Tadeusz Słobodzianek wraca do legendy Teatru 13 Rzędów. „Akropolis nasze” w Teatrze Polskim w Warszawie
Premiera „Akropolis naszego” w reżyserii Anny Wieczur odbędzie się 29 stycznia 2027 roku.
mat. Teatr Polski w Warszawie




Premiera „Akropolis naszego” w reżyserii Anny Wieczur odbędzie się 29 stycznia 2027 roku.
mat. Teatr Polski w Warszawie
Najnowszy, wydany przez Agencję Dramatu i Teatru w antologii “Żydowskie historie” (tom I) – dramat Tadeusza Słobodzianka trafi na Scenę Kameralną Teatru Polskiego im. Arnolda Szyfmana w Warszawie. Premiera „Akropolis naszego” w reżyserii Anny Wieczur odbędzie się 29 stycznia 2027 roku. Spektakl opowie o jednej z największych legend polskiego teatru – Teatrze 13 Rzędów w Opolu i o ludziach, którzy wspólnie tworzyli historię, nie mając jeszcze świadomości, że zapiszą się w niej na zawsze.
To jedna z ciekawszych premier przyszłego sezonu. Tadeusz Słobodzianek – dramaturg, którego „Nasza klasa” należy do najważniejszych polskich dramatów XXI wieku powraca z tekstem podejmującym dialog z historią polskiego teatru. „Akropolis nasze” jest najnowszym dramatem autora i po raz pierwszy zostanie wystawione właśnie przez Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, kierowany przez Andrzeja Seweryna.
Spektakl wyreżyseruje Anna Wieczur, która dobrze odnalazła się już w dramaturgii Słobodzianka, przygotowując w Teatrze Dramatycznym m.st. Warszawy głośną „Sztukę intonacji”. Tym razem reżyserka sięga po dramat znacznie bardziej rozbudowany, łączący historię polskiego teatru z refleksją nad pamięcią, odpowiedzialnością artysty i ceną, jaką płaci się za narodziny wielkich dzieł.
„Akropolis nasze” przenosi widzów do Opola początku lat sześćdziesiątych, do legendarnego Teatru 13 Rzędów. Bohaterami dramatu są postaci inspirowane twórcami tamtej sceny – Dyrektor, Skryba, Scenograf oraz zespół aktorów.
Zespół znajduje się w artystycznym i życiowym kryzysie. Aktorzy zmagają się z biedą, chałturami, brakiem mieszkań i poczuciem zawodowej niepewności. Dyrektor poszukuje przedstawienia, które pozwoliłoby jego teatrowi zaistnieć nie tylko w Polsce, ale także na świecie.
Przełom następuje wraz z decyzją o przygotowaniu nowej interpretacji „Akropolis” Stanisława Wyspiańskiego. Klasyczny dramat zostaje przeniesiony z królewskiego Wawelu do przestrzeni naznaczonej doświadczeniem Auschwitz i totalitaryzmu. Rozpoczyna się proces twórczy, który z czasem stanie się jednym z najważniejszych rozdziałów historii polskiego teatru.
Wielka sztuka rodzi się tu z codzienności z konfliktów, zmęczenia, potu, niepewności i nieustannego przekraczania własnych ograniczeń. To opowieść o teatrze budowanym przez wspólnotę ludzi różniących się temperamentem, poglądami i artystycznymi ambicjami.
Autor nie ukrywa, że świadomie podejmuje dialog z legendą Teatru Laboratorium. Nie interesuje go tworzenie kolejnego pomnika Jerzego Grotowskiego.
Jak zauważa Wojciech Majcherek, wieloletni redaktor Teatru Telewizji:
„Nie jest tylko sztuką o ważnym, ale już historycznym doświadczeniu teatralnym. Rekonstruując tę historię, autor wchodzi na teren naszej kulturowej podświadomości, która nie przeminęła. W jakimś sensie dopisuje się do tradycji, w której Wyspiański rozmawia z antykiem i Biblią, z Wyspiańskim – Szajna i Grotowski, a Słobodzianek z nimi wszystkimi.”
Jednocześnie dramat nie pozostawia swoich bohaterów na piedestale. Dyrektor jest wizjonerem, ale również człowiekiem bezwzględnym, wymagającym od zespołu całkowitego poświęcenia. Aktorzy są ludźmi zmagającymi się z własnymi słabościami i lękami.
To właśnie dlatego „Akropolis nasze” jest jednocześnie hołdem i próbą demitologizacji jednego z największych mitów polskiej kultury teatralnej.
Nowy dramat Słobodzianka jest również częścią wydanego przez Agencję Dramatu i Teatru ADiT tomu „Żydowskie historie”, którego patronem medialnym był portal Teatr dla Wszystkich.
Jak podkreśla Łukasz Drewniak w posłowiu do tomu, autor stawia pytania znacznie wykraczające poza historię teatru.
„Słobodzianek pyta w »Akropolis«: do czego sztuka potrzebuje Holokaustu? Bo przecież nim kończy się każda dobra »żydowska historia«. Czy tylko do powielania matrycy przemocy i cierpienia w teatralnej skali? Czemu próbuje opowiedzieć niemożliwe do opowiedzenia?”
To właśnie ten wymiar sprawia, że dramat nie jest jedynie opowieścią o jednym przedstawieniu sprzed kilkudziesięciu lat. Staje się refleksją nad odpowiedzialnością sztuki za pamięć oraz nad granicami przedstawiania doświadczeń, których nie sposób do końca opowiedzieć.
Sam autor przyznaje, że od lat fascynował go moment, w którym rodzi się teatr wykraczający poza własną epokę.
W rozmowie z Grzegorzem Janikowskim dla Polskiej Agencji Prasowej (PAP) wyjaśniał, dlaczego zdecydował się właśnie na ten fragment historii Teatru 13 Rzędów.
– To był moment przełomowy. Polska inteligencja rozczarowana „odwilżą” szukała swoich miejsc do przetrwania wobec dociskania ideologicznej śruby przez partię komunistyczną. Wzrastał antysemityzm i pseudopatriotyzm – mówił dramaturg.
Jak przypomina Słobodzianek, właśnie wtedy Jerzy Grotowski wrócił z podróży do Chin, przywożąc fascynację Operą Pekińską i nowymi metodami pracy aktora. Do zespołu dołączył również Eugenio Barba, zainspirowany teatrem kathakali oraz doświadczeniami zdobytymi podczas podróży po Azji i Europie. To właśnie wtedy zaczęła kształtować się metoda, która w kolejnych latach przyniosła Teatrowi Laboratorium światową sławę.
– Techniki aktorskie w XX wieku zawsze mnie fascynowały i chciałem dociec tajemnicy ich rozwoju, nie tyle z powodów estetycznych, co ontologicznych. Stąd ten etap w Teatrze 13 Rzędów wydał mi się kluczowy – podkreślał autor w rozmowie z PAP.
Dramaturga interesowało przede wszystkim spotkanie wybitnych osobowości twórczych i proces narodzin wspólnoty artystycznej.
– Zawsze ciekawiło mnie, jak w kontrowersjach rodzi się kolektyw, który tworzy, sam nie będąc przekonanym do końca co do efektu. (…) Jak w takiej chwili, kiedy kilkanaście osób daje z siebie wszystko, co ma najlepszego, tworzy się teatr, który nie znika w niepamięci i zostaje jako mit – mówił.
Jednocześnie przyznał, że świadomie postanowił zmierzyć się z legendą Grotowskiego.
– Postanowiłem pobawić się trochę tym mitem, zgodnie zresztą ze świętą zasadą Grotowskiego o „szyderstwie i apoteozie” – podsumował w rozmowie z Grzegorzem Janikowskim (PAP).
Tadeusz Słobodzianek (ur. 1955) należy do grona najwybitniejszych współczesnych polskich dramatopisarzy. Jest także reżyserem, krytykiem teatralnym, pedagogiem i organizatorem życia teatralnego. Studiował teatrologię na Uniwersytecie Jagiellońskim pod kierunkiem prof. Jana Błońskiego, współtworzył Teatr Wierszalin, założył Laboratorium Dramatu, Fundację Sztuka Dialogu oraz Szkołę Dramatu. W latach 2012–2022 kierował Teatrem Dramatycznym m.st. Warszawy.
Jest autorem takich dramatów, jak „Nasza klasa”, „Obywatel Pekosiewicz”, „Car Mikołaj”, „Młody Stalin”, „Fatalista”, „Historia Jakuba”, cyklu „Kwartety otwockie” oraz najnowszego „Akropolis naszego”. Laureat Nagrody Nike, Paszportu „Polityki” oraz wielu najważniejszych wyróżnień teatralnych. Jego utwory zostały przetłumaczone na kilkadziesiąt języków i wystawione na scenach całego świata.
Autor: Tadeusz Słobodzianek
Reżyseria: Anna Wieczur
Scenografia: Józef Szajna / Joanna Jaśko-Sroka
Kostiumy: Monika Onoszko
Światła i projekcja: Stanisław Zaleski
Opracowanie dźwiękowe: Anna Wieczur
Ruch sceniczny: Tomasz Wygoda
Przygotowanie wokalne: Jacek Laszczkowski
Przygotowanie akrobatyczne: Marcin Tylkowski
Asystent / inspicjent: Filip Chauvin
Suflerka: Iwona Mierzwa
Producentka wykonawcza: Karolina Borzymowska
Dyrektor – Łukasz Lewandowski / Tomasz Błasiak
Skryba – Sławomir Grzymkowski
Scenograf – Krystian Modzelewski
Mira – Marta Wiejak
Kaja – Katarzyna Lis
Zygmunt – Jakub Kordas
Antek – Michał Kurek
Zbyszek – Paweł Krucz
Rysiek – Maksymilian Rogacki
Eugenio – Ignacy Liss
„Akropolis nasze”
Premiera: 29 stycznia 2027 roku
Miejsce: Scena Kameralna, Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie
„Zapolska śmiała się z idei, by »kobieta miała iść przez życie cicho i spokojnie«. Taki gorset społecznych oczekiwań wpychał jednak kobiety w równie groteskowy stan, jakim dziś może być hałaśliwe manifestowanie wariacko rozumianej niezależności. Znanej aż nazbyt dobrze z czarnych marszy i mającej odzwierciedlenie na przykład w agresywnej proaborcyjnej propagandzie”
Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Polityka Prywatności
Niezbędne pliki cookie przyczyniają się do użyteczności strony.
Umożliwiają stronie zapamiętanie informacji zmieniających wygląd.
Pomagają zrozumieć, jak użytkownicy zachowują się na stronie.
Stosowane w celu śledzenia użytkowników i wyświetlania reklam.