Teatr spotkania, pamięci i czasu

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Teatr spotkania, pamięci i czasu

O „Miło cię było zobaczyć” Stanisława Chludzińskiego i Bartosza Cwalińskiego w reż. Stanisława Chludzińskiego z Teatru Śląskiego w Teatrze Studio pisze Wiesław Kowalski.

Opublikowano: 2025-10-24
fot. Przemysław Jendroska / Teatr Śląski Katowice

Ocena Recenzenta:

Spektakl Stanisława Chludzińskiego według tekstu jego i Bartosza Cwalińskiego jest kameralną opowieścią o spotkaniu dwojga ludzi, które staje się pretekstem do przyjrzenia się upływowi czasu, utraconym szansom i temu, co w człowieku zostaje z przeszłości. „Miło cię było zobaczyć” to historia pozornie prosta – ale rozegrana w przestrzeni, gdzie przeszłość i teraźniejszość zaczynają się niepostrzeżenie przenikać.

Bohaterowie – Hania (Agnieszka Radzikowska) i Wojtek (Michał Żurawski) – spotykają się przypadkiem na przystanku autobusowym w rodzinnym mieście. Oboje już po czterdziestce, z bagażem doświadczeń i rozczarowań, mają za sobą młodzieńczą miłość, która – jak to często bywa – nie przetrwała próby życia. Spotkanie po latach, początkowo niezręczne, przeradza się w rozmowę, w której dawne uczucia i niewypowiedziane słowa wracają jak echo. Z przystanku przenosimy się do mieszkania po zmarłym ojcu Hani – miejsca, które w spektaklu staje się laboratorium pamięci.

Przestrzeń zaprojektowana przez Aleksandrę Grabowską – z wersalką przykrytą folią, starym telewizorem, pudłami po kasetach VHS – odtwarza topografię wspomnień. To wnętrze, które samo opowiada historię: o domu, który zatrzymał się w czasie, o życiu, które próbowało się uchronić przed zapomnieniem. Właśnie w tej przestrzeni bohaterowie uruchamiają domowy magnetowid, oglądają stare nagrania, słuchają przebojów Phila Collinsa i Prince’a, a z głośników powraca nawet piosenka z „Gumisiów”. Każdy z tych elementów jest wehikułem pamięci, nośnikiem dawnej emocji, której nie da się już odtworzyć w teraźniejszości.

 

Reżyser konstruuje spektakl na zasadzie powolnego zdejmowania kolejnych warstw – jakbyśmy obserwowali proces „obierania cebuli”, w którym spod codziennych uprzejmości, żartów i dystansu wydobywa się to, co bolesne i niezałatwione. W miarę trwania rozmowy Hania i Wojtek podejmują grę – próbę odtworzenia tego, co mogłoby być, gdyby życie potoczyło się inaczej. Ona wciela się w jego żonę, on w jej niegdysiejszego ukochanego – w ten sposób tworzą iluzję równoległego świata, w którym wszystko można jeszcze naprawić. Ten moment teatralnej fikcji staje się najbardziej autentyczną częścią ich spotkania.

Muzyka Nikodema Dybińskiego oraz delikatna praca światła wzmacniają poczucie zawieszenia między przeszłością a teraźniejszością. 

Spektakl jest zbudowany na dialogu dwojga aktorów, którzy prowadzą sceniczną rozmowę nie tylko ze sobą, ale i z własnym odbiciem sprzed lat. Radzikowska i Żurawski tworzą postaci pełne drobnych napięć i pauz, w których rozgrywa się więcej niż w samych słowach. Reżyser pozostawia im przestrzeń, by mogli grać ciszą, spojrzeniem, zawahaniem. Z tej oszczędności rodzi się gęstość emocjonalna – typowa dla spektakli, które koncentrują się na detalu, a nie na efekcie.

„Miło cię było zobaczyć” jest także teatrem pamięci pokolenia, które dojrzewało w latach dziewięćdziesiątych, zderzając młodzieńcze marzenia o wielkim świecie z nieuchronnością codzienności. Hania i Wojtek reprezentują tę część czterdziesto- i pięćdziesięciolatków, którzy chcieli „więcej”, a znaleźli się w miejscu, gdzie trzeba pogodzić się z „wystarczająco”. Nie jest to jednak opowieść o klęsce – raczej o potrzebie zrozumienia, że każda przeszłość jest nieodwracalna, a każde spotkanie, nawet to spóźnione, może mieć sens.

W strukturze spektaklu nie ma wielkich zwrotów akcji ani teatralnych efektów. Chludziński koncentruje się na aktorstwie, języku i rytmie dialogu, budując z drobnych gestów i zdań obraz dwojga ludzi, którzy próbują jeszcze raz oswoić własne życie. To teatr cichy, niemal filmowy w swoim rytmie, w którym emocje przepływają pod powierzchnią.

Kiedy w finale bohaterowie odchodzą w swoje strony, widz zostaje z wrażeniem, że uczestniczył w czymś bardzo prywatnym – rozmowie, której sens wykracza poza teatr. Być może dlatego ten spektakl działa właśnie przez swoją zwyczajność: niczego nie udaje, niczego nie dopowiada, a jednak mówi o wszystkim, co najważniejsze.

https://teatrslaski.art.pl/repertuar/milo-cie-bylo-zobaczyc/

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL