Podobnie jak Hana Umeda w solo „Rapeflower”, wiele wybitnych artystek na przestrzeni lat zrywało z tabu, bezkompromisowo i wprost opowiadając o doświadczeniu gwałtu, molestowania i przemocy systemowej. Przeniosły akcent z estetyzującej perspektywy na surowe, intymne i polityczne doświadczenie ofiary.
Suzanne Lacy na wielkiej mapie Los Angeles codziennie stemplowała czerwonym napisem „RAPE” (gwałt) miejsca, w których policja odnotowała zgłoszenia, ujawniając gigantyczną, choć ukrywaną, skalę zagrożenia kobiet w przestrzeni miejskiej.
Lydia Pettit po doświadczeniu gwałtu w wieku nastoletnim zaczęła tworzyć radykalne, często inspirowane horrorem autoportrety. W swoich pracach Pettit otwarcie rozprawia się z mitem „ofiary idealnej” (zawsze bezbronnej, uległej i cichej), pokazując złość, wstyd, izolację i skomplikowany proces przepracowywania traumy.
„LA SIESTA” to jedna z najbardziej poruszających akcji performatywnych gwatemalskiej artystki i poetki Reginy José Galindo. W trakcie wydarzenia została ona wprowadzona w stan głębokiego snu za pomocą środków farmakologicznych. Jej bezwładne, nieprzytomne ciało leżało na podłodze świątyni, wystawione na widok publiczny. Galindo konfrontowała widza z bezbronnością kobiet.
Wszystkie prace stawiają pytanie o to, co dzieje się z ciałem po doświadczeniu przemocy i jak można o tym mówić. Ich twórczość wyrasta z potrzeby szczerości i często ma związek z osobistym przeżyciem. Wykorzystują własne ciało i historię, aby zwrócić uwagę na zdarzenia, które często pozostają przemilczane. Każda z nich prowadzi widza w inną stronę. Prace nie są jedynie opowieściami o cierpieniu. Są próbą zwrócenia uwagi na problemy, o których często mówi się zbyt mało lub które pozostają ukryte. Szczerość jest ważna. Nie boją się pokazywać tego, co trudne, ponieważ dzięki temu doświadczenie jednej kobiety może stać się głosem wielu innych. Ich sztuka jest więc formą obrony, zmusza widza do patrzenia, słuchania i zadawania sobie pytań o własną odpowiedzialność.
Hana Umeda w „Rapeflower” skupia się przede wszystkim na tym, jak doświadczenie gwałtu zostaje zapisane w ciele i jak ciało próbuje z nim żyć. Ruchy tancerki są ograniczone, dokładne i często bardzo oszczędne. Przez długie chwile prawie nic się nie dzieje. Ciało pozostaje nisko, jest zamknięte i napięte. Nawet niewielka zmiana ułożenia ramion, barków, spojrzenia czy oddechu staje się ważna. W oszczędnych ruchach jest coś autentycznego i hipnotycznego.
Jej działania z jednej strony podkreślają zaangażowanie artystki w wyrażanie dramatycznej teraźniejszości poprzez przemoc i ból, a z drugiej ujawniają głębokie poczucie bezsilności, które dotyka zarówno twórczynię , jak i widzów.
Pamięć nie zawsze wraca w postaci słów. Czasem pojawia się w sposobie oddychania albo w potrzebie ciągłego kontrolowania własnego ciała.
Twórczyni „Rapeflower” używając imienia Sada Hanasaki, od wielu lat profesjonalnie wykonuje jiutamai, tradycyjny japoński taniec. Stworzony i wykonywany przez kobiety, ale przez lata prezentowany przede wszystkim dla męskiej publiczności. Jego podstawą jest ścisła kontrola ciała: napięcie mięśni, zamknięta postawa, bliskość ramion i nóg, oszczędność gestów, głęboka koncentracja, precyzyjne operowanie wachlarzem.
Spektakl staje się przestrzenią, w której historyczne dziedzictwo spotyka się z subiektywnym głosem współczesnej kobiety i performerki. Przenikanie się perspektyw jest znaczące.
Umeda nie tłumaczy widzowi, co powinien czuć. Nie zmusza go do współczucia. Pozwala mu patrzeć i samemu znaleźć emocje, daje mu przestrzeń na własne odczucia. Sama pyta w spektaklu: jak uczciwie mówić o gwałcie? Jak umieścić własne doświadczenie pomiędzy przemilczeniem a pokazywaniem przemocy w sposób, który może ją upraszczać lub zamieniać w widowisko?
Unikanie konfrontacji z traumą gwałtu może sprawić, że człowiek wciąż do niego wraca. Czasem próbujemy powtarzać pewne sytuacje, ponieważ chcemy odzyskać kontrolę nad tym, nad czym wcześniej jej nie mieliśmy. Sztuka może stworzyć inne miejsce dla tego doświadczenia. Nie musi go powtarzać ani pokazywać wprost. Może je przekształcić.
Hana Umeda przywołuje postać i dzieła Artemisii Gentileschi, by opowiedzieć o mechanizmach obronnych ciała, pamięci bólu oraz strategii przetrwania. Obraz ,,Judyta odcinająca głowę Holofernesowi” jest jednym z najbardziej poruszających dzieł baroku i ważnym punktem odniesienia dla współczesnych artystek podejmujących temat przemocy i odzyskiwania kontroli nad własnym losem. Obecność tego motywu w wizualiach spektaklu nabiera szczególnego znaczenia. Artystka nie przywołuje jedynie znanego obrazu z historii sztuki. Odwołuje się do przedstawienia kobiety, która nie jest wyłącznie ofiarą, lecz osobą odzyskującą sprawczość.
,,Rapeflower” jest dla mnie opowieścią o odzyskiwaniu własnego ciała. Umeda nie próbuje pamięci wymazać. Ważne jest pokazanie drogi, która prowadzi od lęku i zamknięcia do większego poczucia wolności.
Sztuka nie daje prostego rozwiązania i nie obiecuje, że ból zniknie. Daje jednak możliwość przejścia przez to, co trudne, we własnym tempie. To, co wcześniej było źródłem napięcia, może stać się czymś, nad czym można odzyskać choć częściową kontrolę.
Polska Platforma Tańca