Jedno spotkanie na przełomie tysiącleci przemienia się w stabilną relację trwającą przez dekady, a słowa „do zobaczenia za rok” nabierają magicznego znaczenia. Na taką historię zakazanej miłości – ciepłą, choć momentami cierpką – zaprasza w swojej najnowszej premierze Tadeusz Kabicz, reżyserując „Do zobaczenia za rok!” w Teatrze Gudejko.
Dwudziestokilkulatkowie – Jola (Anita Sokołowska) i Jurek (Paweł Deląg) – przypadkowo wpadają na siebie w podrzędnym hostelu. Nic nie wskazuje na to, że historia ich znajomości będzie miała ciąg dalszy, a jednak jedno spotkanie odmienia ich życie na zawsze. Na przestrzeni lat, widując się przez jeden weekend w roku, dorastają obok siebie i dzielą się wzlotami oraz upadkami. Ich relacja stanowi punkt odniesienia i lustro, w którym mogą się przeglądać. Łączy ich więź wspólnego snucia opowieści, a sam romans toczy się jakby przy okazji, będąc dodatkiem do nienazwanego przez lata porozumienia dusz.
Spektakl zakotwicza się w czasoprzestrzeni wraz z jednym z najpopularniejszych utworów z okresu, w którym kochankowie spotykają się po raz pierwszy. Upływ czasu i przemiany bohaterów oddają nie tylko zmieniające się mody i trendy – co sygnalizują kostiumy Ewy Kochańskiej – lecz przede wszystkim wizualizacje najważniejszych wydarzeń społeczno-politycznych, połączone w artystyczny wideokolaż Oli Knedler. Płynące obrazy w połączeniu z muzyką Miko Blascello mogą wzruszać, a obserwacja kolejnych podróży w czasie mimowolnie kieruje widza ku własnej, sentymentalnej retrospekcji. Przekład Elżbiety Woźniak dramatu „Same Time, Next Year” Bernarda Slade’a na polską scenę Anno Domini 2026 rezonuje z tą kategorią widzów, do której spektakl jest adresowany. Uwspółcześnienie scenariusza ułatwia twórcom mówienie o aktualnie istotnych zagadnieniach społecznych, wplecionych w historię przemian bohaterów. Bywa to momentami zbyt ostentacyjne i lekko przerysowane, choć w jakimś stopniu prawdziwe.
Splatające się i rozplatające losy kochanków w spektaklu Tadeusza Kabicza bawią, rozczulają i wprawiają w chwilę zadumy. Mimo że sposób opowiedzenia i zwieńczenia historii pozostawia pewien niedosyt, widz otrzymuje solidną dawkę teatru przyjemnego w odbiorze. A czy kochankowie żyli długo i szczęśliwie? Na to pytanie każdy może odpowiedzieć sobie sam.
Teatr Gudejko