Teatr Polski we Wrocławiu podnosi poprzeczkę. 200 spektakli, 10 tys. widzów i repertuar na cały sezon
A wśród planowanych premier „Świętoszek”, „Król Edyp” i „Śmierć komiwojażera”.
fot. dzięki uprzejmości Teatru Polskiego we Wrocławiu
A wśród planowanych premier „Świętoszek”, „Król Edyp” i „Śmierć komiwojażera”.
fot. dzięki uprzejmości Teatru Polskiego we Wrocławiu
Po pierwszym pełnym sezonie pod dyrekcją Michała Zadary Teatr Polski we Wrocławiu pokazuje liczby i podnosi sobie poprzeczkę na kolejny rok: 200 spektakli, 34 tys. widzów na Scenie na Świebodzkim, sześć premier i repertuar zaplanowany z wyprzedzeniem na cały sezon. W tle trwa remont za ponad 100 mln zł, który ma zakończyć wieloletnią przerwę w funkcjonowaniu Dużej Sceny z widownią liczącą ok. 750 miejsc.
157 spektakli i 24 052 widzów – takim wynikiem Teatr Polski we Wrocławiu zamknął sezon 2025/2026 na Scenie na Świebodzkim. Rok wcześniej zagrał tam 101 przedstawień dla 14 121 osób. To oznacza wzrost liczby spektakli o ponad połowę i niemal 10 tys. widzów więcej w ciągu jednego sezonu.
Michał Zadara, który rok temu objął dyrekcję Polskiego, nie ukrywał podczas konferencji prasowej, że właśnie liczby są jednym z powodów do satysfakcji.
– To, co dokonał zespół tego teatru, staje się naprawdę imponujące. Mieliśmy w ostatnim roku na Scenie na Świebodzkim 157 spektakli w porównaniu ze 101 w poprzednim roku. To znaczy, że zagraliśmy o 55 proc. więcej spektakli – mówił.
Jeszcze wyraźniej zmieniła się liczba widzów. Na Świebodzkim w sezonie 2024/2025 było ich 14 121, rok później już 24 052.
– Mieliśmy na tej scenie 10 tys. widzów więcej. 10 tys. więcej kart sprzedanych, 10 tys. więcej płaszczów w szatni i tak dalej. Proszę sobie to wyobrazić – mówił Zadara.
Na slajdach podsumowujących sezon teatr wskazał także realizację założonych wcześniej wskaźników: 109 proc. w przypadku widzów, 200 proc. w przypadku premier oraz 119,5 proc. w przypadku przychodów. Najbardziej czytelne pozostają jednak liczby bezwzględne, bo pokazują rzeczywistą zmianę skali działalności Sceny na Świebodzkim: z 101 do 157 przedstawień i z niewiele ponad 14 do ponad 24 tys. widzów.
Na sezon 2026/2027 plan jest jeszcze bardziej ambitny. Teatr chce dojść do 200 spektakli i 34 052 widzów, a więc dołożyć kolejne 10 tys. osób. W prezentacji oznaczono ten cel jako wzrost o 42 proc. wobec wyniku osiągniętego w minionym sezonie.
– W tym sezonie było 157, co już się wydawało wszystkim dużo, będzie 200 i zwiększamy o kolejnych 10 tys. widzów. To są nasze cele – zapowiadał Zadara.
I od razu poszedł krok dalej:
– Będziemy co roku, aż do końca mojej kadencji, dokładać 10 tys. widzów.
Te liczby odnoszą się do osób kupujących bilety na przedstawienia. Zadara zaznaczał, że poza nimi przez teatr przewijają się także uczestnicy edukacji, Klubu Czytelniczego, spotkań oraz pozostałych wydarzeń. Sam szacował tę dodatkową grupę na kolejnych ok. 10 tys. osób.
Jedna z najciekawszych zmian zapowiedzianych podczas konferencji nie dotyczy jednak żadnej konkretnej premiery. Teatr Polski chce zaplanować swoje granie w sposób, który w polskim teatrze repertuarowym nadal nie jest oczywistością – widz ma otrzymać repertuar z wyprzedzeniem obejmującym cały sezon.
To istotna zmiana zarówno dla publiczności, jak i dla samej instytucji. Zamiast czekać, aż teatr co kilka tygodni ogłosi kolejny miesiąc lub dwa, widz będzie mógł wcześniej sprawdzić terminy interesujących go przedstawień, wybrać datę, kupić bilet, zaplanować przyjazd do Wrocławia albo po prostu ułożyć sobie teatralny kalendarz na wiele miesięcy naprzód.
Przy 200 spektaklach zaplanowanych na sezon nie jest to wyłącznie udogodnienie w systemie sprzedaży. Roczny repertuar wymaga wcześniejszego zsynchronizowania pracy aktorów, scen, ekip technicznych, reżyserów, dramaturgów, oświetleniowców, akustyków i wszystkich osób odpowiedzialnych za eksploatację przedstawień. Każda zmiana w jednej części tego systemu może wpływać na kilka kolejnych miesięcy.
Właśnie na tę skalę zwrócił uwagę podczas konferencji Jarosław Rabczenko z Zarządu Województwa Dolnośląskiego. Mówił o „karkołomnym” zadaniu spięcia logistyki scen, techniki i artystów w plan obejmujący cały sezon, ale jednocześnie wskazywał, że długie wyprzedzenie daje teatrowi znacznie większe możliwości sprzedaży.
Dla publiczności z Wrocławia oznacza to wygodę. Dla widza z innego miasta może decydować o tym, czy w ogóle uda mu się zaplanować podróż i wizytę w teatrze. Dla samej instytucji wydłuża czas sprzedaży każdego przedstawienia. W perspektywie powrotu Dużej Sceny i ok. 750 miejsc do zapełnienia ten ostatni argument ma szczególne znaczenie.
Roczny repertuar łączy się więc bezpośrednio z przedstawionym przez Zadarę planem wzrostu. Teatr chce grać częściej, docierać do większej liczby osób i jednocześnie dać publiczności znacznie więcej czasu na podjęcie decyzji o zakupie biletu.
O ile Zadara przedstawiał perspektywę artystyczną i wyniki pierwszego roku, Jarosław Rabczenko mówił o drugim wielkim procesie, który równolegle zmienia Teatr Polski – remoncie jego siedziby.
Samorząd województwa inwestuje w modernizację przestrzeni teatru ponad 100 mln zł. Rabczenko określił ją jako największą inwestycję dotyczącą instytucji kultury województwa dolnośląskiego. Remont obejmuje nie tylko Dużą Scenę, ale również pozostałe przestrzenie teatru.
Rabczenko przypominał zarazem, że Teatr Polski trudno traktować wyłącznie jako jedną z wrocławskich instytucji.
– To jest teatr legendarny, na deskach którego naprawdę powstały dziesiątki znakomitych spektakli – mówił.
W jego wypowiedzi powrót do głównego budynku oznaczał nie tylko zakończenie inwestycji budowlanej. Samorząd będzie chciał zobaczyć, czy wzrost, który udało się osiągnąć na Świebodzkim, przełoży się również na działalność ogromnej sceny przy ul. Gabrieli Zapolskiej.
– Za moment będziemy mieli 750 miejsc do zapełnienia – podkreślał Rabczenko.
Jego ambicją jest regularna praca sceny nie tylko w weekendy. Teatr miałby działać jak duża scena repertuarowa, na której publiczność pojawia się także we wtorki, środy i czwartki.
– Moja ambicja jest, żeby teatr nie grał tylko w weekendy. Żeby naprawdę widownia przychodziła tutaj wzorem wielkich, dużych teatrów już od wtorku, środy, czwartku – mówił.
Przy takiej liczbie miejsc nie wystarczy kilka dobrze sprzedających się przedstawień w miesiącu. Powrót Dużej Sceny wymusi stałe budowanie publiczności, znacznie intensywniejszą eksploatację repertuaru i utrzymanie wyników, które obecnie robią wrażenie na znacznie mniejszym Świebodzkim.
Rabczenko jasno określał przy tym rolę samorządu wobec dyrekcji.
– Naszą rolą jest tak naprawdę zapewnić warunki i nie przeszkadzać.
To zdanie nabiera znaczenia, jeśli przypomnieć sobie ostatnią dekadę historii Teatru Polskiego. Rabczenko sam wrócił podczas konferencji do tego okresu, nazywając go czasem zapisanym „dość wyboistymi ścieżkami”.
Nowe otwarcie nie miało jednak służyć ponownemu rozliczaniu wcześniejszych konfliktów.
– Moją ambicją było tak naprawdę, aby właśnie samo otwarcie nie było rewanżyzmem, powrotem w jakiś taki: „a nie mówiłem, trzeba zrobić tak, a nie inaczej” – mówił.
Samorząd chciał, jak tłumaczył, oddzielić przeszłość i zbudować z dostępnych dziś możliwości przyszłość Teatru Polskiego.
Program artystyczny sezonu 2026/2027 jest przy tym wyjątkowo konsekwentny. Teatr sięga do Fredry, Mickiewicza, Moliera, Millera i Sofoklesa. Klasyka zdecydowanie dominuje nad współczesną dramaturgią, choć za każdym razem ma być czytana przez dzisiejsze doświadczenia.
Zadara właściwie sam podał klucz do całego programu:
– Grając mocne i klarowne spektakle, tworzymy stałą przestrzeń społeczną.
W materiale przygotowanym przez teatr rozwija tę myśl jeszcze szerzej:
– Chcemy pokazywać spektakle, które bawią, poruszają, ale jednocześnie stają się przestrzenią refleksji i sporu. Zależy nam na teatrze otwartym i dostępnym dla szerokiej publiczności. Takim, w którym można na chwilę oderwać się od codzienności, zatrzymać i po prostu być. Ze sztuką, z innymi ludźmi, w przestrzeni teatru – mówi dyrektor.
Ten wybór klasyki nie oznacza więc budowania repertuaru zachowawczego. Przeciwnie, każdy z zapowiedzianych tekstów zostaje ustawiony wobec problemów, które trudno ograniczyć do czasu jego powstania. O planach repertuaraowych pisaliśmy wcześniej: https://teatrdlawszystkich.pl/ambitny-sezon-w-teatrze-polskim-we-wroclawiu-w-planach-mickiewicz-miller-sofokles-i-otwarcie-duzej-sceny/
Sezon otworzy „Mąż i żona” Aleksandra Fredry w reżyserii Michała Zadary. Pierwsze pokazy odbędą się 18 i 19 września, a oficjalną premierę zaplanowano na 25 i 26 września na Scenie na Świebodzkim.
Zadara przenosi historię małżeństwa, zdrady i pożądania do współczesnego, zamożnego domu, pozostawiając oryginalny język Fredry. Charakter przedstawienia będzie się jednak zmieniał również za sprawą obsady. Dziewięcioro aktorek i aktorów zagra pięć postaci w różnych konfiguracjach, dzięki czemu – według informacji teatru – możliwych jest aż szesnaście wariantów spektaklu.
O przygotowywanej premierze pisaliśmy już wcześniej w „Teatrze dla Wszystkich” – https://teatrdlawszystkich.pl/michal-zadara-otworzy-nowy-sezon-teatru-polskiego-we-wroclawiu/
31 października teatr pokaże po raz pierwszy „Dziady” cz. II Adama Mickiewicza w reżyserii Aleksandry Popławskiej. Oficjalną premierę zaplanowano na 7 listopada.
Popławska wraca tym samym do miasta, w którym rozpoczynała swoją karierę teatralną. Obrzęd Mickiewicza umieści w opuszczonej kaplicy zamienionej w squat, a muzykę do spektaklu tworzy Tomasz Organek. Teatr zapowiada przedstawienie sytuujące się na granicy rytuału, rave’u i zbiorowej halucynacji.
„Dziady” mają we Wrocławiu własną rozbudowaną historię. Na scenie Teatru Polskiego powstały m.in. „Dziady. Ekshumacja” Moniki Strzępki oraz wielogodzinna inscenizacja wszystkich części dramatu przygotowana przez Michała Zadarę. Realizacja Popławskiej dopisze do tej historii kolejne odczytanie.
Także o tej premierze „Teatr dla Wszystkich” informował już wcześniej (https://teatrdlawszystkich.pl/dziady-jak-poganski-rave-aleksandra-poplawska-rezyseruje-we-wroclawiu-muzyke-tworzy-tomasz-organek/)
W grudniu na Scenie na Świebodzkim pojawi się „Świętoszek” Moliera w reżyserii Anny Augustynowicz.
Zadara mówił podczas konferencji o Augustynowicz jako jednej z najważniejszych reżyserek polskiego teatru ostatnich dekad i podkreślał znaczenie tej współpracy dla zespołu aktorskiego.
Molier będzie zarazem drugą komedią przygotowaną w pierwszej części sezonu. Dyrektor zwracał uwagę, że teatr bierze pod uwagę potrzeby publiczności i nie chce budować programu wyłącznie z przedstawień ciężkich czy wymagających. Fredro i Molier mają zapewnić repertuarowi również zdecydowanie komediową część.
„Śmierć komiwojażera” Arthura Millera wyreżyseruje Maksymilian Nowak.
Zadara mówił podczas konferencji o dramacie Millera przede wszystkim jako o historii ceny płaconej za podporządkowanie życia karierze. Sukces, zawodowe ambicje i konieczność nieustannego udowadniania własnej wartości prowadzą w końcu do pytania najbardziej podstawowego: po co właściwie człowiek robi to wszystko i co po drodze traci.
Miller dobrze wpisuje się więc w zasadę całego sezonu. Klasyczny dramat trafia do programu dlatego, że pozwala opowiedzieć współczesnemu widzowi o mechanizmach, które nadal organizują jego życie.
„Króla Edypa” Sofoklesa przygotuje Zaina Dana, palestyńsko-amerykańska reżyserka pracująca w Stanach Zjednoczonych.
Zadara mówił podczas konferencji o wyraźnym powrocie zainteresowania antykiem we współczesnym polskim teatrze. Widział w nim próbę ponownego zadawania najbardziej podstawowych pytań dotyczących losu, odpowiedzialności, winy, religii i możliwości wyrwania się z sytuacji, która wydaje się z góry przesądzona.
Szczególne znaczenie ma dla niego perspektywa reżyserki związanej rodzinnie z Palestyną i pracującej dziś w Stanach Zjednoczonych. Jej doświadczenie ma spotkać się z jednym z najważniejszych dramatów europejskiej kultury i otworzyć go na sensy wynikające z dzisiejszych konfliktów i doświadczeń.
Najsilniej związany z Wrocławiem będzie ostatni z ogłoszonych tytułów: „Festung Breslau” Huberta Sulimy w reżyserii Jędrzeja Piaskowskiego.
Spektakl ma opowiedzieć o jednym z fundamentalnych doświadczeń powojennego miasta – zmianie jego mieszkańców i historii w momencie, gdy niemiecka społeczność opuszczała Wrocław, a przybywający Polacy zaczynali budować tutaj własne życie.
Zadara mówił, że w rozmowach prowadzonych na Dolnym Śląsku bardzo wyraźnie odczuwa potrzebę opowiadania historii Wrocławia i regionu. Wiele z nich znamy fragmentarycznie, ale nie wszystkie zostały wspólnie nazwane i przepracowane.
