Przedmioty za mgłą

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Przedmioty za mgłą

O spektaklu “Martwe Natury” w reż. Elsy Revcolevschi w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie pisze Szymon Białobrzeski.

Opublikowano: 2026-04-02
fot. HaWa / NST
Ocena recenzenta/tki: (5/10) – średni

Revcoleschi zaprasza widzów do spektaklu, w którym mają szansę wejść w rolę detektywów – idąc od śladu do śladu, poznać zagubioną w czasie historię łódzkiego hotelu oraz spotkać się z ludźmi, którzy owe ślady pozostawili.

Ci ukrywają się jednak gdzieś między przedmiotami porozrzucanymi po hotelowym pokoju – złapanie ich to nie lada wyzwanie, tym bardziej że pokój nieustannie zmienia swoją tożsamość. Co gorsze, przedmioty stają się narzędziem współczesnego dyskursu, indywidualnych emocji, przez co pamięć historyczna powoli płowieje.

Największą zaletą spektaklu jest to, jak bardzo wierzy w przestrzeń, a konkretniej – jak próbuje oddać ją za pomocą środków formalnych. Światło Moniki Stolarskiej nie tylko pomaga opowiedzieć historię, ale buduje nastrój miejsca – zmienny w zależności od czasu. Artystka szczególnie dobrze wykorzystuje światło diegetyczne. Mgliste ciepło lamp, refleksy na wiekowej ścianie, dogasająca zapałka czy niepokojący chłód recepcji dają wrażenie przestrzeni przytulnej, ale tajemniczej, onirycznej.

Revcoleschi dokonuje inwersji czasowej, żeby zderzyć ze sobą historie z różnych porządków. Tym sposobem jeden pokój mieści ukrywaną Żydówkę, plan filmu pornograficznego, wystawę, zwłoki i wiele innych znaków obecności, których możemy się tylko domyślać. Problem w tym, że sama metoda mieszania wątków jest niezwykle mglista, a bohaterki portretowane są bardzo szczątkowo. Czasami trudno stwierdzić, czy aktorka jest przypisana do kilku ról, czy reprezentuje płynną tożsamość jednej osoby. Coś, co teoretycznie mogłoby być grą z obecnością postaci, wydaje się czasami bałaganem.

Bywają jednak momenty trafnej ironii, szczególnie pod koniec, kiedy reżyserka filmów dla dorosłych wchodzi do pokoju w pasiastej piżamie. Skandaliczne? Może, ale czy to w ogóle jej ubranie? Czy to nadal reżyserka? Czy skandaliczne nie jest już to, z jaką niedbałością traktuje się relikwie czasu, jakimi wypełniony jest pokój?

Zestawienia reżyserki stawiają niekiedy słuszne pytania, ale zbyt rzadko próbują na nie odpowiedzieć. Brakuje koncepcji wyrazistszej, bardziej angażującej. Może warto byłoby rozważyć klarowne zarysowanie wątków, a następnie nałożenie ich na siebie niczym w słynnym „Tangu” w reżyserii Zbigniewa Rybczyńskiego. Co jeszcze bardziej kuszące – Revcoleschi mogłaby się skupić bardziej na przedmiotach – eksponować je pojedynczo i opowiadać historię ich oczami, trochę uporządkować narrację. W praktyce przedmioty są świadkami wydarzeń, ale zepchniętymi na drugi plan. Brakuje zabiegu odpowiadającego filmowemu detalowi, przybliżeniu się do istoty obiektu, a nie tylko zmienianiu ich położenia. Bez „detalu” przedmiotowi trudno stać się nośnikiem pamięci – jest zaledwie elementem scenografii. Doceniam jednak krótkie wymiany zdań na temat łóżka w pokoju czy pogawędki o zabytkowych rekwizytach z walizki – próbują werbalnie podbudować wątłą refleksję.

Dużo gorzej wypadają monologi. Do wypowiedzi wkrada się patos, który burzy relacje między kobietami. To duży problem – pokój, choć jest pięknie zarysowany światłem, szeptami czy scenografią, nie może nasiąknąć duchem międzyludzkich interakcji. Często ma się wrażenie, że bohaterki próbują opowiedzieć o wartości przedmiotów, zamiast nadać ją poprzez chwilę swobodnego użycia. Opowieść o pocztówce z hotelu to za mało – chciałbym ją obejrzeć z każdej strony, poznać jej fakturę, usłyszeć szum fal, może nawet poznać człowieka, którego na niej widać. Teatr daje takie możliwości.

Revcoleschi aspiruje do miana intelektualnej spadkobierczyni Sebalda – zazębia ze sobą wspomnienia, przedmioty, przestrzenie i gdzieś na ich pograniczu szuka prawdy. To zdecydowanie czuła twórczyni, ale jej wrażliwość nie znajduje jeszcze adekwatnej formy – gubi się w chaotycznej narracji, przez co traci wagę przedmiotów, które miałyby nieść pamięć utraconej historii.

Narodowy Stary Teatr

Kategorie:


Cytat Dnia

„Zapolska śmiała się z idei, by »kobieta miała iść przez życie cicho i spokojnie«. Taki gorset społecznych oczekiwań wpychał jednak kobiety w równie groteskowy stan, jakim dziś może być hałaśliwe manifestowanie wariacko rozumianej niezależności. Znanej aż nazbyt dobrze z czarnych marszy i mającej odzwierciedlenie na przykład w agresywnej proaborcyjnej propagandzie”

Sylwia Krasnodębska o „Moralności pani Dulskiej”, reż. Anna Augustynowicz; „Gazeta Polska”, 8.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL