Za jego scenariusz i reżyserię odpowiada Magdalena Małecką–Wippich, a w głównej roli zobaczymy w nim jej mamę – Annę Seniuk. Mimo że panie niezwykle rzadko ze sobą współpracują, dla Teatru Telewizji zrobiły wyjątek. Anna Seniuk wyznaje, że na planie „Kanato” mogła spełnić swoje wielkie aktorskie marzenie i po ponad 60 latach w zawodzie po raz pierwszy wcielić się w… mężczyznę.
Kanato – w familijnym spektaklu Teatru Telewizji o tym samym tytule – to kraina wierszy Jana Brzechwy. To świat cudownych rymów i poetyckiej frazy, królestwo weny twórczej, spontaniczności i humoru, który istnieje jedynie dzięki wyobraźni. Zamieszkują ją barwne postacie z wierszy Brzechwy. Tę magiczną krainę kreuje na oczach widzów wędrowna trupa, na której czele stoi szefowa, która pełni zarazem rolę przewodniczki po bajkowym świecie Kanato. Zarówno ona, jak i pozostali aktorzy wcielają się w rozmaite postaci i przechodzą płynnie z jednego wiersza do drugiego. W rolę szefowej wędrownej trupy wcieliła się Anna Seniuk.
Ta propozycja padła ze strony redakcji Teatru Telewizji. Chodziło o to, żeby w spektaklu wystąpił ktoś, kto jest z Brzechwą kojarzony. Nie ukrywam, że z początku nie byłam do tego przekonana. Nie miałam jeszcze pomysłu na to, jak z wierszy – które, umówmy się, są od Sasa do Lasa – zrobić spójny i uniwersalny spektakl. A tu jeszcze marzenie redakcji, żeby w tym spektaklu dać Annie Seniuk świetną rolę. Ale my, artyści lubimy wyzwania. Zastanawiałam się więc, jak to ugryźć – przyznaje Magdalena Małecka–Wippich, reżyserka spektaklu.
Z pomocą przyszedł mi sam Brzechwa. W jednym z jego wierszy pt. „Kanato” jest mowa o tym, że dzieci za pomocą wyobraźni stwarzają całe miasto – owo Kanato właśnie, które po wymówieniu tego zaczarowanego słowa – musi zniknąć. I to była pierwsza iskra. Tak! – pomyślałam. Ja też chcę wyczarować Kanato! Wyobraźnia to przecież domena artystów! I zaczęłam wyobrażać sobie, jak mogłoby wyglądać takie Kanato. Czyli miejsce, powołane do życia przez artystów po to, żeby prezentować widzom rozmaite wiersze Brzechwy. Z pewnością musiałaby się tam znaleźć doskonała trupa teatralna. Jej zadaniem byłoby zwinne przeskakiwanie z wiersza w wiersz, odgrywanie rozmaitych postaci, zabawa rymowaną frazą, artystyczny popis… Trochę jak w cyrku! – pomyślałam. I dalej już poszło! Uznałam, że mama mogłaby zostać szefową takiej szalonej trupy. Kimś, kto będzie to wszystko trzymać w garści. Całe szczęście, Anna Seniuk jest bardzo dobrą aktorką (śmiech), więc pomyślałam, że jeśli przekonam ją do tej roli, to może wyjść z tego coś fantastycznego – dodaje.
Anna Seniuk ma na swoim koncie ponad 90 ról w Teatrze Telewizji. Ponad cztery dekady temu wcieliła się między innymi w Pchłę Szachrajkę w kultowym przedstawieniu Macieja Wojtyszki „Brzechwa – dzieciom”. „Kanato” to jej wielki powrót do Teatru Telewizji po 12 latach, a zarazem pierwszy spektakl Teatru Telewizji, na planie którego pracowała z córką, Magdaleną Małecką–Wippich.
To nasze pierwsze spotkanie w Teatrze Telewizji. Aczkolwiek to nie ona obsadziła mnie w „Kanato”, to była sugestia redakcji. Myślę, że gdyby zależało to wyłącznie od Magdy, powierzyłaby pewnie tę rolę komuś innemu. W naszej rodzinie hołdujemy zasadzie, że w pracy należy się trzymać od siebie z daleka. (śmiech) Każdy musi sam zapracować na swoją pozycję – podkreśla Anna Seniuk.
Bardzo dobrze pracowało mi się z Magdą. Ona przyglądała się mojej pracy od najmłodszych lat. Zawsze była bardzo odpowiedzialną osobą i tak jest do dziś. W pracy jest przygotowana, otwarta na pomysły, ale wymagająca. Po matce! (śmiech) Nie chcę zdradzać za dużo, ale miała świetny pomysł na ten spektakl. Postanowiła połączyć wiele – również tych mniej znanych – wierszy Brzechwy w jedną opowieść. Zależało jej na tym, by stworzyć teatr wyobraźni, czyli coś, czego ostatnio brakuje. Pomysł, by umieścić akcję tego przedstawienia w studiu filmowym, daje dzieciom możliwość przyjrzenia się temu, jak powstaje film czy nagranie w telewizji. Moim zdaniem w tym spektaklu jest coś melancholijnego, coś z minionych czasów. Magda stworzyła piękny, dojmujący i intrygujący świat, w którym widz może uczestniczyć całym sobą. To widzowie wchodzą w ten obraz, a nie on w nich – zaznacza aktorka.
„Kanato” jest opowieścią o potędze wyobraźni – o tym, że każdy może być twórcą, jeśli tylko odważy się marzyć. To spektakl o wolności artystycznej i radości tworzenia, o teatrze, który rodzi się z ludzkiej potrzeby opowiadania historii. Anna Seniuk przyznaje, że na planie tego Teatru Telewizji w końcu mogła spełnić swoje wielkie aktorskie marzenie.
Zawsze marzyłam o to, by zagrać jakąś męską rolę. I wreszcie moje marzenie się spełniło. W „Kanato” zagrałam dwie, a nawet trzy męskie role. Miałam wąsy, brodę i… Nic więcej nie powiem. Ale była to dla mnie wielka frajda. Chciałabym jeszcze dodać, że scenografia i kostiumy, które zmuszają do uruchomienia wyobraźni, to jeden z atutów tego przedstawienia – wyznaje aktorka.
Na długo zapamiętam pewien incydent, gdy z wysokiej konstrukcji – tzw. kranu, tuż obok mnie spadła kamera! Ale nic się nie stało ani mnie, ani kamerze. Pomyślałam więc, że to dobry znak. Na szczęście! – dodaje Anna Seniuk.
W obsadzie spektaklu – poza Anną Seniuk – znaleźli się jeszcze: Wiesław Komasa, Joanna Kierzkowska, Barbara Garstka-Puciaty, Olga Sarzyńska, Milena Suszyńska, Marcin Bubółka, Paweł Paprocki, Karol Pruciak, Marcin Przybylski, Wojciech Rotowski oraz Patryk Rybarski.
Za zdjęcia odpowiadali Maciej Edelman i Tomasz Pawlik, za scenografię – Maksymilian Mac, za kostiumy – Patrycja Fitzet i Matylda Kotlińska, za muzykę – Albert Stensen, za ruch sceniczny – Jarosław Staniek, a za montaż – Jakub Motylewski.
Premiera spektaklu „Kanato” już 1 czerwca o godzinie 20.30 na antenie TVP1.
Teatr Telewizji