W świecie pełnym nadmiaru poszukujemy ukojenia, wyciszenia zmysłów, uspokojenia układu nerwowego, ujarzmienia konsekwencji przesadnej skali zjawisk w postaci fluktuacji umysłu. Szukamy porządku i sensu, spokoju organizacji, rutyny, którą tak bardzo lubi nasze ciało i umysł (jej zbawienny na nasz dobrostan były wielokrotnie badane zarówno przez psychologów jaki i fizjologów).
Szukamy przewidywalności w chaosie zdarzeń.
Ale żeby odnaleźć porządek, trzeba najpierw nauczyć się słuchać.
Słuchać głęboko i wytrwale, słuchać pod powierzchnią oceanu bodźców, słuchać wewnątrz, pod własną skórą. Deep listening – praktyki głębokiego słuchania – tak nazwane przez Pauline Oliveros – wyrastają właśnie z potrzeby poszukiwania porządku i sensu, wsłuchiwania się w siebie i drugiego człowieka, na przekór chaosowi świata.
Podczas festiwalu wsłuchiwaliśmy się w siebie i otaczający nas świat poprzez praktyki somatyczne, koncerty, spacery dźwiękowe i działania performatywne. Było to słuchanie aktywne, wymagające uwagi i obecności. Takie, które nie polega na odcięciu się od rzeczywistości, lecz na pełniejszym uczestniczeniu w niej.
To chyba najciekawsza lekcja tegorocznej edycji. Wbrew temu, co często myślimy, cisza nie jest pustką. Nie oznacza nieobecności dźwięku ani ucieczki od świata. Stanowi przestrzeń liminalną — znajdującą się pomiędzy dźwiękami, słowami, myślami i doświadczeniami. Jest przestrzenią, w której można dostrzec zależności, odzyskać koncentrację i odnaleźć spokój.
Świat pozostaje taki, jaki jest. Nie staje się mniej skomplikowany ani mniej hałaśliwy. Festiwal Ciszy nie proponuje więc zamknięcia ani zatykania uszu. Przeciwnie — zachęca do ich otwierania. Bo czasem to właśnie uważne słuchanie pozwala odnaleźć porządek tam, gdzie wcześniej widzieliśmy jedynie chaos.
Aleksandra Kotecka – kuratorka Festiwalu Ciszy