Miasto na dopalaczu
O “Adrenalinie” Anny Mazurek w reż. Ewy Galicy w Teatrze Powszechnym w Warszawie pisze Wiesław Kowalski.
fot. Bartek Warzecha




O “Adrenalinie” Anny Mazurek w reż. Ewy Galicy w Teatrze Powszechnym w Warszawie pisze Wiesław Kowalski.
fot. Bartek Warzecha
„Adrenalina” w warszawskim Teatrze Powszechnym jest spektaklem, który najciekawiej działa wtedy, gdy przestaje opowiadać o narkotykach, a zaczyna mówić o współczesnym mieście. Narkotyki są tu oczywiście obecne – jako element fabuły, środowiska i społecznego pejzażu – ale przede wszystkim stają się metaforą życia w rzeczywistości permanentnego przyspieszenia. Warszawa w inscenizacji Ewy Galicy przypomina organizm funkcjonujący na granicy przeciążenia, miejsce, w którym niemal każdy próbuje czymś zagłuszyć lęk, zmęczenie albo poczucie bezradności.
Punktem wyjścia jest prosta sytuacja: Marlenka próbuje znaleźć mieszkanie dla siebie i młodszej siostry. To zadanie urasta jednak do rangi niemal heroicznej wyprawy przez miasto. Kolejne miejsca, które odwiedza bohaterka, układają się w mapę współczesnej Pragi – dzielnicy pokazanej nie jako pocztówkowa atrakcja turystyczna ani skansen dawnej Warszawy, lecz przestrzeń nieustannej walki o przetrwanie. Wędrówka Marlenki przypomina przechodzenie przez kolejne poziomy gry, ale nagrodą nie jest zwycięstwo, tylko chwilowa możliwość złapania oddechu.
Największą siłą przedstawienia pozostaje tekst autorstwa Anny Mazurek. Autorka unika publicystyki, choć temat łatwo mógłby popaść w społeczną tezę. Bohaterowie nie są tu ani ofiarami, ani reprezentantami określonych środowisk. Funkcjonują raczej jako ludzie uwikłani w mechanizmy ekonomiczne, klasowe i emocjonalne, których sami nie potrafią już do końca nazwać. Szczególnie interesująco wybrzmiewają sceny pokazujące, jak marzenie o wolności stopniowo zamienia się w kolejną formę zależności.
Galica od kilku lat konsekwentnie rozwija własny język teatralny i „Adrenalina” potwierdza tę tendencję. Tak jak w jej wcześniejszych realizacjach, interesuje ją przede wszystkim człowiek funkcjonujący na obrzeżach dominujących narracji. Reżyserka chętnie sięga po bohaterów, których zwykle oglądamy z dystansu: ludzi wykluczonych, ekonomicznie słabszych, żyjących poza społecznym centrum. Nie buduje jednak teatru interwencyjnego ani reportażowego. Bardziej interesuje ją emocjonalna temperatura rzeczywistości, puls miejsca i doświadczenie codzienności. W „Adrenalinie” ten sposób myślenia osiąga chyba najbardziej dojrzałą formę.
„Adrenalina” wpisuje się również w ciąg tematów obecnych w poprzednich realizacjach reżyserki. W „Żydowskim psie” uwagę przyciągała perspektywa istoty wypchniętej poza centrum ludzkiej wspólnoty, skazanej na doświadczenie przemocy i historii oglądanej z poziomu wykluczenia. W „Ifigenii” Galica przyglądała się mechanizmom podporządkowania jednostki zbiorowym narracjom i systemom władzy. Z kolei „Pieśni piekarzy polskich” koncentrowały się na pracy, codziennym trudzie i niewidzialnych bohaterach współczesności. „Adrenalina” rozwija te wątki, choć czyni to w bardziej dynamicznej, miejskiej i pokoleniowej formule. Ponownie interesują ją ludzie funkcjonujący poza głównym nurtem społecznej opowieści, próbujący odzyskać podmiotowość w rzeczywistości zorganizowanej przez silniejsze od nich mechanizmy ekonomiczne i kulturowe. Charakterystyczne pozostaje także łączenie społecznej wrażliwości z poetyckim skrótem oraz umiejętność wydobywania uniwersalnego wymiaru z historii mocno zakorzenionych w konkretnym miejscu i czasie.
Ważną rolę odgrywa zespół aktorski. Przedstawienie jest grane zespołowo i właśnie w relacjach między postaciami odnajduje najwięcej energii. Aktorzy (zwłaszcza Zofia Stafiej, Paweł Charyton i Dominik Rubaj) unikają łatwego realizmu. Ich bohaterowie są wyraziści, ale nie zamieniają się w społeczne typy. Dzięki temu nawet najbardziej groteskowe czy przerysowane sceny zachowują wiarygodność emocjonalną. Szczególnie dobrze działa balansowanie między humorem a rozpaczą – śmiech pojawia się często, ale niemal zawsze pozostawia po sobie gorzki posmak.
Interesującym elementem pozostaje warstwa wizualna spektaklu. Projekcje filmowe, w których pojawiają się również motywy zwierzęce, wzbogacają obraz współczesnej Pragi i poszerzają przestrzeń przedstawienia poza to, co dzieje się bezpośrednio między bohaterami.
Nie wszystkie fragmenty spektaklu są równie przekonujące. Momentami dramaturgia traci tempo, a niektóre diagnozy dotyczące późnego kapitalizmu brzmią zbyt dosłownie. Kiedy twórczynie ufają sile obrazu i sytuacji scenicznej, przedstawienie zyskuje największą moc. Gdy próbują dopowiedzieć wszystko wprost, pojawia się pewna publicystyczna nadwyżka.
Mimo tych zastrzeżeń „Adrenalina” pozostaje udaną premierą. To spektakl żywy, dobrze zagrany i osadzony w konkretnym doświadczeniu współczesnego miasta. Najciekawsze jest jednak to, że Galica nie tworzy kolejnej opowieści o narkotykach ani moralitetu o zagubionym pokoleniu. Interesuje ją raczej pytanie, jak żyć w rzeczywistości, która wymaga od człowieka nieustannego pobudzenia. W jej przedstawieniu uzależnienie nie jest wyjątkiem od reguły, lecz jednym z symptomów świata funkcjonującego na permanentnym przyspieszeniu.
„Adrenalina” nie daje prostych odpowiedzi. Pokazuje za to ludzi, którzy mimo wszystko próbują zachować resztki sprawczości. I właśnie w tym – bardziej niż w społecznej diagnozie – tkwi siła tego przedstawienia.
„Zapolska śmiała się z idei, by »kobieta miała iść przez życie cicho i spokojnie«. Taki gorset społecznych oczekiwań wpychał jednak kobiety w równie groteskowy stan, jakim dziś może być hałaśliwe manifestowanie wariacko rozumianej niezależności. Znanej aż nazbyt dobrze z czarnych marszy i mającej odzwierciedlenie na przykład w agresywnej proaborcyjnej propagandzie”
Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Polityka Prywatności
Niezbędne pliki cookie przyczyniają się do użyteczności strony.
Umożliwiają stronie zapamiętanie informacji zmieniających wygląd.
Pomagają zrozumieć, jak użytkownicy zachowują się na stronie.
Stosowane w celu śledzenia użytkowników i wyświetlania reklam.