Bona Sforza powróciła do Bari. Polska opera na scenie Teatro Petruzzelli

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Bona Sforza powróciła do Bari. Polska opera na scenie Teatro Petruzzelli

“Bona Sforza” pozostaje w Teatro Petruzzelli do 20 września.

Opublikowano: 2026-09-18
fot. Clarissa Lapolla dla Opery Krakowskiej

Ponad pięć stuleci po tym, jak los połączył Bonę Sforzę z Polską, królowa symbolicznie powróciła do Bari. 14 września w Teatro Petruzzelli odbyła się włoska premiera opery „Bona Sforza” Zygmunta Krauzego w reżyserii Michała Znanieckiego – polsko-włoskiej koprodukcji Opery Krakowskiej i Teatro Petruzzelli, która historię renesansowej władczyni opowiada jako historię władzy, samotności, pamięci i utraty.

Trudno było znaleźć dla włoskiej premiery tej opery miejsce bardziej znaczące. Bona Sforza d’Aragona była nie tylko królową Polski i wielką księżną litewską, ale także księżną Bari. Z tym miastem związana była przed wyjazdem do Polski, do niego powróciła pod koniec życia i tutaj zmarła. Jej grobowiec znajduje się w bazylice św. Mikołaja. Dlatego wystawienie poświęconej jej współczesnej opery właśnie na scenie Teatro Petruzzelli ma znaczenie wykraczające daleko poza zwykłą wymianę artystyczną dwóch teatrów.

Opera Zygmunta Krauzego miała światową premierę 9 listopada 2024 roku w Operze Krakowskiej. Spektakl od początku przygotowywany był jako wspólne przedsięwzięcie Krakowa i Bari. Oficjalnie jego celem było nie tylko przypomnienie niezwykłej biografii królowej i politycznego oraz kulturowego kontekstu jej życia, ale również podkreślenie historycznych związków Małopolski i Apulii. We wrześniu 2026 roku projekt zatoczył więc symboliczne koło: przedstawienie stworzone z myślą o dwóch miejscach najważniejszych w biografii Bony dotarło do miasta jej dzieciństwa i ostatnich miesięcy życia.

Nie jedna Bona, lecz trzy

Twórcy nie próbują zamknąć biografii królowej w linearnym historycznym widowisku. Najważniejszym pomysłem dramaturgicznym opery jest rozpisanie tytułowej postaci na trzy wykonawczynie – trzy Bony istniejące niejako równocześnie, choć reprezentujące różne etapy życia bohaterki.

W Bari młodą Bonę – Duchessinę – kreuje Nikoletta Hertsak, Bonę jako dojrzałą królową Polski śpiewa Valeria Sepe, natomiast w postać królowej wdowy wciela się Anna Maria Chiuri. Towarzyszą im m.in. Lorrie Garcia jako Izabela Aragońska, Rory Musgrave jako Zygmunt I, Davide Giangregorio w roli Ettore Pignatellego, Deniz Leone jako Zygmunt II August, Saverio Pugliese jako Gian Lorenzo Pappacoda, Nicolò Balducci jako Crisostomo Colonna i przedstawiciel parlamentu oraz Eleonora Filipponi jako Marina d’Arcamone.

Trzy wcielenia królowej nie są jedynie efektownym rozwiązaniem inscenizacyjnym. Pozwalają spojrzeć na Bonę jednocześnie jako na młodą kobietę dopiero wchodzącą w świat wielkiej polityki, jako władczynię świadomą swojej pozycji oraz jako kobietę u kresu życia, której potęga nie ochroniła przed samotnością, rodzinnym konfliktem i polityczną porażką.

Opera nie rekonstruuje więc jej biografii scena po scenie. Vincenzo De Vivo buduje libretto z fragmentów, wspomnień i sytuacji odsłaniających kolejne warstwy osobowości Bony. Narracja przemieszcza się swobodnie w czasie, a ważnym elementem konstrukcji są również języki – włoski, polski i łacina. Wielojęzyczność nie jest tu ozdobnikiem: przypomina, że Bona należy jednocześnie do historii Włoch i Polski, a jej biografia od początku pozostawała częścią europejskiej gry dynastycznej i politycznej.

Od Bari do Krakowa i z Krakowa do Bari

Bona była córką Gian Galeazza Sforzy i Izabeli Aragońskiej. Wychowywana w kulturze włoskiego renesansu, w 1518 roku została żoną Zygmunta I Starego, królową Polski i wielką księżną litewską. Do nowego kraju nie przyjechała jednak wyłącznie jako dynastyczna małżonka monarchy. Stała się jedną z najbardziej aktywnych politycznie kobiet swojej epoki.

Jej działalność, aspiracje polityczne, zabiegi wokół pozycji dynastii oraz relacja z synem, przyszłym królem Zygmuntem II Augustem, przez stulecia budowały wokół królowej bardzo różne narracje – od podziwu dla jej energii i politycznej skuteczności po czarną legendę ambitnej cudzoziemki ingerującej w sprawy państwa.

Właśnie tę niejednoznaczność wykorzystują autorzy opery. Nie interesuje ich pomnik królowej, lecz człowiek znajdujący się w sytuacji permanentnego konfliktu: obowiązku i uczucia, życia prywatnego i polityki, macierzyństwa i racji dynastycznych, wreszcie władzy i bezsilności.

Po śmierci Zygmunta Starego i zaostrzeniu konfliktu z synem Bona zdecydowała się opuścić Polskę. W 1556 roku wróciła do Bari. Rok później zmarła w okolicznościach, wokół których narosła jedna z najbardziej znanych historii związanych z jej biografią – o otruciu królowej i udziale jej sekretarza Gian Lorenza Pappacody. To właśnie Pappacoda jest jedną z postaci opery, a ostatni etap życia Bony staje się jednym z najciemniejszych punktów przedstawienia.

Władza, która nie chroni przed samotnością

Włoska prasa zwróciła uwagę, że realizatorzy konsekwentnie odsuwają na drugi plan kronikarskie odtwarzanie wydarzeń.

„Quotidiano di Bari” przed premierą podkreślało, że istotą przedstawienia staje się sprzeczność pomiędzy publiczną siłą królowej i jej prywatną samotnością. Reżyseria Michała Znanieckiego skupia się na relacjach i emocjach, zamiast zmieniać spektakl w ilustrowaną lekcję historii. Szczególne znaczenie uzyskuje relacja Bony z synem: kobieta, która podporządkowała część własnego życia racji stanu i walczyła o dynastyczną przyszłość potomka, ostatecznie zostaje od niego odsunięta.

W tej perspektywie szczególnego znaczenia nabiera scenografia Luigiego Scoglia. Jej centralny element – ruchoma ściana – może być granicą, osłoną, ale również przeszkodą i znakiem zamknięcia. Włoska krytyka odczytuje ją jako obraz stopniowo kurczącej się przestrzeni królowej: osoby posiadającej władzę, a zarazem coraz bardziej uwięzionej we własnej pozycji, historii i relacjach.

Za kostiumy odpowiada Małgorzata Słoniowska, za światło Dawid Karolak, choreografię przygotowała Inga Pilchowska, a projekcje Karolina Jacewicz. W przedstawieniu występują Orkiestra i Chór Teatro Petruzzelli, przygotowany przez Alfonso Caianiego.

Muzyka pamięci Zygmunta Krauzego

„Bona Sforza” jest operą dwuaktową, ale nie korzysta z tradycyjnego modelu melodramatu opartego na następstwie efektownych arii i zamkniętych numerów. Zygmunt Krauze buduje świat muzyczny, w którym ogromne znaczenie mają barwa, powracające struktury, napięcie i sposób organizowania przestrzeni dźwiękowej.

„Il Giornale della Musica” zwrócił uwagę, że muzyka „Bony Sforzy” wyrasta z wieloletnich zainteresowań kompozytora dźwiękiem, przestrzenią i pamięcią. Zamiast linearnego rozwoju pojawiają się bloki muzyczne i powracające figury. Jeden z ostinatowych motywów przewija się przez dzieło niemal jak znak nieuchronnego losu, a orkiestra nie pełni funkcji tradycyjnego akompaniatora głosów – tworzy przestrzeń, w której istnieją postaci i ich wspomnienia.

Kierownictwo muzyczne sprawuje Piotr Sułkowski, dyrektor Opery Krakowskiej, który prowadził również światowe prawykonanie dzieła w Krakowie. Oficjalny skład Teatro Petruzzelli potwierdza, że w Bari pod jego batutą występują miejscowa orkiestra i chór.

Włoski recenzent Stefano Nardelli ocenia pracę Sułkowskiego jako skoncentrowaną na materii orkiestrowej i jej kolejnych warstwach, a wykonanie Orkiestry Teatro Petruzzelli jako dobrze oddające równowagę pomiędzy bezruchem, napięciem i pamięcią, na której Krauze opiera muzyczną konstrukcję utworu.

Włoska krytyka: monumentalność i dbałość o dźwięk

Premiera spotkała się z zainteresowaniem włoskich mediów. Dinko Fabris w „la Repubblica” zwrócił uwagę przede wszystkim na niezwykłą dbałość Krauzego o indywidualne brzmienie oraz sposób, w jaki libretto Vincenza De Vivo – wykorzystujące włoski, polski i łacinę – współpracuje z językiem muzycznym kompozytora.

Recenzent wysoko ocenił również stronę widowiskową realizacji, określając reżyserię Znanieckiego jako monumentalną i wskazując na rozbudowane sceny zbiorowe przywołujące skojarzenia z tradycją opery rosyjskiej i słowiańskiej. Podkreślił także rolę historycznych kostiumów Małgorzaty Słoniowskiej, scenografii Luigiego Scoglia, świateł Dawida Karolaka i choreografii Ingi Pilchowskiej.

Szczególne uznanie w relacjach po premierze zdobyła Anna Maria Chiuri jako Bona u kresu życia. „Il Giornale della Musica” wskazuje, że właśnie Królowa Wdowa uzyskuje największą siłę dramatyczną – dzięki obecności scenicznej i intensywności interpretacji Chiuri. W centrum tragicznego wymiaru opowieści znalazł się również Zygmunt II August w wykonaniu Deniza Leone.

Włoska krytyka zwraca uwagę także na zasadniczą różnicę tej partytury wobec tradycyjnego repertuaru operowego. „La Repubblica” podkreśla, że nie należy oczekiwać klasycznej konstrukcji opartej na szeregu efektownych arii. Tym bardziej znaczące stają się momenty, w których muzyka otwiera przed głosami bardziej liryczną przestrzeń – jak duet młodej Bony i Ettore Pignatellego pod koniec pierwszego aktu.

Królowa ponownie w swoim mieście

Powrót „Bony Sforzy” do Bari ma jednak jeszcze jeden wymiar. Współczesna polska opera znalazła się w repertuarze jednego z najważniejszych włoskich teatrów operowych, wykonywana przez jego orkiestrę, chór oraz międzynarodowy zespół solistów.

Dla samej historii opowiadanej przez Krauzego, De Vivo i Znanieckiego nie mogło być chyba bardziej naturalnego miejsca. Tutaj Bona jest kimś więcej niż postacią z odległej historii innego państwa. Jest częścią lokalnej pamięci – księżną Bari, córką włoskiego renesansu, kobietą, która wyruszyła stąd do Krakowa jako przyszła polska królowa, a kilkadziesiąt lat później powróciła.

Dlatego premiera 14 września stała się symbolicznym domknięciem drogi rozpoczętej przez twórców dwa lata wcześniej w Krakowie. Te same dwa miasta, które wyznaczyły dwa krańce biografii Bony, spotkały się dzięki jej historii ponownie – tym razem poprzez współczesną operę.

Pierwszy wieczór miał również szczególny charakter dla samego Teatro Petruzzelli. Przed rozpoczęciem przedstawienia superintendent teatru Nazzareno Carusi wspomniał tragicznie zmarłego kilka dni wcześniej 45-letniego skrzypka orkiestry Enrica Vaccę. Jego pamięć uczczono projekcją i długim aplauzem publiczności. Dopiero potem scena należała już do Bony.

Bari przyjęło ją więc ponownie – nie jako figurę z podręcznika historii ani jednoznaczny portret renesansowej monarchini, lecz jako bohaterkę współczesnego teatru muzycznego. Kobietę oglądającą własne życie z kilku perspektyw jednocześnie: młodości, potęgi i schyłku. Władzę zestawiono tu z ceną, którą trzeba za nią zapłacić, sukces z utratą, a historyczną pamięć z bardzo prywatnym doświadczeniem przemijania.

„Bona Sforza” pozostaje w Teatro Petruzzelli do 20 września. Po premierze 14 września i drugim przedstawieniu 16 września kolejne spektakle zaplanowano na 18 września o godz. 18.00 oraz 20 września o godz. 18.00.

Opera Krakowska 

Kategorie:


Cytat Dnia

„Troszkę to wszystko edgy i emo, ale w sumie dość oczywiście prawdziwe. Sporo tutaj banałów, ale podanych z klasą. Nie jest to dla mnie spektakl rewolucyjny, nie otworzył mi nic (no, może otworzył, ale na pewno nie oczy ani serce), ale dał pewną satysfakcję. Jednocześnie nic nie usprawiedliwia tego, że trwał prawie 4 godziny, na luzie można by sobie pozwolić na okrojenie 40 minut i nie wiem, czy nie miałbym lepszego odbioru tego bajora rozpaczy. Jestem dość rozerwany, bo w sumie nie bawiłem się źle, ale też nie bawiłem się dobrze”

Kamil Pycia o spektaklu „Mam coś w głębi nie do przedstawienia. HAMLET”, reż. Remigiusz Brzyk; Teatralna Kicia, 16.09.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL