Grand Prix dla Agnieszki Przepiórskiej, nagroda dla Krystyny Jandy i poruszające finały – czwarta edycja TEATROPOLIS potwierdziła swoją rangę jako jednego z najważniejszych festiwali sztuki aktorskiej w Polsce.
Zakończyła się czwarta edycja Festiwalu Sztuki Aktorskiej TEATROPOLIS, który ponownie zamienił łódzki kompleks Monopolis w przestrzeń intensywnego dialogu z teatrem. Finałowa gala była zwieńczeniem tygodnia pełnego artystycznych poszukiwań, w których najważniejsze okazały się: autentyczność, emocjonalna prawda i bezpośrednia relacja z widzem.
Najważniejszą nagrodę festiwalu – Grand Prix w kategorii monodramu – zdobyła Agnieszka Przepiórska za spektakl „Ocalone”. Jury doceniło nie tylko odwagę i wyrazistość aktorską, ale także głęboką, poruszającą interpretację opowieści o kobiecych doświadczeniach, która wybrzmiała na scenie z wyjątkową siłą.
Publiczność z kolei wyróżniła spektakl „Bóle fantomowe” w wykonaniu Dominiki Feiglewicz-Penarskiej. Przejmujące przedstawienie, inspirowane historią Magdaleny Sipowicz, zdobyło także Nagrodę Specjalną Immergas Polska, potwierdzając swój silny rezonans emocjonalny i artystyczny.
W kategorii małych form teatralnych jury zdecydowało się nie przyznawać nagrody, co tylko podkreśliło wysokie wymagania konkursowe i rangę festiwalu.
Jednym z najważniejszych momentów wieczoru było uhonorowanie Krystyny Jandy nagrodą za całokształt twórczości. Jej wieloletni dorobek, konsekwencja artystyczna i wpływ na kolejne pokolenia twórców stanowią fundament współczesnego polskiego teatru. Finałowy spektakl „Zapiski z wygnania” nadał wydarzeniu mocny, refleksyjny ton.
TEATROPOLIS 2026 to nie tylko konkursowe emocje, ale również wydarzenia towarzyszące. Wśród nich znalazł się konkurs na plakat do „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego. Nagrodę główną zdobył Marcin Markowski, a wyróżnienia otrzymali Paweł Król i Przemysław Świda.
Tegoroczna edycja festiwalu potwierdziła, że TEATROPOLIS to przestrzeń spotkań z teatrem zaangażowanym, odważnym i głęboko poruszającym – takim, który zostaje z widzem na długo po opuszczeniu sali.
Metropolis