Dlatego wybór „Festung Breslau” dla Dużej Sceny nie jest przypadkowy. Powrót jednej z najważniejszych przestrzeni Teatru Polskiego ma zostać związany właśnie z opowieścią o mieście, w którym teatr działa.
W planach Teatru Polskiego znalazła się również „Balladyna” Juliusza Słowackiego w reżyserii Michała Zadary. Spektakl ma być realizowany już z myślą o Dużej Scenie, jednak podczas konferencji dyrektor nie podał jeszcze konkretnego terminu premiery. Jak zaznaczał, harmonogram pozostaje uzależniony od postępu prac remontowych i momentu, w którym scena będzie mogła zostać ponownie uruchomiona.
Duża Scena otrzyma również nową kurtynę, przygotowywaną przez amerykańską artystkę wizualną Alexandrę Grant.
Zadara opowiadał, że projekt będzie nawiązywał do jej cyklu „Kosmos”. W dziele mają znaleźć się również cytaty ze sztuk obecnych przez lata w repertuarze Teatru Polskiego, dzięki czemu kurtyna stanie się nie tylko elementem scenicznego wyposażenia, ale również rodzajem zapisu pamięci tego miejsca.
Jej publiczną prezentację zaplanowano na 11 czerwca 2027 r. Dyrektor wspominał także o zainteresowaniu projektem ze strony zagranicznego środowiska artystycznego.
Dokładna data pełnego uruchomienia Dużej Sceny nadal zależy od przebiegu remontu. Samorząd i teatr pozostawiają sobie pierwsze miesiące przyszłego roku jako bufor bezpieczeństwa związany z zakończeniem prac, odbiorami i całą procedurą inwestycyjną.
Jarosław Rabczenko wskazał jednak podczas konferencji pierwszy ważny termin: 27 marca 2027 r., czyli Międzynarodowy Dzień Teatru.
Powiedział wyraźnie, że zależy mu, aby przyszłoroczne wojewódzkie obchody święta odbyły się we Wrocławiu.
– Mnie osobiście zależy, żeby 27 marca wydarzenie miało miejsce we Wrocławiu. No i robimy wszystko, żeby tak było – mówił.
Pełne otwarcie Dużej Sceny planowane jest później, już po okresie buforowym i pierwszych wydarzeniach w odnowionej przestrzeni. Teatr nie chce dziś deklarować terminu, którego dotrzymanie mogłyby uniemożliwić kwestie budowlane czy odbiorowe.
Wzrost widowni nie ma się odbywać wyłącznie we Wrocławiu. Od września do grudnia Teatr Polski będzie realizował program „Teatr Bliżej Ludzi. Podróże po Dolnym Śląsku”.
W ramach projektu zaplanowano 12 prezentacji w 11 miejscowościach województwa. Teatr pokaże „Prawdziwą historię” na podstawie opowiadań Olgi Tokarczuk, „Gospodarstwo zwierząt. Opowieść” inspirowane powieścią George’a Orwella oraz „Męża i żonę” Fredry.
Pierwszy wyjazd odbędzie się 10 września. Cały program potrwa do połowy grudnia.
Za ten obszar działalności podczas konferencji odpowiadała Izabela Duchnowska, zastępczyni dyrektora ds. operacyjnych Teatru Polskiego. Projekt pomyślano szerzej niż tradycyjny teatralny objazd. Tam, gdzie pozwolą na to warunki organizacyjne, przedstawieniom mają towarzyszyć lekcje teatralne, warsztaty oraz rozmowy z aktorami.
– Zależy nam na tym, żeby spotkanie z teatrem nie zaczynało się dopiero w chwili, kiedy zapalają się światła na widowni. Chcemy być blisko publiczności, rozmawiać z nią, odpowiadać na pytania i pokazywać, że teatr jest przestrzenią, do której każdy może wejść – mówi Duchnowska.
Sens projektu jest szczególnie czytelny w przypadku wojewódzkiej instytucji kultury. Mieszkaniec mniejszej miejscowości nie zawsze ma możliwość regularnego przyjazdu na spektakl do Wrocławia, dlatego tym razem to teatr jedzie do niego. Działania edukacyjne i spotkania po przedstawieniach mają przy tym służyć budowaniu relacji z publicznością, która później może pojawić się również w siedzibie Teatru Polskiego.
Plan na sezon 2026/2027 jest więc znacznie większy niż lista premier. Teatr Polski chce zwiększyć liczbę przedstawień ze 157 do 200, a liczbę widzów Sceny na Świebodzkim z 24 052 do 34 052. Chce jeździć z przedstawieniami po Dolnym Śląsku i jednocześnie przeprowadzić instytucję przez ostatnią fazę ogromnego remontu.
Do tego dochodzi zadanie organizacyjnie wyjątkowo trudne: repertuar/kalendarium zaplanowany z wyprzedzeniem na cały sezon. W teatrach operowych i muzycznych taki sposób pracy jest czymś znacznie bardziej naturalnym, bo publiczność od dawna przyzwyczajona jest do kupowania biletów na przedstawienia z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. W teatrach dramatycznych nadal bardzo często repertuar ogłaszany jest zaledwie na dwa lub trzy miesiące naprzód. Teatr Polski próbuje ten model przełamać i właśnie tutaj szczególnie wyraźnie widać myślenie o widzu.
Możliwość zaplanowania wizyty kilka miesięcy wcześniej nie jest drobiazgiem, zwłaszcza dla osób przyjeżdżających spoza Wrocławia. Wymaga natomiast od samej instytucji znacznie większej dyscypliny: wcześniejszego ustalenia obsad, terminów prób, dostępności twórców, pracy scen i całego zaplecza technicznego. Przy dużych zespołach repertuarowych, w których nad przygotowaniem i codzienną eksploatacją przedstawień pracują dziesiątki osób, jest to przedsięwzięcie wymagające bardzo precyzyjnego planowania.
W tym sensie Teatr Polski rzeczywiście idzie przed szereg. Nie tylko stawia sobie wyższy cel frekwencyjny i zwiększa liczbę przedstawień, ale też podnosi poprzeczkę innym teatrom dramatycznym, pokazując, że repertuar można próbować planować w perspektywie całego sezonu, a nie wyłącznie kolejnego kwartału. Jeżeli ten model uda się utrzymać, jego największą wartością nie będzie nawet organizacyjna sprawność samego teatru, lecz to, że publiczność wreszcie dostaje możliwość planowania swoich wizyt z takim wyprzedzeniem, jakie od dawna jest standardem w operach i teatrach muzycznych.
Po pierwszym sezonie nowej dyrekcji widać już, że zapowiadany wzrost nie zaczyna się od deklaracji. Z 101 przedstawień zrobiło się 157, a z 14 121 widzów – 24 052. Teraz Teatr Polski wyznacza sobie następny próg: 200 spektakli i 34 052 widzów. Jeśli do tego uda się utrzymać roczny repertuar i ponownie uruchomić Dużą Scenę, podniesienie poprzeczki przestanie być jedynie hasłem tej konferencji. Stanie się bardzo konkretnym sprawdzianem dla samego teatru – i punktem odniesienia dla innych.
„Teatr, który jeszcze nie tak dawno produkował dyskomforty, budził dyskusje i inspirował do myślenia pod prąd, dziś kręci się w kółko, reprodukuje własne pomysły i estetyki [...]”
Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Polityka Prywatności
Niezbędne pliki cookie przyczyniają się do użyteczności strony.
Umożliwiają stronie zapamiętanie informacji zmieniających wygląd.
Pomagają zrozumieć, jak użytkownicy zachowują się na stronie.
Stosowane w celu śledzenia użytkowników i wyświetlania reklam.