W repertuarze warszawskiego Teatru Baj pojawił się kolejny spektakl adresowany do widzów od lat pięciu (zapewniam, że spodoba się również młodszym dzieciom), zrealizowany na podstawie sztuki „Hokus Pokus, Czary Mary… i Król”, napisanej przez naszą rodzimą baśniopisarkę, Martę Guśniowską.
Ceniona i popularna autorka dramatów dla dzieci i młodzieży, z wykształcenia filozofka, trudnych tematów nigdy nie unika, nawet jeśli opowiada o nich maluchom i czaruje wszystkich, tworząc dość przewrotne scenariusze – proste, choć podejmujące niełatwą problematykę. Jej wyobraźnia oraz pomysłowość stanowią niegasnące źródło inspiracji dla baśniowo-magicznych tekstów, pełnych dynamiki, smaku i humoru, pobudzających młodą wyobraźnię i dostarczających jej różnorodnych wrażeń.
Mały człowiek potrzebuje fikcji, aby swobodnie określać swoje potrzeby, poznawać i ostatecznie doceniać ogólnoludzkie wartości. Nasycona fantazją teatralna historia, oparta na wnikliwej obserwacji ludzkich zachowań, może go wspierać w tym procesie. Ireneusz Maciejewski, reżyser przedstawienia, autor scenariusza i tekstów piosenek, zabiera dzieci w podróż, która poprzez przygodę wiedzie bohaterów ku dojrzałości oraz pomaga w samoakceptacji. Przewodniczkami w tej wędrówce są trzy Wiedźmy, dawniej, z racji pełnionej funkcji i wykonywanych zajęć, zwane Dobrymi Wróżkami. Upływ lat osłabił ich pamięć, zatarł wspomnienia, niechciana starość dokucza, a Lawendowe Wzgórze, które zamieszkują, zaczęło przypominać… Łysą Górę. Pewnego dnia do ich drzwi puka Król z prośbą o pomoc w niełatwej, życiowej sprawie. Chodzi o potomka. Nagle wszystko się zmieni, ponieważ Wiedźmy będą musiały zająć się osieroconym Królewiczem, stać się jego przewodniczkami podczas poszukiwania własnego miejsca w świecie, odkrywania życiowych uroków oraz zwalczania (albo nie) pokus. Sceniczna bajka, z zabawnymi, przerysowanymi postaciami – czasem absurdalnymi, czasem troszkę groźnymi, zawsze ocieplonymi muzyką, piosenkami i humorem – pozostaje w konwencji dawnych opowieści, wymagając od widzów uwagi i skupienia.
Twórcy przedstawienia wraz z występującymi aktorami często wykorzystują współczesne elementy i cytaty z popkultury, ale nie rezygnują z tradycyjnej klasyki, tak lubianej przez dzieci i dorosłych. Sposób prowadzenia narracji, nawiązujący do animowanych filmów i familijnego kina, podoba się młodym widzom, a błyskotliwe, dowcipne dialogi i monologi, w doborowym wykonaniu aktorów, łatwo wpadają w ucho. Rozwijane stopniowo motywy, komentarze do bieżącej polityki i wydarzeń oraz mrugnięcia okiem do dorosłej widowni nadają spektaklowi specyficzny klimat, czyniąc go jednocześnie aktualnym i metaforycznym.
Ruch sceniczny autorstwa Bartłomieja Ostapczuka, wykorzystujący elementy teatru mimu, wraz z muzyką Piotra Klimka wprowadza odpowiednie tempo i nadaje całości właściwy rytm. Lalki, barwna oprawa plastyczna i przestrzenna scenografia Barbary Guzik budują atmosferę beztroskiej, baśniowej zabawy, z zapachem lawendy w tle.
Uwzględniająca dziecięce poczucie estetyki przemyślana reżyseria, a także uniwersalny przekaz niebagatelnego tekstu Guśniowskiej wzruszają i bawią. Niezawodny zespół aktorski Teatru Baj, który tchnął ducha w dialogi i piosenki, wyczarował na scenie kolorowy, niezwykle sugestywny świat, cieszący oko i ucho widza w każdym wieku.
Teatr Baj