Mój Hanuszkiewicz

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Mój Hanuszkiewicz

Dziś Adam Hanuszkiewicz skończyłby 102 lata.

Opublikowano: 2026-06-16
fot. archiwum Teatru Narodowego

Kiedy myślę o tej rocznicy, nie wracają do mnie najpierw słynne hondy z „Balladyny” ani wieloletnie spory o jego teatr. Wraca przede wszystkim pewien dzień z czasów licealnych, kiedy przyjechałem do Warszawy na szkolną wycieczkę. To wtedy po raz pierwszy zobaczyłem spektakl Adama Hanuszkiewicza. Był to „Proces” Franza Kafki w Teatrze Narodowym.

Nie pamiętam już wszystkich szczegółów przedstawienia. Pamiętam natomiast doskonale emocję tamtego wieczoru. Dla chłopaka przyjeżdżającego z prowincji do stolicy Teatr Narodowy był miejscem niemal legendarnym. Nagle znalazłem się w świecie, który znałem dotąd jedynie z telewizji i gazet. Na scenie po raz pierwszy zobaczyłem Małgorzatę Braunek, Jerzego Turka i Zdzisława Wardejna. Nie myślałem jeszcze wtedy o Hanuszkiewiczu jako o jednym z najważniejszych ludzi polskiego teatru XX wieku. Był dla mnie po prostu człowiekiem, który potrafił sprawić, że spotkanie z Kafką stawało się przeżyciem pozostającym w pamięci na całe życie.

Być może nie wszystko rozumiałem. Kafka nie jest przecież autorem łatwym, zwłaszcza dla licealisty. Ale właśnie dzięki temu „Procesowi” po raz pierwszy odkryłem, że teatr nie musi wszystkiego tłumaczyć. Może pozostawiać pytania bez odpowiedzi. Może niepokoić bardziej niż uspokajać. Może zmuszać do myślenia jeszcze długo po opuszczeniu widowni.

Kolejnym ważnym spotkaniem z teatrem Hanuszkiewicza była „Antygona”. Dziś wiem, że była to premiera szczególna. „Antygona” inaugurująca działalność Teatru Małego – nowej sceny Teatru Narodowego stworzonej przez Hanuszkiewicza – szybko stała się jednym z najgłośniejszych wydarzeń teatralnych tamtego czasu. Wtedy patrzyłem na nią inaczej. Pamiętam przede wszystkim Annę Chodakowską, Halinę Rowicką i Kazimierza Opalińskiego. Chodakowska była wtedy na początku swojej drogi zawodowej, pełna młodzieńczej energii i scenicznej prawdy. Nie przypuszczałem wówczas, że oglądam aktorkę, która na trwałe zapisze się w historii polskiego teatru.

To właśnie Hanuszkiewicz miał niezwykły dar odkrywania współczesności w klasyce. Sprawiał, że Sofokles przestawał być autorem ze szkolnego podręcznika, a stawał się partnerem rozmowy o sprawach aktualnych tu i teraz. W jego teatrze klasyka nie była muzealnym eksponatem. Oddychała tym samym powietrzem co widzowie siedzący na widowni.

A potem była „Balladyna”. Legenda. Przez lata mówiło się o niej głównie przez pryzmat pojawiających się na scenie hond. Dla jednych były symbolem artystycznej odwagi, dla innych dowodem zbyt daleko posuniętej ingerencji w romantyczny dramat Słowackiego. Dziś te hondy funkcjonują niemal jako znak firmowy Hanuszkiewicza.

Kiedy jednak oglądałem ten spektakl, nie interesowały mnie teatralne wojny ani spory krytyków. Pamiętam przede wszystkim Bożenę Dykiel jako Goplanę, pamiętam Wiktora Zborowskiego i niezwykłą energię tego przedstawienia. Pamiętam teatr żywy, dynamiczny i niepokorny. Dopiero po latach zrozumiałem, że uczestniczyłem w jednym z najważniejszych sporów o kształt polskiego teatru powojennego.

Hanuszkiewicz lubił powtarzać, że robi teatr, a nie literaturę. To zdanie przez lata budziło kontrowersje. Dla jednych było wyrazem artystycznej wolności, dla innych niemal deklaracją wojny wypowiedzianej autorom. Dzisiaj jednak trudno nie dostrzec, że pod wieloma względami wyprzedzał swoją epokę. Współczesny teatr bardzo często korzysta z rozwiązań, które on wprowadzał kilkadziesiąt lat temu i za które bywał bezlitośnie krytykowany.

Po latach spotkałem go jeszcze raz. Tym razem nie tylko jako reżysera, lecz jako aktora. W „Tańcu śmierci” Strindberga na scenie Teatru Narodowego stworzył znakomitą rolę Edgara. Partnerowali mu Krzysztof Kolberger i Anna Chodakowska. Pamiętam siłę tej kreacji, jej gorycz, ironię i niezwykłą sceniczną prawdę. Ale pamiętam również coś jeszcze. Patrzyłem na Annę Chodakowską, którą po raz pierwszy oglądałem jako licealista w „Antygonie” Hanuszkiewicza. Patrzyłem na samego Hanuszkiewicza, którego teatr poznawałem od „Procesu”. I nagle uświadomiłem sobie, że przez te wszystkie lata miałem szczęście obserwować fragment historii polskiego teatru.

Dzisiaj, w kolejną rocznicę jego urodzin, myślę o Adamie Hanuszkiewiczu przede wszystkim z wdzięcznością. Nie dlatego, że zawsze miał rację. Nie dlatego, że wszystkie jego przedstawienia były arcydziełami. Teatr nie polega przecież na nieomylności. Jestem wdzięczny za coś ważniejszego. Za odwagę. Za przekonanie, że klasyka nie może zamienić się w muzeum. Że Mickiewicz, Słowacki, Sofokles czy Kafka muszą rozmawiać z kolejnymi pokoleniami współczesnym językiem. Że teatr powinien prowokować do myślenia, a nie tylko potwierdzać nasze przyzwyczajenia.

Kiedy wspominam dziś „Proces”, „Antygonę”, „Balladynę” i „Taniec śmierci”, widzę nie tylko ważne przedstawienia i wybitnych aktorów. Widzę również siebie – licealistę, który przyjechał do Warszawy i odkrywał wielki teatr.

I myślę, że niewielu artystów może powiedzieć o sobie to, co mógłby powiedzieć Adam Hanuszkiewicz: że przez kilka dekad towarzyszył swoim widzom w ich własnej podróży przez teatr.

I może właśnie dlatego wciąż do niego wracamy.

Kategorie:


Cytat Dnia

„Zapolska śmiała się z idei, by »kobieta miała iść przez życie cicho i spokojnie«. Taki gorset społecznych oczekiwań wpychał jednak kobiety w równie groteskowy stan, jakim dziś może być hałaśliwe manifestowanie wariacko rozumianej niezależności. Znanej aż nazbyt dobrze z czarnych marszy i mającej odzwierciedlenie na przykład w agresywnej proaborcyjnej propagandzie”

Sylwia Krasnodębska o „Moralności pani Dulskiej”, reż. Anna Augustynowicz; „Gazeta Polska”, 8.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL