Slide
previous arrow
next arrow
Pokolenie słuchające poezji. Magda Umer i teatralna wrażliwość lat 70. - Teatr dla Wszystkich

Pokolenie słuchające poezji. Magda Umer i teatralna wrażliwość lat 70.

Na afiszu

Pokolenie słuchające poezji. Magda Umer i teatralna wrażliwość lat 70.

Alicja Wilson przywołuje doświadczenia pokolenia lat 70., splatając wspomnienia o Magdzie Umer, poezji śpiewanej i teatralnych inscenizacjach z osobistą pamięcią widza tamtego czasu.

Opublikowano: 2025-12-15
fot. arch. Magdy Umer

Dla pokolenia dorastającego w latach 70. piosenki Magdy Umer były jednym z ważniejszych kanałów kontaktu z poezją. Utwory takie jak „Groszek pachnący” — śpiewana interpretacja wiersza Andrzeja Trzebińskiego — funkcjonowały nie tylko jako piosenki literackie, lecz także jako nośniki zbiorowej pamięci o wojennym doświadczeniu i tragicznych biografiach poetów. Równolegle słuchaliśmy Ewy Demarczyk śpiewającej Baczyńskiego, Pawlikowską-Jasnorzewską czy Leśmiana; poezja była wówczas obecna w obiegu popularnym, a jednocześnie zachowywała swój egzystencjalny ciężar.

Te teksty — opowiadające o niespełnieniu, utracie, zawiedzionych relacjach — wpisywały się w emocjonalny krajobraz młodego pokolenia. Doświadczenia osobiste, takie jak rozstania, niewypowiedziane słowa czy zerwane więzi, nakładały się na wrażliwość kształtowaną przez literaturę i muzykę. Poezja śpiewana pełniła funkcję medium, które porządkowało i nazywało emocje, nie popadając przy tym w dosłowność.

Moje licealne lata przypadły na czas intensywnego kontaktu z teatrem. Jako uczniowie klasy humanistycznej regularnie jeździliśmy do warszawskich teatrów, a także uczestniczyliśmy w przeglądach teatralnych organizowanych w moim rodzinnym mieście. Aktorzy byli postaciami rozpoznawalnymi, obecnymi w zbiorowej wyobraźni, a teatr stanowił ważny punkt odniesienia dla kształtującej się tożsamości kulturowej.

Magda Umer była wówczas jedną z figur tej wrażliwości. Jej sceniczna obecność — oszczędna, skupiona, oparta na słowie — współtworzyła melancholijny idiom epoki. Wiele młodych kobiet identyfikowało się z tym stylem, odnajdując w nim echo własnych doświadczeń i emocji. Piosenki Agnieszki Osieckiej czy Seweryna Krajewskiego, interpretowane przez Umer, funkcjonowały na styku intymności i kulturowej wspólnoty.

Szczególnym punktem odniesienia pozostaje dla mnie „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Adama Hanuszkiewicza, którego premierę w Teatrze Narodowym w 1974 roku miałam okazję zobaczyć. Magda Umer wystąpiła wówczas w roli Racheli — postaci ujętej w sposób wyraźnie poetycki, a zarazem osadzony we współczesnej estetyce. Spektakl, grany przez osiem lat, budził skrajne emocje: dla jednych był odważnym odbrązowieniem narodowych mitów, dla innych — efekciarską ingerencją w kanon.

Hanuszkiewicz proponował inscenizację, która aktualizowała „Wesele” poprzez współczesne kostiumy, muzykę i skróty znaczeniowe, skupiając się na uniwersalnych problemach polskiego społeczeństwa: niemożności porozumienia, bierności elit, społecznych podziałach. W kontekście ówczesnej sytuacji politycznej odczytywano te gesty jako znaczące i prowokacyjne.

Z perspektywy czasu interesujące jest także zestawienie tej inscenizacji z późniejszym filmem Andrzeja Wajdy — oba „Wesela” funkcjonują dziś w mojej pamięci jako dwa różne, lecz wzajemnie dopełniające się obrazy tego samego dramatu. Emocjonalna reakcja na zmianę obsady w roli Racheli — zastąpienie Magdy Umer Mają Komorowską — pokazuje, jak silnie osobiste doświadczenie teatralne splata się z przywiązaniem do konkretnej interpretacji.

Słowa Magdy Umer o „pięknym, spełnionym życiu” i gotowości do odejścia prowokują pytanie o zamknięcie pewnej formacji kulturowej. Być może jest to moment symbolicznego domknięcia wrażliwości, w której poezja, teatr i piosenka literacka tworzyły wspólny język doświadczenia pokoleniowego.

https://www.magdaumer.pl/

Kategorie:

Cytat Dnia

„To spektakl nadmiaru i braku – za dużo tutaj ozdobników i za mało treści. Całość jest nierówna, przeestetyzowana i bełkotliwa, wątki się rwą, a publicystyka odziana w historyczny kostium irytuje. Dla mnie to niestety ciężkostrawne widowisko, choć może po prostu nie dorosłem do tej sztuki”

Jarosław Ciszek o spektaklu „Między nogami Leny, czyli »Zaśnięcie Najświętszej Marii Panny« według Caravaggia”, reż. Agata Duda-Gracz; Kulturalny Konferansjer.pl, 26.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL