Tytuł tej recenzji nie jest przypadkowy. Skoro twórcy spektaklu sięgnęli po film Arizona Dream, to „Podlasie Dream” staje się jego swoistą, lokalną reinterpretacją. Ale słowo dream rozumiem tu dwojako – jako marzenie i jako sen. Marzenie w Arizonie to po pierwsze pragnienie odkupienia, spokoju, którego jednak nie daje ani sukces, ani ucieczka, ani nawet śmierć. Po drugie – bohaterowie mają swoje małe „amerykańskie sny”, tylko w podlaskiej wersji: Paweł marzy o wielkiej karierze aktorskiej, wujek Leonard chce przekazać swój komis samochodowy Axelowi, by samemu wreszcie wyjechać na Wyspy Kanaryjskie.
Ale dream to również sen – wspólny, zbiorowy, w którym wszyscy biorą udział. W trakcie spektaklu bohaterowie kolejno zasiadają na krześle po lewej stronie sceny – miejscu jakby przejściowym, duchowym. W półmroku, przy akompaniamencie Piotra Korzeniaka i Pawła Stusa, stają się przewodnikami spirytystycznymi, zaglądającymi w głąb cudzych i własnych lęków. Czy to sen każdego z nich? Czy może projekcja Axela, który sam nie potrafi odróżnić snu od marzenia? W spektaklu rzeczywistość rozmywa się.
Jak powiedział Paul: „liczy się suspens”. I rzeczywiście, napięcie w spektaklu nie tyle wynika z fabuły, ile z emocjonalnych kontrastów. Płudowska sukcesywnie odciąża tekst – pozwalając, by mrok mieszał się z absurdalnym humorem. Bo choć Barakah ma swój rozpoznawalny ton – nieco dekadencki, ciemny, na granicy surrealizmu – to kolejny raz twórcy udowadniają, że jest w nim miejsce także na śmiech. Żarty z serii „przychodzi żaba do lekarza” czy szalona interpretacja Pana Twardowskiego w wykonaniu Pawła i wuja Leonarda rozbijają atmosferę grozy, a jednocześnie podbijają absurd, stając się ironicznym komentarzem do kondycji postaci.
Wujek Leonard, w interpretacji Michała Kościuka, to mężczyzna w średnim wieku, posługujący się wyraźnym akcentem podlaskim, który okazuje się być gejem. Jego orientacja nie jest tu tanim chwytem, lecz kolejnym elementem dekonstrukcji stereotypu „prowincjonalnego mężczyzny”. Podlaska „Arizona” to nie miejsce w geograficznym sensie, lecz stan duszy – przestrzeń, w której każdy próbuje uciec od przeszłości, choć ta i tak powraca jak echo.
https://teatrbarakah.com/spektakle/arizona/#panel2