Prawo ulicy
Relacja z pierwszej części Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego ULICA (3– 5 lipca).
Spektakl „Elefantaisy”; fot. archiwum Teatru KTO




Relacja z pierwszej części Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego ULICA (3– 5 lipca).
Spektakl „Elefantaisy”; fot. archiwum Teatru KTO
Już po raz 39. Kraków wraz z miastami partnerskimi gości artystów z całego świata, prezentujących sztukę, która chce być tak blisko każdego z nas. W pierwszy weekend (3–5 lipca) Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych ULICA na miejskich placach i skwerach można było spotkać nie tylko artystów czerpiących z bogatej tradycji teatru jarmarcznego: kuglarzy, akrobatów i szczudlarzy, ale i tancerzy oraz aktorów dramatycznych.
Wyjątkowość organizowanego przez Teatr KTO festiwalu opiera się na jego ekstremalnej inkluzywności. Bariera między widzem a aktorem nie istnieje. Każdy może podejść, przysiąść i obejrzeć pokazywany spektakl od początku do końca, ale może również przechodząc „rzucić okiem” i pójść dalej w swoją stronę. Tak przyjęta formuła musi się opierać na niezwykłym zaufaniu do widza – w tym wypadku niejednokrotnie przypadkowego, który być może nie ma za często okazji bywać w teatrze. Ale też spektakl na otwartej przestrzeni nie wybacza błędów bądź amatorszczyzny. W takich warunkach dużo łatwiej o surową, bezpośrednią reakcję (ocenę) widza.
Hasłem przewodnim tegorocznej odsłony festiwalu jest „La Strada”, co w linii prostej kieruje nas w stronę arcydzieła Felliniego, traktującego o niezwykłej relacji niepełnosprawnej dziewczyny z cyrkowym osiłkiem. Ich wspólna droga, paraboliczna historia o potrzebie bliskości z drugim człowiekiem, rezonuje dziś na zupełnie nowym polu: w niepewnych czasach, w których wojna czyha tuż za granicą, nic nie wydaje się stałe i na zawsze, sztuka może być tym, co scala i ocala. Może to górnolotne, ale prawdziwe.
Festiwal ULICA jest zatem nie tylko o teatrze nieinstytucjonalnym, funkcjonującym na co dzień na dalszym planie, w cieniu wielkich scen dramatycznych, ale i o byciu razem. Żaden gmach z wielką sceną i widownią na kilkaset miejsc nie jest w stanie tu i teraz związać ulicznego krwiobiegu, pulsu miasta, ze sztuką. Spontaniczne, częściowo niezaplanowane spotkanie przechodnia ze spektaklem, wyzwala sprzężenie zwrotne, dzięki któremu przedstawienie może trwać.
W pierwszy weekend festiwalu widzowie mieli możliwość przekonania się, jak różnorodna może być sztuka ulicy. Nawiązujące do estetyki surrealizmu „Elefantaisy” w wykonaniu francuskiej grupy Tac O Tac przeniosło widzów w głąb obrazów Dalego, co w połączeniu z licznie wykonywanymi akrobacjami stanowiło niebywałe w rozmiarze widowisko. Spektakl był jednocześnie taneczną procesją, dzięki czemu wplótł się w miejską przestrzeń, stając się jej nieodzowną częścią, alternatywnym traktem prowadzącym z punktu A do punktu B. Dla przeciwwagi można było obejrzeć „Somente” w wykonaniu Teatro SÓ, czyli liryczną opowieść o starości i samotności. Monodram na bułkę, świeczkę i gigantyczną ławkę autentycznie poruszał, co nie udaje się tak łatwo w miejskiej, rozpraszającej przestrzeni. Dość powiedzieć, że dzieci zgromadzone na przedstawieniu, widząc samotnego starca z prowizorycznym „tortem” w ręce, kompletnie nic nie robiąc sobie z teatralnej konwencji, zaczęły chóralnie śpiewać „sto lat”, czym autentycznie zaskoczyły aktora. Takie rzeczy tylko na ulicy.
Nie zabrakło również bardziej „klasycznych” spektakli. Koniński Teatr Tańca przyjechał do Krakowa z „Bardzo mocno czuć, że zaraz coś się wydarzy”, gdzie bałkańskie rytmy znane u nas z coverów Kayah przenosiły widzów w nostalgiczną podróż w świat, którego już nie ma. Deszczowy wieczór nadał z kolei „Pladze” dodatkowego, mistycznego wymiaru. Opowieść o szczurach nawiedzających niemieckie miasteczko, będąca jednocześnie przestrogą przed autorytaryzmem i populizmem, stanowiła świetne zwieńczenie pierwszego weekendu festiwalu. Rzeczywiście oba taneczne przedstawienia łączy to, że „coś” może się wydarzyć, lub niestety już się wydarzyło. Klinem pomiędzy dwa trudne spektakle weszło Wesele – musical chłopski w wykonaniu Teatru Plastycznego Makata. Sprawnie zrealizowana produkcja przybliżała widzom weselne obyczaje, tradycyjne tańce i obrzędy. Realizacja będąca jednocześnie etnograficznym zapisem ludowej historii Polski i jej sąsiadów wciągała widzów swoją żywiołowością, porywającą muzyką oraz nietuzinkowymi głosami aktorów i aktorek.
W podobnym, ale nieco bardziej jarmarcznym tonie prezentował się „The Itinerant” w wykonaniu katalońskiej grupy Circ Pistolet. Akrobatyczne sztuczki, uśmiechnięci artyści, wnoszący nieco hiszpańskiego słońca do zachmurzonego Krakowa stanowili świetną odskocznię, dzięki czemu można było sobie przypomnieć, że formy okołoteatralne mogą być czasem po prostu czystą rozrywką. Kolejne spektakle prezentowane na festiwalu zdawały się próbować łączyć wizualną, czasem wręcz cyrkową efektowność z głębszą opowieścią o relacjach międzyludzkich. Można do nich zaliczyć zarówno „Moving Poles” grupy TNT, jak i „Ikary” krakowskiego Teatru Migro. „Nasi” zaproponowali widowni dynamiczną, pełną zwrotów akcji opowieść o wspólnocie, marzeniach i nieustępliwym dążeniu do celu. Jeśli coś urodziło się, by żyć na ulicy – to właśnie „Ikary”.
Pierwsza część festiwalu na pewno nie zawiodła, wręcz przeciwnie – rozbudziła apetyty na więcej. Już w następny weekend (10-12 lipca) widzowie będą mogli oglądać kolejne spektakle z różnych zakątków świata. „La Strada” nie ma początku i końca, jedynie przystanki.
„Zapolska śmiała się z idei, by »kobieta miała iść przez życie cicho i spokojnie«. Taki gorset społecznych oczekiwań wpychał jednak kobiety w równie groteskowy stan, jakim dziś może być hałaśliwe manifestowanie wariacko rozumianej niezależności. Znanej aż nazbyt dobrze z czarnych marszy i mającej odzwierciedlenie na przykład w agresywnej proaborcyjnej propagandzie”
Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Polityka Prywatności
Niezbędne pliki cookie przyczyniają się do użyteczności strony.
Umożliwiają stronie zapamiętanie informacji zmieniających wygląd.
Pomagają zrozumieć, jak użytkownicy zachowują się na stronie.
Stosowane w celu śledzenia użytkowników i wyświetlania reklam.