„Prądy wsteczne” Magdaleny Drab w Teatrze Układ Formalny we Wrocławiu – premiera już za miesiąc

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

„Prądy wsteczne” Magdaleny Drab w Teatrze Układ Formalny we Wrocławiu – premiera już za miesiąc

„Prądy wsteczne” według scenariusza i w reżyserii Magdaleny Drab będą miały premierę 18 września 2026 roku o godz. 19.00.

Opublikowano: 2026-08-18
autor plakatu: Maciej Rabski

Cztery kobiety, jedna rodzina i podróż, która zamiast prowadzić naprzód, zmusza do powrotu do spraw od lat niewypowiedzianych. 18 września we Wrocławiu Teatr Układ Formalny pokaże premierę „Prądów wstecznych” – nowego spektaklu według scenariusza i w reżyserii Magdaleny Drab.

Rodzinny dom można opuścić, wyjechać z miasta, ułożyć sobie życie gdzie indziej, zbudować własne relacje i przez lata przekonywać siebie, że przeszłość została zamknięta. Nie oznacza to jednak, że przestaje działać. W nowym spektaklu Teatru Układ Formalny przeszłość zachowuje się właśnie jak tytułowy prąd wsteczny: kiedy bohaterki próbują ruszyć w jednym kierunku, coś nieustannie znosi je z powrotem.

„Prądy wsteczne” według scenariusza i w reżyserii Magdaleny Drab będą miały premierę 18 września 2026 roku o godz. 19.00. Kolejne pokazy zaplanowano na 19 września o godz. 18.00 i 20 września o godz. 17.00. Przedstawienie potrwa około 80 minut i jest rekomendowane widzom od 15. roku życia.

W centrum historii są cztery kobiety – matka i jej córki. Łączą je rodzinny dom i wspólna przeszłość, ale również wszystko to, czego przez lata nie udało się między nimi powiedzieć. Punktem wyjścia staje się wiadomość o terminalnej chorobie matki. Rodzina decyduje się na wspólną podróż, która początkowo ma być realizacją odkładanego marzenia. Szybko okazuje się jednak, że trudno zamknąć cztery osoby z taką historią w jednej przestrzeni i oczekiwać, że przeszłość pozostanie na swoim miejscu.

Wyjazd uruchamia więc nie tylko wspomnienia. Powracają dawne konflikty, zapomniane historie, pretensje i pytania, których wcześniej wygodniej było nie zadawać. Kobiety wychowane pod jednym dachem zdążyły się od siebie oddalić, ale wymuszona bliskość sprawia, że rodzinnych mechanizmów nie da się już omijać.

Twórcy stawiają przy tym pytanie proste tylko z pozoru: co właściwie warto zrobić, kiedy czasu zostaje niewiele? Spełniać kolejne marzenia, nadrabiać przeczytane książki, filmy i podróże czy raczej spróbować załatwić sprawy, które latami odkładało się właśnie dlatego, że były najtrudniejsze?

Matka i córki

Rodzina opowiadana z perspektywy kobiet pozostaje jednym z najbardziej pojemnych tematów współczesnego dramatu. Nie tylko dlatego, że można przez nią mówić o zależności, pamięci i konfliktach pokoleniowych. Rodzinny układ pozwala przyglądać się temu, w jaki sposób przez lata przejmujemy role, których często sami sobie nie wybieraliśmy.

Jedna osoba opiekuje się wszystkimi. Inna znika. Ktoś próbuje być odpowiedzialny za całą rodzinę, ktoś inny walczy o prawo do własnego życia. Jedna córka może czuć, że matkę zna najlepiej, druga – że nigdy nie została przez nią naprawdę zobaczona. Choroba dodatkowo zmienia proporcje tej relacji. Wobec perspektywy odejścia urazy nie znikają, ale nagle pojawia się świadomość, że czas na ich przepracowanie przestaje być nieograniczony.

Z fragmentów tekstu zamieszczonych w materiałach spektaklu wynika, że Drab interesuje również niestabilność samej relacji z matką: możliwość jednoczesnego pragnienia jej bliskości i potrzeby odsunięcia się od niej. Jedna z bohaterek mówi o matce, którą „czasem przytula”, ale której innym razem nie można dotknąć, jakby miała „niewidzialne kolce”. Inna chce nadrobić czas, którego – jak uważa – dostała z matką najmniej.

W tych kilku zdaniach pojawia się coś więcej niż konflikt pomiędzy siostrami. Jest pytanie o to, czy wszystkie dzieci dorastają w tej samej rodzinie. Teoretycznie mają tych samych rodziców i ten sam dom. W praktyce każde z nich pamięta inne dzieciństwo, inną matkę i własną wersję rodzinnej historii.

Prąd, który odpycha od brzegu

Tytułowa metafora została w spektaklu objaśniona bardzo konkretnie. Prąd wsteczny odciąga człowieka od brzegu właśnie wtedy, kiedy próbuje on do niego dopłynąć. Ratunkiem nie jest więc jeszcze bardziej rozpaczliwe płynięcie wprost do celu, lecz poruszanie się wzdłuż brzegu, po skosie, aż uda się wydostać z nurtu.

W jednym z fragmentów tekstu pada zdanie: „czasem do celu można dotrzeć tylko naokoło”.

W kontekście historii matki i córek trudno o bardziej czytelną figurę. Bohaterki próbują rozwiązywać swoje sprawy bezpośrednio, a jednak kolejne rozmowy zamiast przybliżać je do porozumienia potrafią odrzucać je jeszcze dalej. Być może więc droga do siebie nie prowadzi przez jedną wielką rozmowę, spektakularne pojednanie i kompletne wyjaśnienie przeszłości. Być może trzeba podejść do niej właśnie po skosie – przez wspomnienie, żart, złość, banalną sytuację podczas podróży, a czasem przez milczenie.

Ta metafora pozwala również inaczej spojrzeć na sam motyw śmierci. Informacja o chorobie matki uruchamia odruch przyspieszenia: skoro czasu jest mało, trzeba szybko naprawić relacje, zdążyć powiedzieć wszystko i wykorzystać ostatnią szansę. „Prądy wsteczne” zdają się pytać, czy ludzkie relacje w ogóle poddają się takiej logice. Nie zawsze można nadrobić lata w kilka dni. Nie każde wyznanie przynosi ulgę. Nie każda prawda prowadzi do pojednania.

Rodzinny dramat, ale nie bez humoru

Twórcy wskazują dwa ważne punkty odniesienia dla przedstawienia: „Sierpień w hrabstwie Osage” Tracy’ego Lettsa oraz „Tęsknię za domem” Radosława B. Maciąga. Oba teksty wykorzystują rodzinę jako przestrzeń, w której wieloletnie napięcia ujawniają się ze szczególną siłą.

To istotna deklaracja również z punktu widzenia formy przedstawienia. Układ Formalny zapowiada teatr oparty przede wszystkim na dialogu, intensywnych relacjach pomiędzy postaciami i mocno zarysowanych rolach aktorskich. Nie ma to być jednak osiemdziesiąt minut rodzinnego cierpienia. W materiałach dotyczących spektaklu wyraźnie zaznaczono obecność humoru.

W przypadku tego rodzaju historii humor potrafi być szczególnie znaczący. Rodzinne rozmowy bywają przecież jednocześnie bolesne i absurdalne. Nawet podczas najpoważniejszej konfrontacji ktoś może przypomnieć kompromitującą historię sprzed dwudziestu lat, źle użyć słowa albo wrócić do sporu o rzecz zupełnie nieistotną. Śmiech nie usuwa dramatu, ale może odsłonić jego inną warstwę.

Dom, którego nie da się całkiem opuścić

W spektaklu istotna będzie również pamięć miejsca. Twórcy określają rodzinny dom jako rodzaj przystani, od której bohaterkom nigdy nie udało się całkowicie odbić. Teraźniejszość ma nieustannie mieszać się z pamięcią domu, podobnie jak w warstwie muzycznej elementy elektroniczne zostaną zestawione z naturalnymi ambientami.

Nieprzypadkowo również wizualnym motywem materiałów promujących premierę stał się samotny dom stojący na osuwającym się brzegu. Budynek jeszcze istnieje, lecz ziemia pod nim dosłownie się kończy. Część konstrukcji pozostaje zawieszona nad urwiskiem. Ten obraz dobrze współgra z sytuacją bohaterek: rodzinny dom jest nadal punktem odniesienia, choć jego fundament przestał być czymś pewnym.

Nie trzeba zresztą wracać do niego fizycznie. Dom rodzinny pozostaje w języku, gestach, sposobie reagowania na konflikt, w tym, jak córki budują późniejsze związki i jak uczą się okazywać albo ukrywać emocje. Można więc wyprowadzić się z domu, ale znacznie trudniej sprawić, żeby dom wyprowadził się z człowieka.

Cztery aktorki

W obsadzie „Prądów wstecznych” znalazły się Alicja Czerniewicz, Paulina Mikuśkiewicz, Wiktoria Czubaszek-Górska oraz występująca gościnnie Grażyna Misiorowska.

Już sam układ czterech postaci stawia przed aktorkami szczególne zadanie. Spektakl opiera się na relacjach, dlatego każda rola musi istnieć nie tylko osobno, lecz również w konfiguracji z pozostałymi. Inaczej rozmawia się przecież z matką, inaczej z jedną siostrą, jeszcze inaczej z drugą; każda z tych relacji ma własną historię, hierarchię i zestaw przemilczeń.

W rodzinie bardzo łatwo wejść ponownie w dawną rolę. Dorosła kobieta podczas spotkania z matką może w ciągu kilku sekund znów poczuć się jak nastolatka. Siostry, które od lat prowadzą osobne życie, potrafią wrócić do sposobu kłócenia się wypracowanego w dzieciństwie. W przedstawieniu budowanym przede wszystkim na dialogu właśnie takie drobne przesunięcia mogą stać się jednym z jego najważniejszych aktorskich tematów.

Magdalena Drab –  tekst i reżyseria

Za scenariusz oraz reżyserię odpowiada Magdalena Drab. Projekty i koncepcję kostiumów, scenografii oraz form przygotował Maciej Rabski, który jest również autorem plakatu. Muzykę skomponował Albert Pyśk, reżyserię i realizację światła przygotowuje Kacper Scheffler, realizacją dźwięku zajmuje się Wiktorn Grzegorzewski, a kierowniczką produkcji jest Barbara Scheffler.

Szczególnie ciekawie brzmi zapowiedź połączenia elektroniki z naturalnymi ambientami. Jeżeli tematem jest powracająca pamięć, mieszanie dźwięków współczesnych z czymś organicznym może stać się dodatkowym sposobem zaznaczania dwóch porządków: teraźniejszości i tego, co bohaterki niosą ze sobą z przeszłości.

Teatr, który chce rozmawiać

„Prądy wsteczne” wpisują się również w sposób myślenia o teatrze, który Układ Formalny deklaruje od początku swojej działalności. Zespół powstał w 2016 roku z połączenia osób wcześniej pracujących własnymi artystycznymi drogami. Sam określa swoją działalność jako „teatr, który rozmawia” i szuka tematów ważnych, również tych pomijanych lub przemilczanych.

Twórcy podkreślają, że interesuje ich bardziej zadawanie pytań niż przekazywanie publiczności gotowych odpowiedzi. Teatr ma być miejscem dyskusji, konfrontacji i spotkania różnych wrażliwości. Zespół od początku deklaruje również chęć zdejmowania z teatru etykiety sztuki ekskluzywnej i niedostępnej.

Zostało niewiele czasu

Najciekawszy punkt wyjścia „Prądów wstecznych” wiąże się jednak z ograniczeniem czasu. Choroba matki sprawia, że bohaterki nie mogą już bez końca odkładać pewnych rozmów. To, co przez lata można było przesunąć na później, nagle przestaje mieścić się w przyszłości.

Nie oznacza to jeszcze, że wszystkie powinny sobie wybaczyć. Rodzinne pojednanie bywa w teatrze rozwiązaniem zbyt łatwym, szczególnie kiedy cierpienie i pretensje mają długą historię. Znacznie bardziej interesujące wydaje się pytanie, czy można pozostać blisko kogoś, z kim nie udało się wszystkiego naprawić.

Materiały spektaklu podpowiadają kolejne pytania: ile czasu naprawdę można nadrobić? Co zrobić z poczuciem winy? Czy miłość wystarcza, jeśli przez lata nie potrafiło się ze sobą rozmawiać? Jak pożegnać matkę, która dla każdej córki była kimś innym? I wreszcie, czy przed śmiercią ważniejsze okazują się rzeczy, które chcieliśmy jeszcze zrobić, czy te, których nie zdążyliśmy powiedzieć?

Premiera „Prądów wstecznych” odbędzie się 18 września o godz. 19.00. Kolejne przedstawienia zaplanowano na 19 i 20 września. Producentem spektaklu jest Fundacja „Teatr Układ Formalny”, koproducentem Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu, a projekt jest współfinansowany z budżetu Samorządu Województwa Dolnośląskiego.

„Prądy wsteczne”

scenariusz i reżyseria: Magdalena Drab
projekty i koncepcja kostiumów, scenografii i form, plakat: Maciej Rabski
muzyka: Albert Pyśk
reżyseria i realizacja światła: Kacper Scheffler
realizacja dźwięku: Wiktorn Grzegorzewski
kierowniczka produkcji: Barbara Scheffler

obsada: Alicja Czerniewicz, Wiktoria Czubaszek-Górska, Paulina Mikuśkiewicz, Grażyna Misiorowska (gościnnie)

premiera: 18 września 2026, godz. 19.00
kolejne pokazy: 19 września, godz. 18.00 oraz 20 września, godz. 17.00
czas trwania: ok. 80 minut
rekomendowany wiek widzów: 15+

producent: Fundacja „Teatr Układ Formalny”
koproducent: Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu (OKiS)

Teatr Układ Formalny

Kategorie:

Cytat Dnia

„Drażni mnie w tym spektaklu ta kapitalistyczna nadinterpretacja Białaszka i wcześniejsze zachwyty nad tym widowiskowym show. Brzmiały bowiem czasami tak, jakby nie było wcześniejszych różnorodnych interpretacji »Hamleta« Opowieść o odpowiedzialności i o zemście zamieniona w rodzaj happeningowego show z sedesami na środku sceny (i żeby było jasne, nie gorszą mnie pisuary na scenie, które nawet będą formą grobów w słynnej scenie na cmentarzu, ani rozwydrzony Hamlet, który gra swą rolę z przejęciem), ale po prostu intelektualny infantylizm tego przedstawienia”

Alina Kietrys o „Hamlecie”, reż. Kamil Białaszek; AICT Polska, 14.08.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL