Kiedy słucha się „Robotnic” Oliwii Kot, na myśl przychodzi… kobiece kino i literatura zwane także feministycznymi.
To skojarzenie wywołane jest głównie tym, że to kobieta napisała scenariusz i wyreżyserowała to słuchowisko, a bohaterkami są same kobiety. Ale „Robotnice” pokazują, jak różny może może być stosunek przedstawicielek płci pięknej do jednego z zasadniczych tematów, jakim jest praca, a zależy on głównie – jak się wydaje – od tego, w jakich okolicznościach bohaterce przyszło żyć i funkcjonować.
Wydaje się też, że główna wartość słuchowiska „Robotnice” opiera się właśnie na jego dokumentalnej zawartości, wspartej jakościowymi badaniami z zakresu socjologii i antropologii feministycznej. Oliwia Kot w sposób bardzo zręczny przełożyła na artystyczny język fabularno- dokumentalnego słuchowiska autentyczne biografie czterech kobiet powiązanych rodzinnie, reprezentujących różne pokolenia.
Nestorką rodu jest Irena, która całe swoje zawodowe życie – mimo przemian społeczno- gospodarczych, które wydarzyły się w Polsce na przełomie lat 80. i 90., spędziła w elektrowni Turów w Bogatynii. Pracowała tam na różnych stanowiskach, o czym opowiada swojej wnuczce Natalii. Temat rozmowy wywołany jest przez album ze zdjęciami zakładu pracy babci. Irena z ogromnym sentymentem wspomina nie tylko pracę, ale również organizowane przez zakładowy fundusz świadczeń socjalnych wczasy letnie i zimowe. Jej przywiązania do jednego miejsca pracy i płynącego z tego faktu zadowolenia nie jest w stanie zrozumieć wnuczka, rzekomo szukająca zatrudnienia. Natalia odporna jest na głoszone przez babcię slogany typu „bez pracy nie ma kołaczy”.
Zbliżone do jej poglądów jest stanowisko ciotki Aurelii, która przebywa w Londynie, gdzie co rusz zmienia pracę. Tak przynajmniej twierdzi w rozmowach telefonicznych z matką i siostrą, jednocześnie prosząc o przysłanie paczki z bliżej nienazwanymi rzeczami. Z kolei matka Natalii jawi się jako tytan pracy. Jest nauczycielką nauczania początkowego, tyra godzinami mimo pewnych objawów wypalenia zawodowego. Motywacją są jednak spłacane kredyty i zabezpieczenie finansowe, które gwarantuje jej praca w sektorze publicznym. Namawia córkę do intensywniejszych starań w zakresie znalezienia stałej pracy. Nie wie jednak, że dla córki praca jest przede wszystkim ograniczeniem „wolności kreacji”.
Niezwykle ciekawa i będąca asumptem do refleksji jest ta konfrontacja różnych stanowisk czterech kobiet (w ich role wcieliły się: Małgorzata Frączek-Oleksiuk, Dagmara Bąk, Ewa Cieplińska i sama autorka – reżyserka, Oliwia Kot). Wartością dodaną „Robotnic” tworzącą ich emocjonalność i wzbogacającą realizm świata przedstawionego jest oryginalny dźwięk stworzony przy zastosowaniu najnowocześniejszych technologii cyfrowych i analogowych (postprodukcją zajął się jedyny mężczyzna w gronie twórców tego słuchowiska – Konrad Trzebicki, operator dźwięku związany głównie z kinem).
„Robotnice” powstały w ubiegłym roku jako dyplomowy projekt Oliwii Kot, studentki warszawskiej School of Form, i zostały nagrodzone w konkursie na najlepsze słuchowisko roku zorganizowanym przez Fundację Fonorama w Poznaniu.
Fundacja Fonorama