Wszyscy się spóźniliśmy

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Wszyscy się spóźniliśmy

O “Europie” Wajdiego Mouawada w reż. Krzysztofa Warlikowskiego w Nowym Teatrze w Warszawie pisze Szymon Białobrzeski.

Opublikowano: 2026-02-21
fot. Magda Hueckel
Ocena recenzenta/tki: (6/10) – niezły

Jaki Warlikowski jest, każdy widzi. „Europa” stanowi wizytówkę stylu reżysera. Fragmentaryzm, ironia, patos, powolne budowanie napięcia, performatywność czy intermedialna narracja – to wszystko tu jest. Pozostaje pytanie, co tym razem nam uzmysławia i na ile skutecznie to robi?

Spóźnione spotkanie

Do tytułowej bohaterki przyjeżdża wysłanniczka ONZ. Chce porozmawiać o masakrze, której lata temu Europa była świadkinią (a może sprawczynią). Doświadczona życiem bohaterka zgadza się pod warunkiem, że będzie mogła porozmawiać ze swoimi trzema córkami. Informacja o pokrewieństwie zdaje się być kluczem do zrozumienia niepokojów, jakie tkwią w zebranych kobietach.

Spóźniona trauma

Coraz częściej w kulturze porusza się temat traum – choć wynikają z cudzych doświadczeń, nawiedzają nas jako przekazywana przez pokolenia tożsamość. Przykładem takiego dzieła jest chociażby film „Prawdziwy ból” Eisenberga, w którym potomkowie ofiar Holokaustu przyjeżdżają do Polski, by odwiedzić miejsca zagłady. Najprostsza przejażdżka polskim InterCity staje się dla nich doświadczeniem gorzko ironicznym.

Spóźniona refleksja

Warlikowski odwraca to doświadczenie. Nie skupia się na widmowej traumie ofiar, ale na widmowej zbrodni rozpostartej pomiędzy tym, co było, a tym, co będzie. Jedyna trauma, którą możemy nosić, to ta wynikająca ze zła popełnionego przez naszych przodków. Jesteśmy potomkami morderców, gwałcicieli i kanibali – to pochodzenie determinuje nasze tu i teraz.

Spóźniony afekt

Punkt wyjścia jest więc niezwykle ciekawy, ale niepogłębiony. W „Europie” znacznie więcej jest makabrycznych opisów zbrodni niż analizowania ich przyczyn. Naturalistyczne wspomnienia mnożą się, budując w naszych głowach zbójeckie obrazy. Aż w końcu dochodzi do kryzysowego momentu – zaczynamy się do nich przyzwyczajać.

Opisy rozcinania miejsc intymnych czy przeżuwania ludzkich wnętrzności przenoszą ciężar z politycznej wiwisekcji na brutalistyczny fetyszyzm (o czym zresztą trafnie napisała Katarzyna Kowalewska).

Spóźniony kunszt

A szkoda, bo nikt nie potrafi prowadzić aktorów tak jak Warlikowski. To monologi bohaterek granych przez Magdalenę Cielecką, Maję Ostaszewską, Małgorzatę Hejewską-Krzysztofik i Magdalenę Popławską stanowią siłę spektaklu. Właśnie wtedy intelektualna bańka pęka, a wszystkie rozważania dotyczące zbrodniczej natury człowieka wylewają się na scenę – gdzieś między łzami, smarkami i wulgaryzmami. Zabieg, który w przypadku większości spektakli byłby nadmiernym patetyzmem, w rękach tak znakomitych aktorek staje się niezwykle cennym doświadczeniem.

Wiele scen zostaje dopełnionych znakomitą muzyką i świetnie zainscenizowanymi obrazami z niepokojącą dziewczynką (przywodzącą na myśl między innymi młodą Europę). Środki formalne sprawnie budują mroczny klimat całości, który chwilami zostaje zburzony przez zbędny intelektualizm bądź ironię. To cechy, które same w sobie mi nie przeszkadzają, jednak zdecydowanie wolę, kiedy wynikają z postaci, a nie z odgórnego założenia. Tutaj spontaniczne propozycje seksu, gęste słownictwo czy analogie do współczesności bywają bardzo toporne.

Spóźnione wnioski

O Warlikowskim więcej słyszałem na zajęciach bądź oglądałem jego spektakle w ramach Teatru Telewizji, niż doświadczałem jego sztuki na żywo – kwestia wieku. Teraz, kiedy oglądam „Europę”, rozumiem jego fenomen, ale dużo mniej go czuję. Główna teza wybrzmiewa w kapitalnej formie i monologach postaci, by za chwilę zniknąć na rzecz afektu zalanego gęstą terminologią. Czuję, że się spóźniłem.

Z drugiej strony, nic dziwnego – według Warlikowskiego chyba wszyscy się spóźniliśmy. Chyba nie dostrzegamy już nadziei, przez co urwane tezy i nadmierna wulgarność stają się trochę bardziej zrozumiałe.

Nowy Teatr

Kategorie:


Cytat Dnia

„Istnieją niewielkie szanse na zmianę ludzkich charakterów. Pozostaje nam więc jedynie rozsądnie wybierać do nomen omen ciał przedstawicielskich ludzi, którzy potrafią utrzymać na wodzy chcicę i chciwość. Sejm niech pozostanie parlamentem, a tragedie i słabości człowieka oraz jego zachowania nieparlamentarne zostawmy teatrom”

Jerzy Szczudlik o „Erotycznych immunitetach, sexie i transformacji”, reż. Wiktor Rubin; Olsztyn24.com, 23.05.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL