Bez wyjścia

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Bez wyjścia

O „Orestei” w reżyserii Luka Percevala w Teatrze Narodowym pisze Magda Mielke.

Opublikowano: 2026-10-31
fot. Mariia Shulga
Ocena recenzenta/tki: (6/10) – niezły

„Oresteja” Luka Percevala w Teatrze Narodowym to teatr wymagający, chwilami nużący, ale artystycznie konsekwentny. Bardziej medytacja nad katastrofą niż dynamiczne widowisko, bardziej doświadczenie emocjonalne niż opowieść prowadzona według klasycznych reguł. 

Czy wojna kończy się w chwili ogłoszenia zwycięstwa? A może dopiero wtedy zaczyna się jej najbardziej bolesny etap – ten, który rozgrywa się w ludzkiej psychice, rodzinnych relacjach i pamięci? Właśnie wokół tych pytań koncentruje się „Oresteja” w reżyserii Luka Percevala, spektakl inspirowany trylogią Ajschylosa, który zamiast rekonstruować antyczną tragedię, wydobywa z niej uniwersalną opowieść o przemocy, stracie i dziedziczeniu traumy.

Perceval nie proponuje klasycznego widowiska. Jego przedstawienie jest oszczędne, surowe i podporządkowane przede wszystkim aktorowi oraz słowu. Monumentalna, piramidalna konstrukcja scenograficzna Annelies Vanlaere staje się przestrzenią naznaczoną historią – niemal pomnikiem ludzkiego cierpienia. Postaci pojawiają się na jej stopniach, wspinają się, znikają w cieniu. Przestrzeń przytłacza, a zarazem fascynuje. Nie jest jedynie dekoracją, lecz obrazem świata, w którym jednostka pozostaje uwięziona w mechanizmie przemocy.

Istotnym środkiem wyrazu staje się cisza. Powolny ruch, napięcie ciała, urywany oddech i głos często znaczą więcej niż rozbudowana akcja. Muzyka i pejzaż dźwiękowy Karola Nepelskiego dopełniają atmosfery niepokoju, tworząc wrażenie obcowania z rzeczywistością zawieszoną pomiędzy życiem a śmiercią. Choreografia Teda Stoffera podkreśla fizyczny wymiar cierpienia. Ciała aktorów zdają się przechowywać pamięć wydarzeń, których nie sposób już opowiedzieć w zwykły sposób.

Siłą tego przedstawienia jest również aktorstwo. Danuta Stenka jako Hekuba nadaje tragedii wymiar niemal pierwotny. Jej bohaterka jest uosobieniem rozpaczy po zagładzie Troi, lecz także gniewu, który stopniowo przeobraża się w żądzę odwetu. W tej interpretacji cierpienie nie uszlachetnia – zatruwa, odbiera spokój i nie pozwala odzyskać utraconego świata. Aleksandra Justa w roli Klitajmestry buduje postać niejednoznaczną, rozdwojoną między osobistą krzywdą a potrzebą wymierzenia sprawiedliwości. Jej kreacja pozwala spojrzeć na znaną historię z perspektywy kobiety, której cierpienie zbyt łatwo podporządkowano cudzym racjom.

Na uwagę zasługuje też Karolina Staniec jako Kasandra. W jej interpretacji proroctwo staje się nie tyle darem, ile przekleństwem świadomości. Bohaterka widzi nadchodzącą katastrofę, ale nie potrafi jej zatrzymać. 

Szczególnie interesująca jest obecność Ifigenii, granej przez Hannę Wojtóściszyn. Milcząca, nieustannie obecna postać przywołuje pamięć ofiary, której śmierć uruchomiła łańcuch kolejnych zbrodni. Jej sceniczna obecność przypomina, że przemoc nigdy nie pozostaje zamknięta w przeszłości.

Perceval dokonuje przy tym znaczącego przesunięcia akcentów. Choć historia Orestesa, Klitajmestry i Agamemnona pozostaje osią przedstawienia, ważną przestrzeń zyskują kobiety – ich pamięć, gniew i doświadczenie wojny. Nie oznacza to jednak prostego odwrócenia tradycyjnej perspektywy. Reżyser pokazuje raczej, że w świecie naznaczonym przemocą trudno jednoznacznie oddzielić ofiarę od sprawcy, a sprawiedliwość od zemsty. Ciekawym rozwiązaniem jest powierzenie Robertowi Czerwińskiemu ról i Agamemnona, i Orestesa. Ten zabieg wzmacnia obraz przemocy przekazywanej z pokolenia na pokolenie: syn zdaje się powtarzać los ojca, a historia nieustannie odtwarza własne wzory.

Największa siła spektaklu jest zarazem źródłem jego słabości. Minimalizm i skupienie na emocjach wymagają od widza dużej koncentracji. Powracające lamenty, przeciągnięte sekwencje i oszczędna dramaturgia mogą prowadzić do znużenia. Tam, gdzie cisza powinna zagęszczać napięcie, niekiedy pojawia się wrażenie powtórzenia. Nie każdy gest i nie każda emocjonalna kulminacja zyskują jednakową siłę. Można też odczuwać niedosyt bardziej zróżnicowanej pracy ruchem, zwłaszcza że fizyczność jest jednym z podstawowych języków tej realizacji.

Mimo tych zastrzeżeń „Oresteja” pozostawia po sobie wyrazisty ślad. Nie oferuje łatwego katharsis ani pocieszającej wizji pojednania. Zamiast tego stawia widza wobec pytania, czy człowiek potrafi przerwać cykl krzywdy, skoro nawet pragnienie sprawiedliwości może stać się kolejnym źródłem przemocy. 

Teatr Narodowy

Kategorie:


Cytat Dnia

„Trigery do przedstawienia: pączki, papierosy oraz kalesony. Uważałbym, wbrew pozorom, zwłaszcza na te pierwsze. Kto widział, ten wie, że po wieczorze z »Rodzeństwem« mocno ssie na słodkie; warto przyjść nawpierdalanym”

Maciej Stroiński o „Rodzeństwie”, reż. Krystian Lupa”; E-teatr.pl, 30.10.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL