Dramat wyśpiewany
O „Pieśniach Leara” w reż. Grzegorza Brala w Teatrze Pieśni Kozła pisze Anna Czajkowska.
fot. Teatr Pieśni Kozła
O „Pieśniach Leara” w reż. Grzegorza Brala w Teatrze Pieśni Kozła pisze Anna Czajkowska.
fot. Teatr Pieśni Kozła
Teatr Pieśń Kozła to jedna z lepiej rozpoznawalnych, cenionych na świecie polskich grup teatralnych, która za swoje inscenizacje, spajające w jedno pieśń, tekst, głos i ruch wciąż otrzymuje prestiżowe nagrody oraz liczne wyróżnienia.
Awangardowy zespół założył we Wrocławiu Grzegorz Bral wraz z Anną Zubrzycki na przełomie 1996 i 1997 r. Do 1998 r. działał pod nazwą Teatr Tragon, z powodzeniem realizując przedstawienia głęboko zakorzenione w muzyce i tradycjach sztuki widowiskowej, ze szczególnym uwzględnieniem jej źródeł.
„Pieśni Leara”, widowisko o charakterze oratorium, swoją premierę miały w sierpniu 2012 roku na Fringe Festival w Edynburgu, gdzie spektakl wzbudził zachwyt najsurowszych krytyków. Otrzymał tam aż trzy prestiżowe nagrody.
Reżyser spektaklu wraz z artystami Teatru Pieśni Kozła w opowieści budowanej ze słów, z gestów i muzyki prezentuje tylko niektóre wątki z szekspirowskiej tragedii. Ten niesamowity, muzyczno-chóralny eksperyment nie przypomina klasycznego spektaklu. Jest rodzajem rozbudowanej, narracyjnej kompozycji instrumentalno-wokalnej, w której każda z dwunastu pieśni stanowi punkt wyjścia do kolejnego „dramatycznego poematu”.
„Z Szekspirem sprawa jest bardzo prosta. To jest dla mnie najlepsza dramatyczna diagnoza świata. Wieloznaczna, wielopoziomowa, błyskotliwa. Lepsza niż wielu teoretyków psychologii razem wziętych. No i poetycka” – w ten sposób Grzegorz Bral podsumowuje swoją pracę. W inscenizacji aktorzy stanowią rodzaj jednego, żywego instrumentu, wykonującego niezwykle ekspresyjną, przesyconą emocjami muzykę, skomponowaną przez Macieja Rychłego, multiinstrumentalistę, kompozytora, aranżera, pisarza i antropologa kultury.
Bral jako podstawę wybrał m.in. dawne pieśni koptyjskie oraz korsykańskie i gregoriańskie motywy wielogłosowe. Teksty napisane w języku koptyjskim, języku czasów faraonów, mogą zaskakiwać, ale w zaproponowanej formie oddają przesłanie szekspirowskiego dramatu i otwierają nowe przestrzenie odbioru historii Leara i jego córek. Archaizująca muzyka pomaga odszyfrować muzyczny kod poezji Szekspira, rytm utworu i śpiewności wersów „Króla Leara”.
Polifoniczny, czyli wielogłosowy śpiew, precyzyjna praca zespołu i muzyczna struktura przedstawienia sprawiają, że najważniejsze wydarzenia oraz uczucia zamykają się w brzmieniu. Linie melodyczne płyną obok od siebie, spotykają się, oddalają, równocześnie tworząc jedną, rozwibrowaną, ale harmonijną, miłą dla ucha całość. Podczas przedstawienia cały zespół aktorski wykonuje trudne polifonie, wraz z muzykami spajając w jedno gest, wokal i dźwięki. „Łacińską linię” pieśni skomponował Jean Claude Acquaviva, a chór prowadzi sam reżyser. Bral jest narratorem, opowiada o genezie widowiska, przypomina pokrótce wydarzenia dramatu i zapoznaje widza z tytułami kolejnych pieśni. Dla osób niezaznajomionych z dramatami Szekspira luźno połączone fragmenty, interpretacje solistów, a nawet nie do końca jasna treść może być idealnym początkiem fascynacji twórczością Stratfordczyka. Artyści „rozmawiają” z sobą, żywo dyskutują, wręcz spierają się. Rzadko zwracają się do słuchaczy, cali zanurzeni w śpiewie i muzyce. Choć aktorskie środki wyrazu są tu ograniczone do minimum, oratorium żyje i pulsuje – dzięki zdecydowanym, szerokim gestom i niezwykłej mocy ukrytej w wokalu. Ogromne emocje towarzyszą występom solowym artystek, których urok tkwi w głosach o pięknym, aksamitnym brzmieniu, dużej sile wyrazu i nośności. Pieśni i lamentacje wykonuje m.in. znakomita solistka Monika Dryl – Kordelia oraz Iwona Wall – błazen.
Aktorzy, oprócz solowych prezentacji, śpiewają w duetach, ale przede wszystkim stanowią jeden zespół. Nie ma tu zdecydowanego podziału na role, choć głosu Learowi udziela tylko Błażej Wójcik. Pozostaje w pamięci dziki taniec Alicji Bral, czysty i prosty, pozbawiony sentymentalizmu, ale wciąż nasycony autentycznymi uczuciami.
W przedstawieniu bardzo ważna jest muzyka, niemal transowa, bezsenna, wzbogacona improwizowanymi ozdobnikami, ornamentacją i ostrzejszymi harmoniami. Zadbał o to Maciej Rychły, wprowadzając do spektaklu również polskie akcenty – kompozytor gra na sierszeńkach (kojarzących się ze szkockimi dudami), dzięki czemu rzuca świeże spojrzenie na muzykę korzeni, rolę folkloru w budowaniu uniwersalnych utworów. W końcowej części godzinnego oratorium, najsilniej brzmiącej, wokalnie bardzo wymagającej, napięcie osiąga kulminację dzięki rytmicznym, silnym uderzeniom bębenków dopełniającym wibrujące śpiewy. Potem następuje katharsis. Mroczne uczucia znikają, a scenę rozjaśniają emocjonalna muzyka i chóralny śpiew.
Grzegorz Bral przygotował spektakl, który zachwyca swoją precyzją strukturalną, starannością wykonania trudnych polifonii, spójnością poetyckich rytmów. Wyjątkowe i eksperymentalne „Pieśni Leara” stanowią piękny ukłon w stronę tradycji oraz ludzkiej emocjonalności. Jest w nich radość i spójna z naturą pierwotna siła.
„Myślę, że auto-teatr wszedł za mocno. Na początku był ożywczy jako gest mówienia ze sceny we własnym imieniu, przeciwstawiał się zalewowi kłamstw, które stopniowo nas osaczały, nazywanych wówczas post-prawdą. Dziś to już chyba za słabe określenie na świat, w którym żyjemy. Z czasem jednak autoperspektywa przeniosła się z niszy do mainstreamu i spowszedniała. Pojawiły się problemy: z wiarygodnością – czy to jeszcze auto-teatr; z instrumentalizacją gestu; z nudą, bo ile można o sobie; wreszcie z eksploatacją aktorek i aktorów, którzy mogli sobie tego nie życzyć”
Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Polityka Prywatności
Niezbędne pliki cookie przyczyniają się do użyteczności strony.
Umożliwiają stronie zapamiętanie informacji zmieniających wygląd.
Pomagają zrozumieć, jak użytkownicy zachowują się na stronie.
Stosowane w celu śledzenia użytkowników i wyświetlania reklam.