Czy drodzy rodzice zawsze są drodzy?

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Czy drodzy rodzice zawsze są drodzy?

O spektaklu „Rodzinne rewolucje” autorstwa Armelle i Emmanuel Patron w reżyserii Wojciecha Malajkata, produkcja Spektaklove na warszawskiej Scenie Relax, pisze Anna Czajkowska. Siostra i brat, Armelle i Emmanuel Patron, są scenarzystami i tworzą zgrany twórczy duet. Po kilku latach pisania seriali dla telewizji postanowili spełnić marzenia i zająć się teatrem (Armelle jest też autorką powieści...
Opublikowano: 2024-09-16

O spektaklu „Rodzinne rewolucje” autorstwa Armelle i Emmanuel Patron w reżyserii Wojciecha Malajkata, produkcja Spektaklove na warszawskiej Scenie Relax, pisze Anna Czajkowska.

Siostra i brat, Armelle i Emmanuel Patron, są scenarzystami i tworzą zgrany twórczy duet. Po kilku latach pisania seriali dla telewizji postanowili spełnić marzenia i zająć się teatrem (Armelle jest też autorką powieści młodzieżowych, a Emmanuel – aktorem). Zawsze marzyli o większej swobodzie pisania, kreowania postaci, kreślenia ich pełnych portretów i doskonale wiedzieli, że można to zrobić tylko w teatrze. Swą pierwszą sztukę „Cher Parents”, która miała premierę w 2021 roku w Théâtre de Paris przygotowali niemal samodzielnie, od początku do końca dbając o wszelkie szczegóły: wybrali scenografię, kostiumy, aktorów, zajęli się inscenizacją z pomocą doświadczonej pani reżyser. Udało im się stworzyć przedstawienie traktujące o miłości: między dziećmi i miłości do rodziców. Powstała tragikomedia, mocno gorzka, ale z nutą nadziei i sentymentalnej słodyczy. I właśnie po nią sięga doświadczony aktor i reżyser, Wojciech Malajkat. Wraz z wybranym zespołem aktorskim, (warto podkreślić, że obsada się zmienia), przenosi na polską scenę pomysły francuskich twórców. Czy z powodzeniem?

Jeanne i Vincent Gauthier, emerytowani, niezamożni nauczyciele, wciąż pełni życiowej energii i pomysłów, niespodziewanie wzywają swoje dzieci do rodzinnego domu. Zaniepokojeni Pierre, Jules i Luiza nie wahają się ani chwili, aby przejechać setki kilometrów, zobaczyć i wysłuchać kochanych rodziców. Pełni troski i niepokoju zastanawiają się, co mogło ich skłonić do tak niecodziennego zachowania? Bracia i siostra, których życiowe drogi są tak różne, wciąż mocno odczuwają bliskość i głębokie, wzajemne przywiązanie. Do tej pory, choć nie widują się zbyt często, wszyscy stanowili lojalną, pełną zrozumienia, niemal wzorową rodzinę. Niespodzianka, jaką sprawiają dzieciom ojciec i matka, burzy ten obraz i zmienia wzajemne relacje. Rodzinne tajemnice i zaskakujące (choć nie tak bardzo) zwroty akcji ujawniają nieznane, głęboko skrywane cechy każdego z bohaterów. Miła, domowa atmosfera pryska, gdy dominować zaczyna niszczycielska siła pieniądza. Dynamika rodzinnych więzi wzrasta i uderza… .

Wojciech Malajkat z pewnością dostrzega potencjał sztuki dwójki scenarzystów – psychologiczne portrety bohaterów intrygują, a wciągająca akcja wartko się toczy, napięcie faluje i wzrasta, by w kulminacyjnym punkcie zatrzymać się. Jednak do ideału daleko, choć Emmanuel i Armelle piszą w dowcipnym stylu, tworząc mroczną, trochę kwaśną komedię o rodzinie, o ludzkich emocjach i uczuciach. O tym, co w nas drapieżne, nieuniknione, nawet jeśli chodzi o ukochanych najbliższych. Podkreślają ważne aspekty zachowania – instynkty, ukryte pragnienia, którym nie potrafimy się oprzeć. A jednak coś tu zgrzyta, wydaje się niewiarygodne. Spektakl o destrukcyjnych działaniach oraz egoizmie w relacjach między rodzeństwem a rodzicami niekoniecznie i nie wszystkim zda się komedią. To prawda – dialogi skrzą się dowcipem, jednak coraz silniej przebija z nich smutna gorycz. I prawda o ludziach – śmiesznych i tragicznych zarazem.

Aktorzy grając rodzinę nie są do końca wiarygodni… . Zbyt zabawni, zbyt groteskowi jak na tę ilość smutnej, dobitnej refleksji. Brak mi uzasadnienia zachowania bohaterów w ich osobowościach, we wzajemnych stosunkach. Mimo drobnych żali i pretensji są przecież kochającą się rodziną. Ale… pozostaje kwestia ogromnych pieniędzy, spadku i nietrafnych wyborów życiowych oraz sposobu wychowywania dzieci czy nawet oddanego pociechom rodzicielstwa. Przyznaję, choć wiele aspektów tu razi: na przykład brak spójności przyjętej konwencji (farsowej niemal) z wagą poruszanych tematów, obok wad można wymienić trochę zalet: inscenizacja wciąga i sceniczne perypetie rodzinki ogląda się dobrze, a spektakl w wykonaniu Wojciecha Malajkata i Joanny Trzepiecińskiej oraz Karoliny Baci, Łukasza Garlickiego i Mateusza Banasiuka to koncert na pięciu aktorów. Fabuła i postacie są nieźle skonstruowane i szybko ewoluują, w dodatku z konieczną werwą, na wysokich obrotach i autentyzmem w słowie. Duet Joanna Trzepiecińska i Wojciech Malajkat jest wyborny. Aż nadto, ponieważ do końca pozostaje trochę „przeszarżowany komediowo”. Oczywiście doświadczeni aktorzy zadowolą bez trudu publiczność, budując kreacje z mocą, dynamiką i energią w słowach oraz ruchach. Z wielką subtelnością i umiejętnością kreślą swe portrety, a okazywane przez nich uczucia odzwierciedlają to, czego wielu innych doświadczyło w podobnych sytuacjach. Jednak komediowa gra całego zespołu aktorskiego, humorystyczne dialogi, śmiech na widowni nie przystają do rozmiaru trudności, z którymi nagle muszą się zmierzyć bohaterowie. Karolina Bacia, Łukasz Garlicki, Mateusz Banasiuk w rolach rodzeństwa Louise, Pierre’a, Jules’a dobrze uzasadniają zwroty i bieg wydarzeń. Miłość, nienawiść, podekscytowanie, zazdrość, duma, urazy, radość, nawet głęboka frustracja… . Bohaterowie przeżywają całą gamę takich uczuć i reagują odpowiednio. Każdy z nich utrzymuje swój styl, zgodnie z cechami charakteru, barwnego i niejednoznacznego. Kiedy pieniądze mieszają się z miłością, często to one triumfują i wyznaczają granicę, prowadząc do zazdrości i wypominania dawnych urazów. Czuli i uważni ludzie pokazują diabelski pazur – nietrwałość uczuć, ciemną stronę, która drzemie w każdym z nas (podobno). Psychologiczne studium rodziny potwierdza, że idealna rodzina ostatecznie nie istnieje, a trudność bycia „dobrym rodzicem” nie omija nawet szczerze kochających matek i ojców. „ Kochać nie zawsze znaczy sprawiać przyjemność ” – mówi Jeanne.

Na koniec jeszcze raz podkreślę, że najciekawsze są w tym spektaklu wykwintnie prowadzone poszczególne role i dopracowana technicznie gra zespołowa. Cieszą błyskotliwe, żywe, zabawne i czułe dialogi. Tylko czemu jest tak wesoło, skoro w tekście tyle cynizmu i dramatycznej goryczy? Niewłaściwe rozłożenie akcentów? Celowy zamysł czy błąd scenariusza albo reżyserii? A może jedno i drugie?

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL