TVP Kultura przypomina Jana Frycza. Dziś „Iwanow” – jedna z jego wielkich ról w Teatrze Telewizji

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

TVP Kultura przypomina Jana Frycza. Dziś „Iwanow” – jedna z jego wielkich ról w Teatrze Telewizji

Dziś, 18 sierpnia, o godz. 20.00 pokaże „Iwanowa” Antoniego Czechowa w reżyserii Jana Englerta.

Opublikowano: 2026-08-18
Spektakl „Iwanow”, reż. Jan Englert (Teatr TV, 1995); na zdj. od lewej Władysław Kowalski, Igor Przegrodzki, Mariusz Benoit, Michał Żebrowski, Leon Charewicz Jan Frycz; fot. archiwum Teatru TVP

To jedna z wielu znaczących ról aktora w Teatrze Telewizji, z którym związany był przez ponad cztery dekady. Na premierę czeka jeszcze „Król Maciuś Pierwszy” – jedna z ostatnich produkcji z jego udziałem.

Jan Frycz zmarł 15 sierpnia 2026 r. Miał 72 lata. O śmierci aktora pisaliśmy w naszym materiale poświęconym jego dorobkowi.

Telewizja Polska zdecydowała się przypomnieć jego role. W poniedziałek, 17 sierpnia, o godz. 20.00 TVP Kultura pokazała „Bezmiar sprawiedliwości” w reżyserii Wiesława Saniewskiego. Dziś, we wtorek 18 sierpnia, o tej samej porze stacja sięga już po Teatr Telewizji i pokaże „Iwanowa” Antoniego Czechowa w reżyserii Jana Englerta.

Teatr Telewizji zajmuje w dorobku Jana Frycza miejsce szczególne. Aktor pojawiał się w nim przez ponad czterdzieści lat. Według archiwum TVP zadebiutował w 1980 roku w spektaklu „Z pokorą pochylamy nasze głowy” Stanisława Zajączkowskiego, później zaś stworzył dziesiątki ról – od klasyki antycznej, Shakespeare’a i Czechowa po Pintera, Mrożka i współczesny dramat polski. Pięciokrotnie otrzymywał nagrody aktorskie festiwalu Dwa Teatry.

Iwanow – człowiek, którego nie sposób łatwo osądzić

„Iwanow” w reżyserii Jana Englerta został zrealizowany w 1995 roku, a jego telewizyjna premiera odbyła się 29 stycznia 1996 roku. Jan Frycz zagrał Mikołaja Aleksiejewicza Iwanowa – wykształconego ziemianina, człowieka inteligentnego, niegdyś pełnego energii, teraz pogrążonego w apatii, zmęczeniu i poczuciu klęski.

Czechow nie daje tu widzowi wygodnej odpowiedzi na pytanie, kim właściwie jest jego bohater. Czy Iwanow jest egoistą, który odsuwa się od śmiertelnie chorej żony? Człowiekiem wypalonym i niezdolnym do udźwignięcia własnego życia? Kimś, kto krzywdzi innych, nie potrafiąc jednocześnie poradzić sobie ze sobą? Sam autor pisał, że w swojej sztuce nie chciał nikogo oskarżać ani nikogo uniewinniać. Ta niejednoznaczność pozostała podstawą dramatu.

Wokół Iwanowa rozciąga się prowincjonalny świat ludzi pogrążonych w nudzie, konwenansach, plotkach, interesach, kartach i alkoholu. Jest Anna – jego ciężko chora żona, stary Lebiediew, jego córka Sasza, która chce wyrwać się z dusznej rzeczywistości, doktor Lwow przekonany o własnej moralnej racji. Nad nimi wszystkimi ciąży poczucie zmarnowanego życia.

Frycz miał w tej roli ogromne pole do pokazania tego, co później wielokrotnie stawało się jedną z najważniejszych właściwości jego aktorstwa: wewnętrznego pęknięcia postaci, bez potrzeby tłumaczenia jej widzowi do końca. Iwanowa można obserwować, można próbować zrozumieć jego zachowanie, ale trudno wydać na niego prosty wyrok.

Englert zestawił w spektaklu aktorów o ogromnym doświadczeniu z młodymi wówczas adeptami warszawskiej PWST. Saszę zagrała Agnieszka Warchulska.

W obsadzie „Iwanowa” znaleźli się również: = Danuta Stenka, Igor Przegrodzki, Władysław Kowalski, Mariusz Benoit, Ewa Dałkowska, Michał Żebrowski, Joanna Kurowska, Leon Charewicz, Katarzyna Łaniewska, Cezary Kosiński, Rafał Rutkowski, Maciej Wierzbicki, Michał Zieliński, Hubert Antoszewski, Józef Kalita, Ewa Bułhak, Katarzyna Stępkowska, Sylwia Zmitrowicz i Jacek Jarzyna.

Dzisiejsza emisja ma więc także wartość archiwalną. Pozwala wrócić do momentu, w którym Frycz był już jednym z najważniejszych aktorów swojego pokolenia, a jednocześnie miał przed sobą jeszcze trzy dekady pracy w Teatrze Telewizji.

Teatr Telewizji przez ponad czterdzieści lat

„Iwanow” jest tylko jednym z punktów bardzo obszernego telewizyjnego dorobku Jana Frycza. W samych latach 90. można znaleźć w nim imponującą serię klasycznych i współczesnych ról. W 1994 r. zagrał między innymi Astrowa w „Wujaszku Wani”, rok później Aufidiusza w „Koriolanie” oraz Don Carlosa w „Hernanim”.

Znacznie wcześniej, bo już w 1985 r., Jan Englert powierzył mu rolę Hamleta. W „Irydionie” Krasińskiego, także w reżyserii Englerta, Frycz grał natomiast bohatera tytułowego. Te realizacje pokazywały, że telewizja od początku nie traktowała go jako aktora jednego emploi, lecz obsadzała w najważniejszych rolach klasycznego repertuaru.

Osobne miejsce zajmuje „Opis obyczajów, czyli jak zwyczajnie wszędzie się miesza złe do dobrego” według Jędrzeja Kitowicza w reżyserii Mikołaja Grabowskiego. Frycz znalazł się tam wśród aktorów doskonale rozumiejących charakterystyczny język Grabowskiego – jego rytm, groteskę, fizyczność i bezlitosną obserwację polskich obyczajów. Był to Frycz inny niż w Czechowie: dynamiczny, zespołowy, pracujący na ostrym kontrapunkcie.

Warto przypomnieć także „Małe zbrodnie małżeńskie” Erica-Emmanuela Schmitta w reżyserii Krystyny Jandy. Cały spektakl opierał się właściwie na dwojgu aktorach – Jandzie i Fryczu – oraz na zmieniającej się nieustannie relacji małżonków, którzy próbują odtworzyć własną przeszłość i ustalić, ile w ich wspólnym życiu było prawdy, a ile wygodnych wersji wydarzeń.

„Kolekcja”. Pinter i nagroda dla Frycza

Jedną z najciekawszych telewizyjnych ról Frycza pozostaje również Harry w „Kolekcji” Harolda Pintera w reżyserii Marcina Wrony. Spektakl powstał w 2006 r., a obok Frycza wystąpili Magdalena Cielecka, Andrzej Chyra i Adam Woronowicz.

Pinterowski świat opiera się na niepewności. Bohaterowie rozmawiają o zdarzeniu, którego przebiegu widz nigdy nie może być pewny, manipulują sobą, zmieniają wersje, badają reakcje partnerów. Dla aktora takiego jak Frycz – budującego postaci również poprzez pauzę, spojrzenie i to, czego bohater świadomie nie wypowiada – był to materiał wyjątkowo wdzięczny.

Rola została nagrodzona na festiwalu Dwa Teatry. Nie była zresztą jedyną. Frycz otrzymywał tam nagrody także za „Juliusza Cezara” Jana Englerta, „Kontryma” Marcina Fischera, „Tango” Jerzego Jarockiego oraz „Miłość na Krymie”, również w reżyserii Jarockiego.

Marek Antoniusz w „Juliuszu Cezarze”

W „Juliuszu Cezarze” Shakespeare’a w reż. Jana Englerta Frycz zagrał Marka Antoniusza. Partnerowali mu Jan Englert jako Cezar i Jerzy Radziwiłowicz jako Brutus.

To następny ważny ślad wieloletniej współpracy Frycza z Englertem. „Iwanow” należy właśnie do tej linii ich wspólnej pracy – podobnie jak wcześniejsze wielkie role klasyczne.

Edyp Frycza. Tego spektaklu dziś w TVP VOD nie znajdziemy

Jest jednak jedna realizacja, o której szczególnie warto dziś przypomnieć: „Król Edyp” Sofoklesa z 1992 roku w reżyserii Laco Adamika.

Jan Frycz zagrał Edypa. Jokastą była Teresa Budzisz-Krzyżanowska, Tyrezjaszem Jan Peszek, Kreonem Jerzy Trela. W obsadzie znaleźli się także Jerzy Nowak, Edward Linde-Lubaszenko i Tadeusz Huk. Muzykę skomponował Jerzy Satanowski.

To jedna z tych ról, do których naprawdę chciałoby się dziś wrócić. Edyp Frycza krok po kroku dociera do prawdy o sobie i – nie wiedząc jeszcze, dokąd prowadzi jego śledztwo – sam na siebie wydaje wyrok. Nie potrzeba tu łatwego efektu. Cała tragedia rozgrywa się w świadomości człowieka, który nie może już zatrzymać raz rozpoczętego procesu poznania.

Tym bardziej szkoda, że spektaklu Laco Adamika nie ma obecnie w ofercie TVP VOD. Przy okazji przypominania dorobku Jana Frycza warto byłoby sięgnąć również do takich archiwalnych realizacji. „Król Edyp” zasługuje na ponowne udostępnienie nie jako teatralna ciekawostka sprzed ponad trzydziestu lat, ale jako zapis jednej z ważnych ról aktora i jednego z bardzo mocnych zespołów aktorskich tamtego okresu.

„Wycinka” – Frycz jeszcze raz u Lupy

Historia Frycza w Teatrze Telewizji nie zatrzymała się jednak na archiwalnych przedstawieniach. Jeszcze w ubiegłym roku telewizyjna publiczność mogła oglądać go w „Wycince Holzfällen” Krystiana Lupy – specjalnie odtworzonym dla telewizji spektaklu według Thomasa Bernharda.

To rola szczególna również dlatego, że prowadzi do jednego z najważniejszych rozdziałów jego teatralnej biografii – wieloletniej pracy z Lupą. Frycz występował u niego m.in. w „Lunatykach”, „Braciach Karamazow” i „Mistrzu i Małgorzacie”. W „Wycince” wracał natomiast jako Aktor Teatru Narodowego, postać jednocześnie komiczna, drażniąca, efektowna i bezlitośnie obnażona przez Bernhardowski świat.

Jeszcze kilka miesięcy temu był więc obecny w nowej telewizyjnej realizacji. Dzisiaj „Wycinka” staje się jednym z ostatnich zapisów jego aktorstwa.

Jedna premiera jest jeszcze przed nami

Telewizyjny dorobek Jana Frycza nie został jednak zamknięty. Na premierę czeka „Król Maciuś Pierwszy” według Janusza Korczaka w reżyserii Tadeusza Kabicza. Spektakl ma otworzyć jesienny sezon Teatru Telewizji, a jego premierę TVP zapowiada na wrzesień. Frycz zagrał Prezesa Rady Ministrów.

W tytułową rolę wcielił się Tymon Bitkowski. W obsadzie znaleźli się także Marek Kondrat jako Doktor, Karolina Gruszka jako Ministra Finansów, Tomasz Kot jako Minister Sprawiedliwości, Danuta Stenka jako Ministra Oświaty, Borys Szyc jako Minister Wojny, Wiktoria Gorodecka jako Stara Królowa, Andrzej Konopka jako Stary Król, Magdalena Popławska jako Guwernantka oraz Maciej Musiał jako Ochmistrz.

Jan Frycz opowiadał o pracy przy spektaklu z bardzo osobistej perspektywy: „Od razu zgodziłem się zagrać w tym spektaklu, wzruszony wspomnieniami lektury z własnego dzieciństwa”.

Po jego śmierci ta premiera będzie miała już zupełnie inny ciężar. 

Teatr Telewizji TVP

Kategorie:

Cytat Dnia

„Drażni mnie w tym spektaklu ta kapitalistyczna nadinterpretacja Białaszka i wcześniejsze zachwyty nad tym widowiskowym show. Brzmiały bowiem czasami tak, jakby nie było wcześniejszych różnorodnych interpretacji »Hamleta« Opowieść o odpowiedzialności i o zemście zamieniona w rodzaj happeningowego show z sedesami na środku sceny (i żeby było jasne, nie gorszą mnie pisuary na scenie, które nawet będą formą grobów w słynnej scenie na cmentarzu, ani rozwydrzony Hamlet, który gra swą rolę z przejęciem), ale po prostu intelektualny infantylizm tego przedstawienia”

Alina Kietrys o „Hamlecie”, reż. Kamil Białaszek; AICT Polska, 14.08.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL