Pamięć zamieniona w tezę

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Pamięć zamieniona w tezę

O „Służących do wszystkiego” wg Joanny Kuciel-Frydryszak w reż. Agaty Puszcz z Teatru Polskiego w Bielsku-Białej na 46. WST pisze Wiesław Kowalski.

Opublikowano: 2026-06-23
fot. Marek Zimakiewicz
Ocena recenzenta/tki: (4/10) – poniżej przeciętnej/rozczarowujący

Spektakl Agaty Puszcz oparty na książce Joanny Kuciel-Frydryszak stawia sobie zadanie szlachetne i potrzebne: oddać głos kobietom, które przez dziesięciolecia pozostawały poza głównym nurtem historii. Problem polega jednak na tym, że teatr nie żyje wyłącznie słusznością tematu. Potrzebuje jeszcze napięcia, odkrywania nieoczywistości postaci i sytuacji, konfliktu i ryzyka. Tymczasem „Służące do wszystkiego” sprawiają wrażenie przedstawienia, które od pierwszych minut zna wszystkie odpowiedzi i nie zamierza dopuścić widza do samodzielnego myślenia.

Najciekawsze w książce Kuciel-Frydryszak było przywracanie jednostkowości kobietom sprowadzonym do funkcji służebnych. Każda z nich miała własną biografię, własny sposób przeżywania upokorzeń i własne strategie przetrwania. W teatralnej adaptacji paradoksalnie dzieje się coś odwrotnego. Bohaterki stapiają się w zbiorowy symbol cierpienia. Zamiast konkretnych osób oglądamy reprezentantki określonej tezy społecznej. Ich losy są podobne, emocje podobne, doświadczenia podobne. Trudno odnaleźć między nimi różnice, a jeszcze trudniej przejąć się indywidualnym dramatem którejkolwiek z nich.

Twórczynie z dużą konsekwencją budują świat oparty na przemocy klasowej. Konsekwencja okazuje się jednak zarazem ograniczeniem. W spektaklu niemal nie ma miejsca na niejednoznaczność. Relacje społeczne zostają sprowadzone do prostego układu: jedna strona krzywdzi, druga cierpi. Państwo są okrutni, mężczyźni wykorzystują swoją pozycję, służące pozostają ofiarami systemu. Oczywiście historia znała takie przypadki i było ich zapewne wiele. Teatr jednak nie jest archiwum statystycznym. Najbardziej interesuje wtedy, gdy pokazuje pęknięcia, sprzeczności i moralne szarości. Tutaj dominuje raczej ilustracja z góry przyjętej diagnozy.

Nie oznacza to, że przedstawienie jest pozbawione wartości. Wręcz przeciwnie – jego najmocniejszą stroną pozostaje warstwa wizualna. Kredens, który staje się jednocześnie miejscem pracy, schronieniem i więzieniem, jest prostym, ale trafnym znakiem kondycji bohaterek. Równie sugestywne bywają sceny zbiorowe, zwłaszcza te oparte na rytmie codziennych czynności. Powtarzalne ruchy, mechaniczne szorowanie podłóg czy krzątanie się wokół stołu pokazują, jak ciało zostaje podporządkowane pracy. W tych momentach spektakl mówi najwięcej – i robi to bez publicystycznych dopowiedzeń.

Kłopot zaczyna się wtedy, gdy przedstawienie próbuje przekroczyć dokumentalną opowieść i wejść w obszar współczesnego komentarza. Druga część, zbudowana wokół muzycznych numerów i manifestacyjnych wystąpień bohaterek, wydaje się najmniej przekonująca. Nie dlatego, że aktorki nie radzą sobie wokalnie – przeciwnie, wykonania są energetyczne i dopracowane. Problem tkwi gdzie indziej. Muzyczna formuła nie wynika organicznie z wcześniejszej narracji, lecz zostaje do niej doklejona jako gotowy znak emancypacji. Zamiast pogłębiać portrety bohaterek, porządkuje je według współczesnego języka protestu. W efekcie historyczne doświadczenie zostaje przefiltrowane przez dzisiejszą wrażliwość w sposób zbyt oczywisty i zbyt dosłowny.

Najciekawszy wydaje się wątek zaginionej służącej, pojawiającej się niczym widmo krążące po obrzeżach opowieści. To jedyny element wprowadzający niepewność i tajemnicę. Niestety nie zostaje on rozwinięty na tyle, by stać się prawdziwym dramaturgicznym centrum spektaklu. Pozostaje raczej estetycznym ornamentem niż osią, wokół której mogłyby skupić się pytania o pamięć, winę czy wyparcie.

„Służące do wszystkiego” są więc przedstawieniem paradoksalnym. Opowiadają o ludziach pozbawionych głosu, ale same mówią bardzo głośno. Chcą wydobywać przemilczane historie, lecz robią to językiem, który niewiele pozostawia niedopowiedzianego. Zamiast zaproszenia do rozmowy otrzymujemy serię mocno zaakcentowanych komunikatów. Można podziwiać rzetelność realizacji, zaangażowanie zespołu i społeczną uczciwość intencji. Trudniej jednak oprzeć się wrażeniu, że spektakl bardziej potwierdza przekonania widza, niż je podważa.

A przecież teatr najciekawszy jest właśnie wtedy, gdy nie pozwala nam czuć się zbyt pewnie. Tutaj pewność pojawia się już po kilku pierwszych scenach i pozostaje do końca. To sprawia, że mimo ważnego tematu i kilku naprawdę udanych obrazów scenicznych, „Służące do wszystkiego” pozostawiają bardziej poczucie wysłuchanej lekcji niż przeżytego spotkania z żywymi ludźmi.

46. WST

Kategorie:


Cytat Dnia

„Zapolska śmiała się z idei, by »kobieta miała iść przez życie cicho i spokojnie«. Taki gorset społecznych oczekiwań wpychał jednak kobiety w równie groteskowy stan, jakim dziś może być hałaśliwe manifestowanie wariacko rozumianej niezależności. Znanej aż nazbyt dobrze z czarnych marszy i mającej odzwierciedlenie na przykład w agresywnej proaborcyjnej propagandzie”

Sylwia Krasnodębska o „Moralności pani Dulskiej”, reż. Anna Augustynowicz; „Gazeta Polska”, 8.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL