Dwa lata temu jego wielkoformatowe gobeliny i niezwykłe fotograficzne autoportrety można było oglądać we wrocławskim Muzeum Etnograficznym. Teraz historia Mariana Henela – jednego z najbardziej osobnych i kontrowersyjnych polskich twórców art brut – stanie się punktem wyjścia do nowego przedstawienia Seba Majewskiego w Teatrze Dramatycznym im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu. Premiera „Lubieżnika. Opisu podróży tajemnej z Przystajni do Bazylei” odbędzie się 23 października na Scenie Kameralnej.
To jedna z tych historii, w których biografia człowieka, historia psychiatrii, przemoc społeczna i sztuka splatają się w sposób trudny do jednoznacznego opisania. Marian Henel żył w latach 1926–1993. Większość dorosłego życia spędził jako pacjent Szpitala dla Psychicznie i Nerwowo Chorych w Branicach. Nie miał wykształcenia artystycznego. Tymczasem prace, które zaczął tam tworzyć w ramach terapii, są dziś zaliczane do wyjątkowych zjawisk światowego art brut. Muzeum Narodowe we Wrocławiu określało je wręcz jako jedne z najwybitniejszych na świecie przykładów twórczości powstałej w ramach arteterapii prowadzonej w szpitalach psychiatrycznych.
Najpierw Wrocław, teraz teatr
Właśnie Henelowi poświęcona była głośna wystawa „Obłęd. Przypadek Mariana Henela – lubieżnika z Branic”, przygotowana przez Muzeum Etnograficzne – Oddział Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Ekspozycja została otwarta 5 października 2024 roku i trwała do 16 lutego 2025 roku. Była to pierwsza publiczna, monograficzna prezentacja jego dorobku. Pokazano 11 monumentalnych dywanów, nazywanych także gobelinami – największy miał ponad sześć metrów długości i trzy metry szerokości – oraz kilkadziesiąt fotografii autoportretowych i inscenizowanych. Kuratorem wystawy był dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu Piotr Oszczanowski.
Henel trafił do branickiego szpitala na początku lat 60. Przez pierwsze siedem lat pracował w tamtejszej tkalni, wyrabiając grube tkaniny bawełniane i lniane wykorzystywane do szycia bielizny dla pacjentów. Przełom nastąpił w 1968 roku, gdy znalazł się w stworzonej przez Stanisława Wodyńskiego Pracowni Ekspresji Sztuki Psychopatologicznej. Początkowo wykonywał dywany według dostarczonych projektów, później coraz bardziej usamodzielniał swoją twórczość. Projekty rozrysowywał na papierze milimetrowym – jedna kratka odpowiadała jednemu węzłowi tkaniny – a gobeliny wykonywał ręcznie z wełnianych odpadów dostarczanych z fabryki dywanów w Kietrzu.
Powstawały ogromne, niezwykle pracochłonne kompozycje pełne postaci ludzkich, zwierząt i fantastycznych stworzeń, a z czasem przede wszystkim obsesyjnych przedstawień erotycznych. Henel wprowadzał do nich nagie ciała, pielęgniarki, hybrydy ludzko-zwierzęce, czarownice, duchy, wisielców, ropuchy, węże, owady. Muzeum nie próbowało wygładzać tej twórczości: wrocławska wystawa była przeznaczona wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Równolegle Henel fotografował. Setki razy ustawiał i poprawiał kadry, samodzielnie wywoływał negatywy, inscenizował własne ciało. Przebierał się m.in. w stroje pielęgniarek, zakładał peruki i samodzielnie przygotowane elementy garderoby, budując przed aparatem zmieniające się wcielenia. Jego fotografie zostały później włączone do międzynarodowego obiegu photo brut; jego nazwisko pojawiało się m.in. w dużych prezentacjach poświęconych temu nurtowi oraz w kolekcji Art Brut Decharme.
Biografia pełna białych plam
Jednocześnie w przypadku Henela wyjątkowo ważne jest zachowanie ostrożności wobec jego życiorysu. Wiadomo, że wcześnie stracił matkę, wychowywał się później u kolejnych opiekunów, ukończył sześć klas szkoły podstawowej. Po wojnie pracował także w strukturach Urzędu Bezpieczeństwa w Kluczborku, najpewniej jako palacz w kotłowni. Opowieści Henela o jego udziale w torturowaniu więźniów dr Bogusław Habrat traktował jednak ostrożnie: nie sposób dziś rozstrzygnąć, gdzie kończą się fakty, a zaczynają fantazje samego Henela. Później trafił do więzienia za podpalenie stodoły w PGR, a następnie do szpitala psychiatrycznego w Branicach, w którym pozostał aż do śmierci.
„Lubieżnik” Seba Majewskiego
Tekst „Lubieżnika. Opisu podróży tajemnej z Przystajni do Bazylei” przygotowuje pilgrim oraz Seb Majewski, który odpowiada za reżyserię i przestrzeń, dramaturgię Tomasz Jękot, kostiumy Józef Gałązka, choreografię Blanka Moryc. Muzykę wykonają Olga Mysłowska i Daniel Pigoński jako Polpo Motel.
W obsadzie znaleźli się Julian Boduszek, Angelika Cegielska, Mateusz Flis, Rafał Gorczyca, Rafał Kosowski, Wojciech Marek Kozak, Piotr Mokrzycki i Marta Moś.
Spektakl przeznaczony jest dla widzów powyżej 18. roku życia.
Teatr zapowiada „Lubieżnika” jako opowieść o determinacji środowiskowej i o tym, jak kolejne doświadczenia przemocy, wykluczenia oraz działania instytucji zmieniają życie jednostki. To szczególnie interesujące przesunięcie wobec ubiegłorocznej wystawy. Muzeum stawiało przede wszystkim pytania o Henela jako twórcę, granice art brut, działanie arteterapii i możliwość oceniania prac powstałych poza instytucjonalnym obiegiem sztuki. Teatr bierze tę samą postać i próbuje z jej losu zbudować opowieść sceniczną.
Jeszcze kilkanaście miesięcy temu we Wrocławiu widzowie stali przed ogromnymi, utkanymi przez Henela obrazami oraz jego fotograficznymi autoportretami. 23 października w Wałbrzychu znajdą się wobec ich scenicznego echa. I być może właśnie ta droga, od niemal zapomnianego pacjenta branickiego szpitala, poprzez pierwszą wielką wystawę monograficzną jego prac, aż do bohatera przedstawienia teatralnego – najlepiej pokazuje, jak niezwykły pośmiertny los spotkał Mariana Henela.
„Lubieżnik. Opis podróży tajemnej z Przystajni do Bazylei”
premiera: 23 października 2026
Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu, Scena Kameralna.