Teatr Ateneum zakończył sezon artystyczny premierą „Eks” – spektaklem pozostającym w pamięci jako niewygodne zwierciadło, w którym można rozpoznać własne ambicje i niedosyty. Do jakich wniosków – na statystycznym półmetku życia – prowadzi nas podsumowanie dotychczasowych wyborów oraz zrealizowanych lub nie celów i marzeń?
„Eks” Mariusa von Mayenburga to przykład teatru opartego na budujących napięcie dialogach. Spektakl opiera się na psychologicznym rozpoznaniu bohaterów. Analiza dotyczy nie tylko relacji trojga ludzi, ale również odsłania bilans życiowych osiągnięć i pierwotnych celów. To teatr, który nie potrzebuje rozbudowanej scenografii, wyszukanych kostiumów czy efektownej choreografii. To czerpiący z rzeczywistości dramat, w którym kluczowe są wiarygodne kreacje aktorskie, precyzyjna reżyseria i przemyślana dramaturgia.
Spektakl w reżyserii Artura Tyszkiewicza w kameralnej przestrzeni scenicznej buduje postacie z krwi i kości. Stworzone kreacje są na tyle wiarygodne, że niejeden odbiorca odnajdzie w nich swoje odbicie. Z pewnością ten efekt został osiągnięty dzięki niepodważalnemu kunsztowi reżyserskiemu i aktorskiemu, jednak nie bez znaczenia jest fakt, że bohaterowie sztuki należą do tego samego pokolenia co autor, reżyser i aktorzy. Twórcy doskonale wyczuwają konflikty ujęte w dramacie, co pozwala odbiorcom z łatwością odnaleźć się w ukazanym na scenie świecie i zestawić doświadczenia bohaterów z obrazami znanymi z własnego życia.
Daniel i Sibylle to małżeństwo z dwójką dzieci. Obydwoje posiadają stabilną sytuację zawodową, gwarantując rodzinie dobry poziom życia. Razem unoszą się na płaskiej tafli pozornie solidnego, lecz pozbawionego bliskości związku. Dla zachowania komfortu nie pozwalają wypłynąć na powierzchnię konfliktom i rozczarowaniom. Niemniej jednak codzienne rozmowy pary są pełne napięcia. Sibylle Olgi Sarzyńskiej to kobieta, która w niewinnym słowie lub geście męża doszukuje się drugiego dna. Tymczasem Daniel Łukasza Simlata to mistrz uników. Ten obraz pary początkowo bawi, lecz napięcie szybko narasta – śmiech na widowni coraz częściej trąci goryczą, jakby widzowie chcieli powiedzieć: „skąd ja to znam”.
Wizyta Franziski – tytułowej eks (w tej roli Milena Suszyńska) – w domu Daniela i Sibylle burzy budowane przez lata status quo, wydobywając z małżonków frustracje, żale, niespełnione marzenia i fantazje. Kruchość pozornej stabilizacji zostaje bezlitośnie obnażona. Wydaje się, że wszystkie konsekwentnie realizowane cele przyniosły wyłącznie niedosyt i rozczarowanie. Tymczasem Franziska przeżywa własny dramat – tej, która przez lata tęskniła za wizją wyidealizowanego partnera.
„Eks” – dzięki doskonałemu tekstowi Mariusa von Mayenburga w tłumaczeniu Karoliny Bikont i wykreowanym rolom – to perpetuum mobile, które angażuje widza od pierwszej sceny, utrzymuje jego uwagę do ostatniej wypowiedzianej kwestii, by następnie na długo rozgościć się w głowie odbiorcy, niepokojąc pytaniami o satysfakcję z własnego życia. Przedstawienie wpisuje się w linię repertuarową Ateneum jako teatru, który wypuszcza widza z materiałem do przemyśleń i dyskusji. O ile „Eks” stoi w kontrze do nastroju wakacyjnej beztroski, to stanowi skuteczną przynętę dla widzów, którzy powrócą na widownię w kolejnym sezonie artystycznym.
Teatr Ateneum im. Stefana Jaracza