13 kwietnia 2026 r. minie trzydzieści lat od reżyserskiego debiutu Artura Tyszkiewicza. W historii jednego twórcy to moment symboliczny, ale w przypadku Tyszkiewicza ma on także wymiar szerszy.
Zadebiutował w 1996 r. jako świeżo upieczony absolwent Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Zrealizował dyplomowego „Makbeta” Szekspira w Teatrze Lalka. Spektakl został wyróżniony prestiżowym Atestem – świadectwem wysokiej jakości artystycznej. Już wtedy było jasne, że młody reżyser nie traktuje teatru jako pola efektownych demonstracji, lecz jako przestrzeń poważnej pracy z tekstem i aktorem.
Ta postawa nie była przypadkowa. W czasie studiów Tyszkiewicz był asystentem dwóch wielkich postaci polskiej sceny – Erwina Axera i Macieja Englerta. To właśnie w kręgu ich myślenia o teatrze ukształtowało się jego rozumienie reżyserii. Axer powtarzał, że dobry reżyser powinien znać historię teatru, bo wiedza o przeszłości chroni przed śmiesznością. Tyszkiewicz tę lekcję zapamiętał. W jego wypowiedziach często powraca przekonanie, że reżyser nie jest demiurgiem, lecz kimś w rodzaju akuszera – towarzyszy narodzinom postaci, pomaga aktorowi i autorowi wybrzmieć, ale sam pozostaje w cieniu.
Droga artystyczna Tyszkiewicza nie była jednak prostą linią. Po pierwszych sukcesach zdecydował się na kilka lat odejść od teatru, pracując w telewizji i produkcji audiowizualnej. Do sceny wrócił w 2005 r. z „Iwoną, księżniczką Burgunda” Witolda Gombrowicza w Wałbrzychu – spektaklem wielokrotnie nagradzanym.
W kolejnych latach pracował na najważniejszych scenach w Polsce – od Teatru Narodowego po Współczesny w Warszawie. Jego repertuar zawsze był szeroki, obejmował zarówno klasykę, jak i dramaturgię współczesną, ale wspólnym mianownikiem pozostawała literatura.
Istotnym etapem tej drogi była dyrekcja artystyczna w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie w latach 2011–2016. Tam Tyszkiewicz rozwijał repertuar oparty na literaturze najwyższej próby, a jednocześnie budował zespół aktorski jako wspólnotę twórczą. Ten okres okazał się ważnym doświadczeniem instytucjonalnym.
Od 1 września 2021 r. Tyszkiewicz kieruje Teatrem Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie. To miejsce szczególne – scena zbudowana przez pokolenia aktorów i reżyserów, scena o wyraźnej tradycji literackiej i aktorskiej. Sam dyrektor mówi o tym wprost: „Teatr Ateneum był zawsze teatrem autora i aktora”.
Tyszkiewicz nie próbuje zmieniać Ateneum w teatr eksperymentów ani w instytucję zamkniętą w muzealnej tradycji. Raczej stara się kontynuować pewien sposób myślenia o scenie – oparty na literaturze, aktorze i dialogu z publicznością. To podejście określa mianem „magicznego trójkąta”: autor–aktor–widz.
Ten model teatru bywa dziś czasem lekceważony jako „teatr środka”. Reżyser nadaje temu pojęciu zupełnie inne znaczenie. Jego zdaniem teatr środka nie jest kategorią estetyczną, lecz etyczną – oznacza gotowość do rozmowy z widzem.
W Ateneum obok klasyki pojawiają się teksty współczesne, obok dramatów literackich – spektakle muzyczne czy projekty skierowane do młodszej publiczności. Jednym z ważnych gestów było także uruchomienie cyklu czytań współczesnej dramaturgii ukraińskiej „Czytamy dla Ukrainy”, którego dochód przeznaczony został na pomoc dla kraju ogarniętego wojną.
W Warszawie widzowie często przychodzą do teatru właśnie dla aktorów – i Tyszkiewicz nie widzi w tym nic złego. Przeciwnie, uważa to za naturalny porządek rzeczy.
W jego wypowiedziach powraca także wątek dojrzewania do pewnych tekstów. Reżyser, podobnie jak aktor, musi przeżyć własne doświadczenia, by zrozumieć ciężar niektórych dramatów. Ta szczerość mówi wiele o jego stosunku do teatru: nie chodzi o ambicję zdobywania kolejnych tytułów, lecz o moment, w którym naprawdę jest się gotowym zmierzyć z danym tekstem.
Dorobek Tyszkiewicza obejmuje dziś kilkadziesiąt przedstawień teatralnych, spektakle telewizyjne i słuchowiska radiowe.
Teatr Ateneum