Dramat Ivana Franki, ukraińskiego poety i literata, slawisty, tłumacza oraz działacza społecznego i politycznego, zagościł niedawno na Scenie Kameralnej warszawskiego Teatru Polskiego w ramach cyklu „Goście w Polskim”. „Ukradzione szczęście” to klasyczny dramat, który, podobnie jak inne utwory tego pisarza, porusza tematy społeczne i broni interesów ludu wiejskiego, ale w interpretacji Serhii Berezhko podkreśla przede wszystkim ponadczasowe, psychologiczne aspekty opowieści o ludzkich uczuciach, emocjach i samotności.
Niezwykłe wrażenie robi „dwujęzyczność” spektaklu – Serhii Berezhko mówi po ukraińsku, Mariia Berezhko wypowiada swe kwestie po polsku, acz z silnym akcentem, a Sławomir Głazek używa wyłącznie języka polskiego. Czyni to inscenizację jeszcze bardziej uniwersalną i metaforyczną. Z kolei napisy pomagają (albo nie) w zrozumieniu dialogów i stanowią ciekawy dodatek do całości.
W pewnej ukraińskiej wsi dojrzała, piękna, bezdzietna kobieta żyje z mężem i choć przed laty innemu przysięgała dozgonną miłość, wydaje się szczęśliwa. Anna jest przekonana, że jej ukochany Mychajło, żandarm wojska cesarskiego, zginął na wojnie, o czym zapewniali siostrę bracia. Dlatego nie protestowała, gdy chciwi na posag bliscy siłą wydali ją za Mykołę, a sami zagarnęli majątek. Pewnej nocy, ku zdumieniu małżonków, do ich drzwi puka „wskrzeszony” Mychajło. Od tej chwili spokojne dni dwojga ludzi już nigdy nie powrócą. Ogień namiętności, zazdrość, dawne tajemnice i kłamstwa stawiają trójkę bohaterów w sytuacji bez wyjścia.
Reżyser i autor adaptacji z wyjątkową ostrością odczytuje historię miłosnego trójkąta, przekształcając ją w aktualnie brzmiący, niejednoznaczny, uderzająco bolesny dramat psychologiczny. Pytanie o odebrane głównym bohaterom szczęście jest przede wszystkim refleksją nad złożonymi kwestiami wyborów w trudnych sytuacjach życiowych. Uniwersalne, bliskie współczesności rozumienie dziewiętnastowiecznego dramatu osiągnęli twórcy dzięki skupieniu na plastycznym obrazie i naturalnych portretach bohaterów.
Opowieść, która stała się przypowieścią, rodzajem baśni dla dorosłych, czaruje ludycznością i tajemniczością. Ową baśniowość silnie podkreślają partie instrumentalne i wokalizy, za które odpowiada Weronika Mońka-Chwała. Podobny styl widoczny jest też w sposobie gry aktorów – drapieżnym, wnikliwym, choć klasycznym. Minimalistyczna, kameralna przestrzeń, którą ze szczególną uwagą przygotowała scenografka Natalia Hudich, ułatwia widzom śledzenie poczynań dwóch mężczyzn i uwikłanej w ich spór kobiety.
Aktorzy grają sugestywnie, emocjonalnie, a napięcie cały czas rośnie, aż do końca. Każdy z występujących na scenie ma swoje ważne miejsce w tej dramatycznej układance, swój moment, swoją prawdę, której broni z mocą i siłą. Mariia Berezhko w roli Anny buduje swoją postać z egzaltacją, innym razem subtelnie – poprzez słowa, szept, krzyk, aż po pełne lęku i rozpaczy skulenie, maleńki gest. Wszystko jest u niej wypracowane i potrzebne. Serhii Berezhko jej wtóruje, gra dojrzale, umiejętnie pokazując dylematy dojrzałego, kochającego mężczyzny. Niuansując postać, nie tłumi targających Mykołą emocji i wypełnia celowe niedopowiedzenia autora tekstu. Sławomir Głazek jako Mychajło gra w sposób nieco ironiczny, z pewną dozą gorzkiego sarkazmu. Bardzo zaangażowany, skupiony na roli, powoli odsłania swoje karty. W ten sposób chce przywrócić utracone szczęście, choć wydaje się to niemożliwe.
Uniwersalna analiza relacji międzyludzkich czyni spektakl wymagającym, ale mocno wciągającym i stawia przed widzem pytania o moralność, sens walki z sumieniem oraz przebaczenie w obliczu zemsty.
Teatr Polski