Partytura bez dramaturgii

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Partytura bez dramaturgii

O „To nie jest spektakl o twojej urodzie” Ivany Sajko w reż. Marty Twardowskiej w Akademii Teatralnej w Warszawie pisze Wiesław Kowalski.

Opublikowano: 2026-05-25
fot. Zuzanna Mazurek
Ocena recenzenta/tki: (3/10) – słaby

Spektakl dyplomowy Marty Twardowskiej „To nie jest spektakl o twojej urodzie” mierzy bardzo wysoko. Sięga po tekst Ivany Sajko — autorki, której dramaturgia opiera się nie tyle na opowiadaniu historii, ile na budowaniu afektywnego doświadczenia traumy, pamięci i zbiorowego kobiecego głosu. To materiał wyjątkowo wymagający: odporny na klasyczną psychologizację, oparty na rytmie, repetycji i cielesnej obecności. Tym wyraźniej widać, że realizacja przygotowana w Akademii Teatralnej nie potrafi unieść ciężaru własnych ambicji.

Największym problemem przedstawienia okazuje się jego strukturalna niespójność. Twardowska próbuje połączyć performans, instalację, teatr chóralny, polityczny esej i działania partycypacyjne, ale poszczególne elementy nie układają się w konsekwentny język sceniczny. Spektakl rozpada się na serię obrazów i działań pozostających wobec siebie w luźnej relacji. W efekcie zamiast stopniowo budowanego napięcia pojawia się monotonia. Widz nie doświadcza procesu, lecz serii komunikatów, które dość szybko tracą siłę oddziaływania.

Szczególnie wyraźnie widać to w konfrontacji z samą dramaturgią Sajko. Chorwacka autorka buduje swoje teksty na muzyczności słowa i precyzyjnie kontrolowanym rytmie emocji. Jej teatr nie działa poprzez fabułę, lecz przez narastanie intensywności, przez powracające frazy i fizyczne odczuwanie języka. Tymczasem inscenizacja Twardowskiej często sprowadza ten materiał do ilustracyjnego performansu. Zamiast napięcia między słowem a obrazem otrzymujemy ich dosłowność. Zamiast wieloznaczności — komunikaty podawane wprost. Zamiast niepokoju — estetycznie uporządkowane obrazy cierpienia.

Twórczynie deklarują, że spektakl ma podważać mechanizmy obojętnienia na obrazy wojny i ludzkiej krzywdy. Paradoksalnie jednak przedstawienie samo wpada w pułapkę reprodukowania tych mechanizmów. Kolejne sceny przywołujące doświadczenia wojny, opresji czy historycznej traumy nie prowadzą do pogłębienia refleksji, lecz funkcjonują jako emocjonalne impulsy. Spektakl nie znajduje sposobu, by przekroczyć poziom afektywnego komunikatu. W rezultacie widz pozostaje raczej zmęczony intensywnością bodźców niż rzeczywiście skonfrontowany z doświadczeniem cierpienia.

Słabo wypada także warstwa symboliczna przedstawienia. Powracające motywy drzew, ruin, worków czy kobiecego marszu funkcjonują bardziej jako rozpoznawalne znaki współczesnego teatru krytycznego niż elementy konsekwentnie rozwijanej metaforyki. Spektakl bardzo często komunikuje swoje intencje wprost, nie pozostawiając przestrzeni dla interpretacyjnego napięcia. Nawet sceny odnoszące się do wojny w Ukrainie pozostają dramaturgicznie powierzchowne — raczej sygnalizują temat, niż rzeczywiście go podejmują.

Najbardziej rozczarowuje jednak to, że przedstawienie nie ufa ani tekstowi Sajko, ani własnym aktorkom. Zespół wykonuje ogromną pracę fizyczną, rytmiczną i emocjonalną, utrzymując wysoką dyscyplinę sceniczną, jednak inscenizacja nie pozwala tej energii wybrzmieć w bardziej zróżnicowany sposób. Chór kobiet, który u Sajko ma siłę polityczną i tragiczną, tutaj bardzo szybko zostaje sprowadzony do jednego rejestru ekspresji: napięcia, lamentu i podniesionego tonu emocjonalnego. Po pewnym czasie wszystkie środki zaczynają działać identycznie. Intensywność przestaje poruszać właśnie dlatego, że spektakl niemal od pierwszych minut pozostaje na najwyższym poziomie ekspresji.

Nie oznacza to oczywiście, że przedstawienie jest całkowicie pozbawione wartości. Widać w nim ambicję zmierzenia się z teatrem politycznym i próbę znalezienia języka dla doświadczeń współczesnego świata. Widać fascynację teatrem postdramatycznym i performatywnym, a także autentyczne zaangażowanie zespołu. Problem polega jednak na tym, że formalne środki nie zostały podporządkowane wyraźnej myśli scenicznej. Spektakl bardzo często sprawia wrażenie projektu bardziej pomyślanego jako deklaracja postawy niż precyzyjnie skonstruowane doświadczenie teatralne.

„To nie jest spektakl o twojej urodzie” pozostawia po sobie przede wszystkim poczucie niewykorzystanego potencjału. Tekst Sajko domaga się inscenizacji zdolnej utrzymać napięcie między gniewem a ciszą, między politycznym wymiarem historii a ludzką bezradnością. Dyplom Marty Twardowskiej wybiera natomiast nadmiar: nadmiar znaków, emocji i deklaracji. A w teatrze nadmiar bardzo łatwo zamienia się w pustkę.

Spektakl myli radykalność z chaosem, a intensywność z głębią.

Teatr Collegium Nobilium

Kategorie:


Cytat Dnia

„Nie zdradzę w tej recenzji wiele więcej niż to, co można wyczytać na stronie”

Jarosław Ciszek o „Atlasie ptaków”, reż. Barbara Bendyk; kulturalnykonferansjer.pl, 16.04.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL