Jan Englert kilkukrotnie już reżyserował dramat Witkacego „Bezimienne dzieło”, za każdym razem odczytując go na nowo. Po raz pierwszy postanowił zmierzyć się z tą sztuką nie tylko jako reżyser, ale również jako aktor. Wcielił się w pułkownika Manfreda hr. Giersa. Premiera „Bezimiennego dzieła” – zaskakująco aktualnego politycznego thrillera o rewolucji, władzy i mechanizmach przemocy – w Teatrze Telewizji już 2 marca o godz. 20:30 na antenie TVP1. W gwiazdorskiej obsadzie spektaklu – poza Janem Englertem – znaleźli się m.in. Maciej Stuhr, Daniel Olbrychski, Beata Ścibakówna, Grzegorz Małecki, Arkadiusz Janiczek, Ireneusz Czop i Dominika Kluźniak.
Lubię wracać do dramatów reżyserowanych przeze mnie na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Ze zdumieniem odkrywam, że czytam je zawsze na nowo. Zmieniają się konwencje teatralne, narzędzia, którymi się posługujemy i język, którym się porozumiewamy – przyznaje Jan Englert, który po raz kolejny w swojej karierze podjął się reżyserii „Bezimiennego dzieła”. To 35. wyreżyserowany przez niego spektakl w Teatrze Telewizji.
Są autorzy, których dogania czas. Nie mam wątpliwości, że Witkacy do nich należy. „Bezimienne dzieło” jest dla mnie współczesnym dramatem. Zawarte w nim są profetyczne obawy, że sterowana przez demagogów masa zniszczy indywidualność, zdemoluje wartości, które stanowią podstawę cywilizacji humanistycznej i że ilość zwycięży jakość. Coraz mniej znaczą ci, którzy coś wiedzą i potrafią, którzy mają uporządkowane kryteria niewymiernych wartości. „Bezimienne dzieło” pisał Witkacy w politycznym anturażu zbliżonym do dzisiejszego. Wszystkim nam – świadomie lub nie – towarzyszy poczucie zbliżającego się nieszczęścia – dodaje Englert.
Sam Witkacy określił swoje dzieło jako „kryminał na temat sztuki i rewolucji”. Od powstania „Bezimiennego dzieła” minęło ponad 100 lat, lecz treść pozostała niezmiennie aktualna: każda rewolucja prędzej, czy później pożera własne dzieci, a stary prządek świata zostaje zastąpiony nowym, niewiele różniącym się od poprzedniego. Nie istnieje władza bez aparatu represji, a jednostka zawsze przegrywa w konfrontacji z tłumem. Tym razem nad światem chce przejąć władzę duch rewolucji przygotowanej przez Joachima Mieduwala. Polityczna intryga wydaje się być perfekcyjnie przygotowana. Uczestniczą w niej osoby nieświadome wiatru zmian, które w imię miłości gotowe są przyjąć na siebie rolę zdrajcy, ale także cyniczni gracze, którzy nie wahają się poświęcić drugiego człowieka w imię kariery politycznej. Świat bohaterów dramatu rozpada się na ich oczach.
Teatr Telewizji jest fenomenem. Posługuje się obrazem, ale fundamentem spektaklu jest tekst i jego interpretacja, nie tylko aktorska. Forma teatru telewizyjnego to najbardziej intymna rozmowa z widzem. Reżyser wraz z montażystą decydują, co w niej jest najbardziej istotne, jak sterować emocjami. Teatr Telewizji nie wybacza słabego aktorstwa. Jest egzaminem osobowości twórczych. Jestem fanem Teatru Telewizji. Czasem fanom zdarza się, że ich miłość jest odwzajemniona. Bardzo rzadko, ale się zdarza. Mam nadzieję, że w wypadku „Bezimiennego dzieła” tak się stanie – podkreśla Jan Englert.
W obsadzie spektaklu – poza Janem Englertem w roli pułkownika Manfreda hr. Giersa – znaleźli się również: Maciej Stuhr (Plazmonik Blodestaug), Daniel Olbrychski (Plazmodeusz Blodestaug), Grzegorz Małecki (Józef Cynga), Justyna Kowalska (Róża van der Blaast), Dominika Kluźniak (Klaudestyna de Montreuil), Arkadiusz Janiczek (Grabarz I), Ireneusz Czop (Leon Girtak- Grabarz II), Beata Ścibakówna (Stara księżna Barbara), Mateusz Tomaszewski (Ksiaże Padoval de Grifuellhes), Anna Ułas (Lidia baronowa Ragnok), Gabriela Kowalewska (służąca Róży), Jakub Sasak (Dejbel/Flowers) i inni.
Za zdjęcia odpowiadał Piotr Wojtowicz, za scenografię – Arkadiusz Kośmider za kostiumy – Dorota Roqueplo, za muzykę – Piotr Moss, a za montaż – Milenia Fiedler.
W kasie teatralnej najczęściej padają trzy pytania. Kto gra? Ile to trwa? Smutne czy wesołe? W wypadku „Bezimiennego dzieła” odpowiedzi są proste. Wystarczy zerknąć na nazwiska obsady. Spektakl trwa 75 minut, więc krócej niż norma filmowa. Jest i smutny, i wesoły. I co najważniejsze – zaskakujący i nieoczekiwanie współczesny – mówi Englert.
Premiera „Bezimiennego dzieła” 2 marca o 20.30 na antenie TVP1 oraz na platformie TVP VOD. Po spektaklu wyemitowany zostanie program „Postscriptum”, w którym Grażyna Torbicka porozmawia z twórcami sztuki o kulisach pracy nad tym jednym z najważniejszych dzieł Witkacego.
Teatr Telewizji