcjach, nigdy ze sobą nie graliśmy, nie mieliśmy wspólnych scen. To dla mnie wielki zaszczyt, że w końcu miałem szansę spotkać się w pracy z legendą. Jego dorobek wzbudza mój ogromny szacunek. Gdy czytałem we wspomnieniach Daniela Olbrychskiego, że jeździł z planu „Potopu” na plan „Wesela”, to ręce same składały mi się do oklasków. Dziś aż trudno sobie wyobrazić, że w jednym czasie można było grać w dwóch tak wiekopomnych dziełach – przyznaje Maciej Stuhr.

Grany przeze mnie bohater mówi w pewnym momencie, że upaństwowienie tajemnicy istnienia jest jedyną ideą, która może uchronić ludzkość od upadku. Przypuszczam, że Witkacy przewidywał rozprzestrzenienie się idei bolszewickiej w świecie. Ubolewał nad tym, że często idioci dochodzą do władzy. I miał rację – doszli, dochodzą coraz częściej. Ja nie znam odpowiedzi na pytanie, co może uchronić ludzkość od upadku. Gdybym znał, byłbym angażowany przez wszystkie rządy świata jako prorok. I do tego – byłbym dobrze opłacany. Jednak nigdy do głowy mi nie przyszło, by wchodzić do świata polityki. Pojawiały się takie propozycje, ale nie zwracałem na nie uwagi, nie traktowałem ich poważnie – wyznaje Daniel Olbrychski.

W dramacie Witkacego władzę nad światem chce przejąć duch rewolucji przygotowanej przez Joachima Mieduwala. Polityczna intryga wydaje się być perfekcyjnie przygotowana. Uczestniczą w niej osoby nieświadome wiatru zmian, które w imię miłości gotowe są przyjąć na siebie rolę zdrajcy (Plazmonik Blodestaug), ale także cyniczni gracze którzy nie wahają się poświęcić drugiego człowieka w imię kariery politycznej (Józef Cynga). Świat bohaterów dramatu rozpada się na ich oczach. Jak się okazuje, każda rewolucja prędzej, czy później pożera własne dzieci, a stary prządek świata zostaje zastąpiony nowym, niewiele różniącym się od poprzedniego. Nie istnieje władza bez aparatu represji, a jednostka zawsze przegrywa w konfrontacji z tłumem.

Witkacy w bardzo specyficzny sposób opisywał rzeczywistość, również tę społeczno-polityczną. Pokazywał, jak okrutnie i złośliwie politycy patrzą na świat, jak niewiele dobrego dla ludzkości przynoszą ich działania. Niestety, wszystko, o czym pisał, jest wciąż aktualne. Tak było, jest i zapewne będzie. Nie napawa to optymizmem, ale obowiązkiem sztuki nie jest mówić słodko o świecie. W twórczości Witkacego z trudem można doszukiwać się przejawów optymizmu. Jego osobisty koniec również potwierdza to, że niezbyt optymistycznie patrzył na rzeczywistość – wyjaśnia Daniel Olbrychski.

„Dwa są tylko miejsca dla metafizycznych jednostek w naszych czasach: więzienie lub szpital wariatów” — mówi Plazmonik w ostatnim akcie. Bywały takie chwile w moim życiu, gdy sam zaczynałem wątpić we własne zmysły i rozum. Zastanawiałem się, czy to świat zwariował, czy ja. A także – gdzie jest moje miejsce, skoro to, co wydaje mi się normalne, uważane jest za szaleństwo. Oczywiście, u Witkacego posunięte jest to do ekstremum. Ten bohater wygłasza różne manifesty, doświadcza też pewnej przemiany. Nie doszukiwałbym się jednak zbyt wielu analogii między jego a moim życiem – zdradza Maciej Stuhr.

W obsadzie spektaklu – poza Maciejem Stuhrem w roli Plazmonika Blodestauga i Danielem Olbrychskim w roli Plazmodeusza Blodestauga – znaleźli się również: Jan Englert (pułkownik Manfred hr. Giers), Grzegorz Małecki (Józef Cynga), Justyna Kowalska (Róża van der Blaast), Dominika Kluźniak (Klaudestyna de Montreuil), Arkadiusz Janiczek (Grabarz I), Ireneusz Czop (Leon Girtak- Grabarz II), Beata Ścibakówna (Stara księżna Barbara), Mateusz Tomaszewski (Ksiaże Padoval de Grifuellhes), Anna Ułas (Lidia baronowa Ragnok), Gabriela Kowalewska (służąca Róży), Jakub Sasak (Dejbel/Flowers) i inni.

Za zdjęcia odpowiadał Piotr Wojtowicz, za scenografię – Arkadiusz Kośmider za kostiumy – Dorota Roqueplo, za muzykę – Piotr Moss, a za montaż – Milenia Fiedler.

Premiera „Bezimiennego dzieła” 2 marca o 20.30 na antenie TVP1 oraz na platformie TVP VOD. Po spektaklu wyemitowany zostanie program „Postscriptum”, w którym Grażyna Torbicka porozmawia z twórcami sztuki o kulisach pracy nad tym jednym z najważniejszych dzieł Witkacego.

Teatr telewizji

Kategorie:

Cytat Dnia

„Reżyserka bardzo umiejętnie wykorzystuje też ciekawe obiekty i nietypowe lalki czy fluorescencyjne materiały, świecące w ciemności”

Przemek Gulda o „Fauście”, reż. Judyta Berłowska; Instagram/guldapoleca, 15.04.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL