Slide
previous arrow
next arrow
ANKIETA DLA TWÓRCÓW I ARTYSTÓW TEATRU – Co teatr mówi o nas – a co my o teatrze w 2025 roku? – Maciej Cempura - Teatr dla Wszystkich

ANKIETA DLA TWÓRCÓW I ARTYSTÓW TEATRU – Co teatr mówi o nas – a co my o teatrze w 2025 roku? – Maciej Cempura

Na afiszu

ANKIETA DLA TWÓRCÓW I ARTYSTÓW TEATRU – Co teatr mówi o nas – a co my o teatrze w 2025 roku? – Maciej Cempura

Maciej Cempura – aktor, kompozytor i wykładowca – w szczerych i osobistych odpowiedziach opowiada o teatrze jako miejscu uważności, wolności i miłości. W autorskiej ankiecie mówi o dziecięcych wspomnieniach sceny, potrzebie twórczej pracy, przemocy, której nie chce oglądać, oraz o wartościach, które nie zmieniają się z czasem – tylko pogłębiają.

Opublikowano: 2025-07-16
fot. Marek Zimakiewicz

W świecie pełnym nieustającego szumu medialnego i błyskawicznie zmieniających się trendów warto na chwilę się zatrzymać i posłuchać tych, którzy wciąż próbują mówić prawdę – o nas samych, o rzeczywistości, o kondycji człowieka we współczesnym świecie.

Teatr nie zawsze krzyczy, ale nigdy nie milczy całkowicie. Choć często pozostaje na marginesie głównego nurtu, to właśnie tam toczy się jeden z najważniejszych dialogów – o wartościach, wolności, empatii, wspólnocie i niezgodzie na bylejakość.

Inspirując się słynnym kwestionariuszem Marcela Prousta, przygotowaliśmy autorską ankietę, która pozwala zajrzeć głębiej – nie tylko w artystyczne motywacje twórców, lecz także w ich spojrzenie na współczesny teatr, jego problemy i wartości.

Na pytania Malwiny Kiepiel i Wiesława Kowalskiego odpowiada Maciej Cempura, kompozytor, aktor Teatru Sakowicz Cempura, wykładowca Akademii Teatralnej w Białymstoku.

1. Jakie były Twoje pierwsze emocje związane z teatrem – jako widza, dziecka, ucznia? Co w teatrze poruszyło Cię po raz pierwszy?

Moje pierwsze wspomnienie związane z teatrem dotyczy spektaklu Ślub w reżyserii Krzysztofa Prusa w Płockim Teatrze Dramatycznym. Byłem wtedy na tyle mały, że nie jestem pewien, czy naprawdę pamiętam ten spektakl, czy tylko rodzinne opowieści z nim związane. Najbardziej zapadła mi w pamięć scena wieszania mojego taty. Szymon Cempura grał w tym przedstawieniu Władzia, który – o ile mnie pamięć nie myli – w oryginale został zasztyletowany, jednak w płockiej adaptacji powieszono go. Pamiętam, że było mi przykro, że „wujek powiesił tatusia”. Nie rozróżniałem ich jeszcze jako bohaterów sztuki – rozumiałem jednak, że to nie jest prawda, że nawet w tym scenicznym świecie to się nie wydarzyło, że to tylko sen. Moja mama, która grała Manię w tym spektaklu, lubi opowiadać tę historię jako dowód na to, że dzieci czasem rozumieją więcej niż dorośli.

2. Czym jest dla Ciebie teatr dzisiaj? Sztuką, misją, zawodem, ucieczką, oporem wobec świata? A może wszystkim naraz?

Obecnie teatr jest dla mnie miejscem przyjemności. Granie spektakli kojarzy mi się ze spokojem i odpoczynkiem, mimo dużego wysiłku intelektualnego i fizycznego. Będąc na scenie, nie muszę pamiętać o codziennych sprawach – mailach, telefonach, obowiązkach – skupiam się wyłącznie na tym, co dzieje się tu i teraz: na partnerach scenicznych, na sytuacji wokół. To bardzo przyjemne – po prostu odbierać, przyjmować i reagować.
Równocześnie czuję misję. Wierzę, że teatr ma wpływ na ludzi. Sztuka rozwija wyobraźnię widzów, a dzięki niej ludzie sięgają dalej, tworzą niesamowite rzeczy i stają się bardziej wrażliwi, co przekłada się na lepsze zrozumienie innych. Tworząc spektakl, chcę mówić o sprawach, które mnie poruszają i które – moim zdaniem – są ważne.

3. Co sprawia, że wciąż chcesz tworzyć, grać, reżyserować – mimo trudności, jakie niesie dzisiejsza rzeczywistość artystyczna w Polsce?

Myślę, że powodów jest wiele. Po pierwsze – tworzenie wydaje mi się naturalną zdolnością człowieka. Po drugie – praca kreatywna po prostu ogromnie mnie cieszy. Grając na instrumentach czy w spektaklach, przenoszę się do innego świata. Jako że przez całe życie dużo fantazjuję – czemu nie robić tego również zawodowo?
Po trzecie – pracuję jako wykładowca w białostockiej filii Akademii Teatralnej, ucząc studentów, którzy dopiero odkrywają teatr. Dzięki temu i ja sam wiele się uczę – na przykład tego, że wciąż jest coś nowego do odkrycia, coś małego, coś niesamowitego do poznania. Robiąc teatr, rozwijam się jako człowiek – a to, w gruncie rzeczy, jest chyba najważniejsze. No, może jedno z najważniejszych.

4. Jakie zmiany są dziś najbardziej potrzebne w instytucjonalnym życiu teatralnym? Co powinno zostać zreformowane – i dlaczego?

Moim zdaniem warto zmienić układ prób. W działaniach niezależnych, w Teatrze Sakowicz Cempura, pracujemy w systemie 9:00 – 17:00 z 1,5 – 2-godzinną przerwą obiadową. Dzięki temu mamy czas na życie – na spotkania, sen, sport. Czasem oczywiście w tym czasie zajmujemy się innymi sprawami produkcyjnymi, ale to inna historia.
Gdy pracuję w teatrze instytucjonalnym jako gościnny aktor czy kompozytor, często mam bardzo mało czasu na odpoczynek czy przygotowanie się na kolejny dzień. Taki zwarty system pracy – moim zdaniem – sprawdza się dużo lepiej. To oczywiście pomysł, który od dawna pojawia się w środowisku, a ja go wspieram.

5. Jak oceniasz pozycję artysty teatru w Polsce w 2025 roku – zarówno w wymiarze społecznym, jak i materialnym?

Generalnie myślę, że ludzie dzielą aktorów – i inne osoby związane ze sztuką aktorską – na trzy „ligi”. Pierwszą są twórcy filmowi, potem telewizyjni, a na końcu teatralni. Ludzie chyba nie zdają sobie sprawy, że często ci sami artyści tworzą zarówno dla telewizji, jak i w teatrze.
A co do sytuacji ekonomicznej – myślę, że nie mamy lekko. Raczej nie zarabiamy dobrze i musimy podejmować się dodatkowych prac czy wykonywać inne zawody, żeby móc się utrzymać. Choć równocześnie muszę przyznać, że bardzo lubię swój styl życia i że żyje mi się dobrze. Może dlatego, że pracuję na trzy „etaty” – jako aktor, kompozytor i wykładowca.

6. Z czym w teatrze się dziś nie zgadzasz? Co budzi Twój sprzeciw lub poczucie niesmaku?

Nie lubię, gdy teatr utrwala krzywdzące stereotypy, np. dotyczące płci. Nie chcę też oglądać, jak ktoś robi sobie krzywdę – mam poczucie, że przemocy w świecie jest wystarczająco dużo.
Równocześnie rozumiem, że ktoś może posłużyć się skrótem lub pokazać przemoc, żeby wyrazić ideę, z którą nawet się zgadzam. Niemniej jednak nie chcę tego oglądać, więc omijam takie wydarzenia. Myślę, że jest miejsce dla wszystkich w teatrze – również dla tych o skrajnych poglądach. Ważne, żeby pamiętać, że możemy wszystko – ale musimy liczyć się z konsekwencjami. Oczywiście, pisząc „wszystko”, mam na myśli działania w granicach bezpieczeństwa i za zgodą uczestniczących w nich osób.

7. Co Cię w polskim teatrze ostatnich lat zachwyciło, dało nadzieję, zapadło w pamięć?

Spektaklem, który mnie głęboko poruszył, była Miłość od ostatniego wejrzenia w reżyserii Iwony Kempy, wystawiana w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. W trakcie przedstawienia połykałem łzy, a po wyjściu nie mogłem już ich powstrzymać. Choć całość nie poruszała mnie aż tak dogłębnie, jeden z wątków otworzył we mnie jakąś zapomnianą szufladę.

8. Jakie znaczenie mają dla Ciebie nowe technologie i media społecznościowe w kontekście twórczości teatralnej? Czy według Ciebie ułatwiają one przekaz, czy go spłycają?

Nie uważam, żeby media społecznościowe lub nowe technologie spłycały przekaz. To nadal od nas zależy, jak z nich korzystamy – zarówno w promocji, jak i w procesie twórczym. Postrzegam je raczej jako wyraz zmiany zachodzącej w naszym świecie, także w obrębie sztuki.

9. Czy uważasz, że teatr powinien zabierać głos w sprawach społecznych i politycznych? Gdzie, Twoim zdaniem, przebiega granica między sztuką a manifestem?

Tak. Uważam, że teatr może – i powinien – zabierać głos w każdej sprawie, również społecznej czy politycznej. Nie widzę powodu, dla którego osoby twórcze miałyby się ograniczać.
Czasem mam jednak wrażenie, że wiele głosów dziś się wyrównało – trochę przez to, że czytamy i oglądamy te same rzeczy, ale może też dlatego, że boimy się odrzucenia przez nasze środowisko artystyczne. W efekcie powielamy tezy, z którymi wszyscy się zgadzają.
Nie mam nic przeciwko manifestowi, jeśli wynika z potrzeby serca lub intelektualnego niepokoju. Dla mnie granica między sztuką a manifestem przebiega tam, gdzie kończy się refleksja, a zaczyna agitacja. Sztuka powinna zapraszać do myślenia, nie narzucać jedynego słusznego spojrzenia.

10. Jakie wartości są dla Ciebie dzisiaj najważniejsze jako artysty i człowieka? Czy zmieniły się one w ostatnich latach?

Jakiś czas temu przyjrzałem się swojemu systemowi wartości i wyodrębniłem dwie nadrzędne: Miłość i Wolność.
Oczywiście istnieje wiele innych ważnych rzeczy, ale te dwie obejmują większość moich przekonań. To one są dla mnie fundamentem zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.
Z czasem te wartości się nie zmieniły, ale dziś rozumiem je głębiej i bardziej świadomie wprowadzam w życie – także na scenie.

11. W jaki sposób radzisz sobie z kryzysami twórczymi i zawodowymi? Czy masz swoje metody na odzyskiwanie siły do działania?

Najlepiej działa na mnie odpoczynek – galerie sztuki, książki, spacery. Czasami gonią mnie terminy, ale nawet wtedy staram się zrobić coś przyjemnego, np. pójść wieczorem na saunę.
Małe przyjemności pomagają mi odzyskać siły i spojrzeć na problemy z dystansu. Dobrze działa też rozmowa – z przyjaciółmi, z partnerką, z ludźmi, którzy mnie inspirują. Czasem wystarczy usłyszeć jedno zdanie, by coś się w głowie odblokowało.

12. Na koniec: co chciałbyś, żeby widzowie czuli po wyjściu z Twojego spektaklu? Czego mają szukać – i co zabrać ze sobą?

Zależy mi, żeby spektakle, w których biorę udział, poruszały. Nawet jeśli widzowie będą oburzeni czy źli – to lepiej niż znudzeni. Oczywiście, wolałbym wywoływać inne emocje, ale to nie zależy w 100% ode mnie. Odpowiedzialność leży również po stronie widza.
Chciałbym tworzyć sztukę, która nie pozostawia obojętności, która angażuje – choćby do refleksji.
Jeśli ktoś wychodzi ze spektaklu i jeszcze przez chwilę o nim myśli, wraca do jakiejś sceny, zdania, emocji – to znaczy, że coś się wydarzyło. I o to mi chodzi.

 

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL