Z pointy do wolności

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Z pointy do wolności

O spektaklu „Kocham balet” w choreografii Ramony Nagabczyńskiej na Polskiej Platformie Tańca Wrocław 2026 pisze Adam Kamiński.

Opublikowano: 2026-09-19
fot. Magdalena Cydzik
Ocena recenzenta/tki: (8/10) – bardzo dobry

,,Kocham balet” w choreografii Ramony Nagabczyńskiej (produkcja Komuny Warszawa) to studium pamięci ciała, tego, co pozostaje w człowieku po latach podporządkowania jednej, bezwzględnej technice. 

Na scenie spotykają się cztery performerki: Ramona Nagabczyńska, Aleksandra Borys, Karolina Kraczkowska i Iza Szostak. Wszystkie łączy doświadczenie edukacji w państwowych szkołach baletowych, a później odejście od klasycznej techniki w stronę tańca współczesnego i sztuk performatywnych.

Powrót do point, klasycznych pas i baletowego drążka staje się próbą odzyskania języka, który kiedyś kształtował ich ciała, ale także wyznaczał granice podmiotowości.

Historia baletu klasycznego od początku związana jest bowiem z ideą dyscyplinowania ciała. Od dworskich widowisk renesansowej i barokowej Europy, przez kodyfikację techniki w XVII i XVIII wieku, aż po XIX-wieczny triumf baletu romantycznego ciało tancerza miało podporządkować się określonemu ideałowi formy. Geometria ruchu, wyprost czy praca na pointach miały stworzyć iluzję lekkości i nieważkości.

Balet jest sztuką paradoksu: jego doskonałość opiera się na tym, czego widz nie powinien dostrzec, na ogromnym wysiłku, napięciu i ograniczeniach ludzkiej anatomii. To, co pozostaje za kulisą perfekcyjnego gestu, „Kocham balet” przenosi w centrum uwagi.

Otwierające przedstawienie sceny intensywnej rozgrzewki i rozciągania uświadamiają fizyczny koszt dążenia do ideału. W edukacji baletowej ruch zostaje nie tylko wyuczony, ale również zapisany w mięśniach i stawach. Nawet po wielu latach ciało może przechowywać dawne pozycje, napięcia i mechanizmy kontroli.

Spektakl pokazuje, że pamięć może stać się materiałem twórczym i narzędziem odzyskiwania podmiotowości.

Szczególnie wyrazistym symbolem tego procesu jest łabędź, jedna z najważniejszych figur XIX-wiecznego baletu. W „Jeziorze łabędzim” Czajkowskiego, Petipy i Iwanowa baletnica uosabia kruchość, czystość i niemal nadnaturalną lekkość. Nagabczyńska odwraca tę perspektywę. Zamiast eterycznej sylwetki otrzymujemy ciało, które stawia opór, rozpada się, ujawnia swoją fizyczność.

Artystki nie wracają do baletu jako jego ofiary. Wracają do niego jako świadome podmioty, które przejmują na nowo język własnej przeszłości. Pointa, drążek, klasyczna poza nie są już narzędziami dyscypliny, lecz znakami odzyskanymi i poddanymi reinterpretacji. W tym geście tkwi przewrotność spektaklu: to, co niegdyś służyło tresurze ciała, zostaje wykorzystane przeciwko logice tresury. Nie chodzi o odrzucenie baletu, lecz o odebranie mu władzy nad ciałem. Dawna technika pozostaje obecna, ale zmienia się relacja wobec niej, rodzi się sprawczość, a z pamięci opresji powstaje własny język ruchu.

W kostiumach Dominiki Olszowy i Joanny Kotowicz artystki wyglądają na scenie jak baletnice, w których szafie ktoś nieźle namieszał. Zamiast tradycyjnych, sztywnych strojów dostajemy koktajl dziecięcego kiczu i dorosłego seksapilu. To celowy zabieg. 

Projektantki łamią odwieczne modowe kody baletu. Gorsety łączą się ze zwykłymi T-shirtami, tiule z bieliźnianymi koszulkami. Włosy zdobią wprawdzie wstążki i diademy, ale przypominają one raczej akcesoria z szuflady małej dziewczynki, która bawi się w księżniczkę.

Ta wizualna rewolucja zyskuje oparcie w dramaturgii Agaty Siniarskiej, artystki znanej z bezkompromisowej walki z patriarchatem. Siniarska uderza prosto w wybujałą wyobraźnię mężczyzn, którzy od wieków narzucają kobietom swój dyktat zarówno na scenie, jak i poza nią. 

„Kocham balet” pokazuje, że emancypacja nie zawsze polega na odrzuceniu przeszłości, ważne jest odzyskanie prawa do jej własnej interpretacji. Spektakl Nagabczyńskiej przywraca ciału to, co najważniejsze: ciężar, historię, niedoskonałość i autonomię.

Choreografka nie opowiada historii baletu z powagą. Pozwala sobie na dystans i ironię, dzięki którym dawne rygory tracą swoją pozorną potęgę. W opowiadanej historii nie ma szyderstwa ani próby unieważnienia doświadczenia. 

Spektakl nie kończy się prostym buntem przeciwko dawnej formie. Nie uwolnisz się całkowicie od własnej historii, ale nadasz jej nowe znaczenie.

Polska Platforma Tańca

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] spektakl się dłuży, w rzeczy samej jest powolny w tempie, z czego akurat skwapliwie korzysta choreografia i choć szczęśliwie do zapowiadanej katastrofy mu daleko, to zdarza się, że ten teatralny tramwaj zgrzyta i piszczy na zakrętach”

Marek Zajdler o „Bardzo długiej i powolnej katastrofie tramwaju nr 26”, reż. Julia Nowak; NaszTeatr, 18.09.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL