Z perspektywy snu i rozdarcia

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Z perspektywy snu i rozdarcia

O spektaklu „Ostatni sen Eugenii” Kuby Kaprala w reż. Doroty Abbe Fundacji Gra/nice na FMP w Wałbrzychu pisze Wiesław Kowalski.

Opublikowano: 2025-09-18
fot. Piotr Henryk Osak

Wśród wielu mocnych głosów tegorocznej edycji Festiwalu Małych Prapremier w Wałbrzychu ten spektakl wybija się szczególnie. To przedstawienie, które z jednej strony porusza historyczną materię – dramat dziecięcego obozu przy ul. Przemysłowej w okupowanej Łodzi – a z drugiej, bez żadnych uproszczeń, mierzy się z pytaniem, jak dzisiaj mówić o traumie, winie i pamięci.

Już sam tytuł – „sen” Eugenii – sugeruje stan zawieszenia między jawą a wspomnieniem, pomiędzy rzeczywistością a wypieranym koszmarem. Eugenia Pohl (vel Pol), esesmanka odpowiedzialna za znęcanie się nad więzionymi w obozie dziećmi, staje się osią narracyjną tej opowieści. Nie jako figura jednowymiarowego potwora, lecz jako złożony konstrukt psychiczny – kobieta wypierająca winę, mitologizująca swoje życie, zapętlona w powracające obrazy, które nie dają jej (ani widzom) spokoju.

Spektakl nie rekonstruuje jednak dokumentalnie przeszłości. Jest raczej próbą performatywnego „zajrzenia” do głowy sprawczyni i do zbiorowej pamięci, która przez dekady przemilczała historię dziecięcego obozu w Łodzi. Przemoc, absurd, ironia i groza przenikają się tu w estetyce snu – nieuporządkowanego, emocjonalnie rozedrganego, chwilami groteskowego.

Formy, które ożywiają pamięć

Największą siłą inscenizacji Abbe jest świadome, pełne znaczeń wykorzystanie języka teatru lalek i ożywionej formy. Scenografia – miękkie, cieliste poduszki – staje się zarazem przestrzenią dziecięcą i pogrzebową. Z jednej strony przywołuje niewinność, z drugiej – staje się metaforą bezimiennych ciał, które zniknęły w obozowym systemie. Lalki, maski, animowane rekwizyty nie służą tu jedynie estetyzacji – one budują narrację o pamięci jako czymś fragmentarycznym, zniekształconym, pulsującym pod powierzchnią codzienności.

Szczególnie silnie działają symboliczne figury: myszy, świnie i drzewo. Myszy w maskach przywołują tragiczne wspomnienia dzieci zmuszanych do jedzenia gryzoni w obozie. Świnie – groteskowe, nienaturalnie „zadbane” – pełnią funkcję komentującą, przywodząc na myśl hierarchię uprzywilejowania w świecie przemocy. Drzewo – grana przez dwóch aktorów postać – staje się niemym, lecz czującym świadkiem. Jego obojętność („dzieci umierają codziennie…”) jest jednym z najmocniejszych oskarżeń wobec społecznej bierności.

Eugenia jako figura wyparcia

Postać Eugenii Pohl, grana z niezwykłą precyzją przez Żanetę Małkowską, wymyka się łatwym klasyfikacjom. Nie jest ani potworem z czarno-białej opowieści, ani „ofiarą systemu”. Reżyserka pokazuje ją jako kobietę przesiąkniętą przemocą, która po wojnie funkcjonowała przez lata jako „zwyczajna” obywatelka – wychowawczyni w przedszkolu, miłośniczka sportu, osoba planująca urodziny. Ale trauma i wyuczona bezwzględność wciąż wracają – jej ciało pamięta więcej niż umysł. Gesty, język, reakcje – wszystko wskazuje na to, że obozowa przeszłość w niej trwa.

Jednym z najbardziej wstrząsających momentów spektaklu jest scena „imienin Eugenii”, która z pozoru wydaje się banalną celebracją, ale przeradza się w upiorne rozliczenie. Dzieci – realne i wyobrażone – otaczają ją, przytulają z niepokojącą intensywnością, aż do momentu, gdy kobieta dosłownie znika w środku ogromnej pluszowej maskotki. To akt nie tyle przebaczenia, co symbolicznego pochłonięcia przez własną winę. W końcowej sekwencji na scenie pozostaje tylko „grób z poduszek”, na którym składane są imiona i wiek ofiar.

Teatr jako rytuał pamięci

Twórcy nie proponują łatwych konkluzji. Ich celem nie jest osąd, ale przywrócenie pamięci – tej indywidualnej i zbiorowej. Nie chodzi tylko o przeszłość – chodzi o współczesność, o pytanie, co my robimy z historią. Czy potrafimy spojrzeć jej w oczy? Czy nie powielamy milczenia i obojętności?

„Ostatni sen Eugenii” to spektakl niezwykle odważny – zarówno pod względem tematycznym, jak i formalnym. Wykorzystanie języka lalkowego w teatrze dla dorosłych pozwala opowiadać o rzeczach, które w realistycznym ujęciu mogłyby być nie do zniesienia. Tu – paradoksalnie – to właśnie forma staje się nośnikiem emocjonalnej prawdy.

To nie tylko sztuka o historii – to sztuka o naszym dzisiaj.

https://www.facebook.com/FundacjaGranice/

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL