Dodatkowe pieniądze dla najmniejszego teatru w Polsce. Teatr Łątek szykuje intensywny sezon
Teatr Łątek w Supraślu otrzymał dofinansowanie w ramach Programu Teatr 2026.
fot. Przemysław Jendroska
Teatr Łątek w Supraślu otrzymał dofinansowanie w ramach Programu Teatr 2026.
fot. Przemysław Jendroska
Dziesięć miejsc na widowni, ponadstuletni drewniany dom w Supraślu i teatr, który od siedmiu lat konsekwentnie buduje własny repertuar, przygotowuje premiery i podróżuje ze swoimi przedstawieniami po Polsce. Teatr Łątek Ewy i Krzysztofa Zemło otrzymał dofinansowanie w ramach Programu Teatr 2026.
Dodatkowe środki pozwolą najmniejszej scenie w Polsce nie tylko kontynuować działalność, ale również zrealizować plany na sezon 2026/2027. A tych jest sporo: powrót najnowszych „Splotów”, dalsza eksploatacja nagradzanych „Matecznika” i „Nosferatu – dziennika zarazy”, prezentacje wyjątkowego spektaklu „Dom. Posterunkowa 1, Supraśl” oraz rozpoczęcie pracy nad „Olbrzymami” przeznaczonymi dla młodej publiczności.
Teatr Łątek powstał w 2019 roku w Supraślu. Ewa i Krzysztof Zemło urządzili scenę we własnym, ponadstuletnim drewnianym domu przy ul. Posterunkowej 1. Na widowni mieści się zaledwie dziesięć osób. Określenie „najmniejszy teatr w Polsce” nie jest więc reklamowym sloganem, lecz bardzo konkretną informacją o miejscu, w którym teatr rzeczywiście funkcjonuje.
Skala przestrzeni może być niewielka, ale trudno powiedzieć to samo o działalności Łątka. Zemłowie prowadzą niezależną, autorską scenę, mają własny repertuar, przygotowują kolejne przedstawienia i regularnie prezentują je poza Supraślem. Teatr jeździ po Polsce, pojawia się na festiwalach i gości na innych scenach. W ostatnich latach jego spektakle zdobywały również festiwalowe nagrody.
Charakter Łątka wynika w dużej mierze z zainteresowania jego twórców teatrem formy. W przedstawieniach spotykają się teatr lalek, animacja, światło i cień, projekcje tworzone przy pomocy rzutników czy grafoskopów. Zemłowie sięgają przy tym po bardzo różne inspiracje – od literatury i dawnego kina po podlaską przyrodę i historię własnego domu.
Nieprzypadkowo więc działalność teatru wykracza daleko poza samo granie przedstawień dla dziesięciu osób przy Posterunkowej. Kameralna scena w Supraślu pozostaje jego centrum, ale spektakle mają własne życie również poza nią.
Sezon 2026/2027 Teatr Łątek chce rozpocząć od najnowszego przedstawienia – „Splotów”. Spektakl inspirowany twórczością Wiesława Myśliwskiego miał premierę w lutym tego roku, ale od tego czasu został pokazany zaledwie kilka razy. Nowy sezon ma to zmienić.
„Sploty” wyreżyserował Krzysztof Zemło, scenografię przygotowała Ewa Zemło, a muzykę Ania Broda. Punktem odniesienia dla przedstawienia jest „Traktat o łuskaniu fasoli” Wiesława Myśliwskiego. Twórcy nie przygotowali jednak scenicznej ilustracji powieści, lecz własne widowisko czerpiące z jej tematów i literackiego świata.
Teraz spektakl ma być grany znacznie częściej i stać się jednym z podstawowych tytułów repertuaru. Łątek zamierza prezentować go zarówno u siebie, jak i proponować innym scenom oraz festiwalom.
W repertuarze pozostanie również „Matecznik”, jedno z najbardziej rozpoznawalnych przedstawień teatru, inspirowane fotografiami Wiktora Wołkowa. Spektakl wyrasta z podlaskiego pejzażu i świata natury, który Wołkow przez lata utrwalał w swoich fotografiach. W 2025 roku „Matecznik” przyniósł Krzysztofowi Zemło nagrodę za reżyserię podczas Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Lalek i Formy „Spotkania” w Toruniu.
To ważne wyróżnienie dla teatru działającego całkowicie poza skalą dużych instytucji, ale nie jedyne zdobyte przez Łątek w ubiegłym roku.
Kolejnym tytułem, który będzie eksploatowany w sezonie 2026/2027, jest „Nosferatu – dziennik zarazy”. Przedstawienie korzysta z języka dawnego kina i możliwości współczesnego teatru lalek, budując własną wersję opowieści związanej z jednym z najbardziej charakterystycznych mitów europejskiej kultury.
W 2025 roku spektakl został nagrodzony podczas Międzynarodowego Festiwalu „Lalka Też Człowiek” w Warszawie. Jury doceniło go za „wyrażenie lalką teatru – przeniesienie starego kina do teatru za pomocą wyjątkowych środków lalkarskich”.
„Nosferatu – dziennik zarazy”, podobnie jak „Matecznik” i „Sploty”, będzie można oglądać w Supraślu, ale teatr zamierza nadal prezentować te przedstawienia także poza własną siedzibą. Objazdy są istotną częścią funkcjonowania Łątka. Przy dziesięcioosobowej widowni trudno zresztą myśleć o repertuarze wyłącznie w kategoriach liczby pokazów we własnej siedzibie. Podróże po Polsce pozwalają przedstawieniom spotkać się z publicznością, która prawdopodobnie nigdy nie zmieściłaby się przy Posterunkowej 1.
Jeden spektakl pozostanie jednak nierozerwalnie związany z Supraślem.
„Dom. Posterunkowa 1, Supraśl” można oglądać wyłącznie w Teatrze Łątek. I trudno byłoby wyobrazić sobie dla tego przedstawienia inne miejsce, ponieważ jego bohaterem jest właśnie dom, w którym spektakl jest prezentowany.
Ponadstuletni drewniany budynek nie stanowi w tym przypadku jedynie siedziby teatru. Jego historia stała się materiałem przedstawienia. „Dom. Posterunkowa 1, Supraśl” jest więc najbardziej lokalnym z tytułów Łątka i zarazem tym, którego nie da się po prostu spakować, przewieźć i odtworzyć w kolejnej sali.
Właśnie ten związek miejsca, jego historii i ludzi, którzy w nim żyją oraz pracują, jest jedną z rzeczy odróżniających supraską scenę od wielu innych niezależnych przedsięwzięć teatralnych. Tutaj granica pomiędzy domem a teatrem jest dosłowna. Teatr powstał w domu Zemłów, a po kilku latach dom znalazł swoje miejsce również w repertuarze teatru.
W sezonie 2026/2027 przedstawienie nadal będzie prezentowane wyłącznie publiczności przychodzącej na Posterunkową 1.
Łątek nie zamierza jednak ograniczyć kolejnego sezonu do eksploatacji istniejącego repertuaru. W planach jest rozpoczęcie pracy nad nowym przedstawieniem.
Tym razem Ewa i Krzysztof Zemło chcą zwrócić się w stronę młodej publiczności. „Olbrzymy” mają być spektaklem inspirowanym angielską baśnią „Jaś i fasola”. Na razie teatr zapowiada rozpoczęcie pracy nad projektem, który poszerzy repertuar sceny o kolejną propozycję adresowaną do młodych widzów.
Powstanie nowego spektaklu obok dalszej eksploatacji czterech istniejących tytułów pokazuje, że zapowiadany sezon nie będzie dla Łątka jedynie czasem podtrzymywania dotychczasowej działalności. Teatr chce równocześnie grać w Supraślu, wyjeżdżać ze spektaklami i przygotowywać kolejną produkcję.
Realizacja tych zamierzeń będzie możliwa między innymi dzięki dodatkowym środkom przeznaczonym na Program Teatr 2026. Ministra kultury Marta Cienkowska zwiększyła pulę pieniędzy na realizację programu, co umożliwiło przyznanie wsparcia kolejnym projektom.
Wśród nich znalazł się projekt „Funkcjonowanie i rozwój Teatru Łątek Supraśl – najmniejszej sceny w Polsce”.
Dla Łątka oznacza to wsparcie działalności, która obejmuje wszystkie podstawowe elementy teatralnej pracy: tworzenie repertuaru, produkowanie nowych przedstawień, eksploatację istniejących tytułów, działalność objazdową oraz udział w festiwalach.
Teatr podziękował Marcie Cienkowskiej, ministrze kultury za przeznaczenie dodatkowych pieniędzy na program, komisji konkursowej oraz Instytutowi Teatralnemu im. Zbigniewa Raszewskiego za możliwość realizacji projektu.
Jesień w Teatrze Łątek zapowiada się więc pracowicie. Po lutowej premierze więcej okazji do spotkania z publicznością mają dostać „Sploty”. Nadal grane będą nagradzane „Matecznik” i „Nosferatu – dziennik zarazy”, a na Posterunkowej pozostanie związany wyłącznie z tym miejscem „Dom”. Jednocześnie Zemłowie chcą rozpocząć przygotowania do „Olbrzymów” i nadal wozić swoje przedstawienia po Polsce.
Historia Łątka jest ciekawa właśnie dlatego, że dziesięć krzeseł nie określa rzeczywistej skali tego teatru. W ponadstuletnim domu w Supraślu powstała scena, która przez siedem lat wypracowała własny repertuar i własny sposób opowiadania, a jej spektakle zaczęły funkcjonować w festiwalowym obiegu poza Podlasiem. Nagrody zdobyte w ubiegłym roku przez „Matecznik” i „Nosferatu” są tego najlepszym potwierdzeniem.
Dodatkowe środki z Programu Teatr 2026 pozwolą tę pracę kontynuować. I chyba właśnie w taki sposób warto patrzeć na informację o dotacji dla najmniejszego teatru w Polsce. Nie jako na ciekawostkę o scenie mieszczącej dziesięciu widzów, lecz jako wsparcie dla niezależnego teatru, który mimo swoich rozmiarów przygotowuje premiery, utrzymuje repertuar, podróżuje po kraju i od siedmiu lat konsekwentnie pracuje w Supraślu.
„Problem zaczyna się wtedy, gdy zamierzona niepewność zderzana jest z nadmiarem słów. Mam wrażenie, że zagubienie w świecie, którego niestabilność stanowi temat spektaklu, myli się czasem realizatorom z dezorientacją widzów, wynikającą z niedostatecznej selekcji wątków”
Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Polityka Prywatności
Niezbędne pliki cookie przyczyniają się do użyteczności strony.
Umożliwiają stronie zapamiętanie informacji zmieniających wygląd.
Pomagają zrozumieć, jak użytkownicy zachowują się na stronie.
Stosowane w celu śledzenia użytkowników i wyświetlania reklam.