widz_trebicki(nie)poleca: „Thrill me. Historia Leopolda i Loeba”

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

widz_trebicki(nie)poleca: „Thrill me. Historia Leopolda i Loeba”

O spektaklu „Thrill me. Historia Leopolda i Loeba” Stephena Dolginoffa w reż. Tadeusza Kabicza w Mazowieckim Teatrze Muzycznym im. Jana Kiepury w Warszawie pisze Robert Trębicki. Dwóch młodzieńców, nawet mających się ku sobie, postanawia zrobić brutalną akcję w postaci zamordowania kogoś przypadkowego, kogoś, kto się akurat nawinie pod rękę. Zamordowali dzieciaka. Po co? Dlaczego? Młodzieńcy...
Opublikowano: 2022-03-21

O spektaklu „Thrill me. Historia Leopolda i Loeba” Stephena Dolginoffa w reż. Tadeusza Kabicza w Mazowieckim Teatrze Muzycznym im. Jana Kiepury w Warszawie pisze Robert Trębicki.

Dwóch młodzieńców, nawet mających się ku sobie, postanawia zrobić brutalną akcję w postaci zamordowania kogoś przypadkowego, kogoś, kto się akurat nawinie pod rękę. Zamordowali dzieciaka. Po co? Dlaczego? Młodzieńcy są dziwni i dziwnie ze sobą rozmawiają, jakby nie po koleżeńsku, bo jeden wyraźnie „czuje miętę” do drugiego, a „adorowany” raczej bawi się uczuciami pierwszego. Obaj aktorzy wcielający się w te postacie – Maciej Pawlak i Marcin Januszkiewicz – są mocno obdarowani talentem, przede wszystkim muzyczno-wokalnym. W efekcie na scenie oglądamy dobrze zakomponowaną kryminalną historię, pełną świetnych wokaliz, znakomitych wykonań, mocnych piosenek i wciągającej dramaturgicznie akcji.

Jeden z bohaterów naczytał się “ekscentrycznych” książek i wymyślił sobie, że jest niezwyciężonym człowiekiem czyli „übermenschem”, który pokona cały świat i będzie robił złe rzeczy. Najpierw będą kradzieże, podpalenia, a na koniec morderstwo. Uroił sobie, że zabije przynajmniej jednego niewinnego dzieciaka bez żadnych konsekwencji. Natomiast drugi z bohaterów wie, że nie jest supermenem, ba, nawet nie widzi szans, by komuś fizycznie zaszkodzić, ale  uczucie powoduje, że poddaje się presji oblubieńca i zaczyna wierzyć, że i on również może należeć do gatunku „nadludzi”. I tu mam zastrzeżenie, a może raczej zapytanie do twórców spektaklu: dlaczego symboliczne niemieckie „u z kropeczkami” pojawia się na tle swastyki? Bo sama scenografia autorstwa Tadeusza Kabicza i Macieja Pawlaka, stworzona z kręgu telewizyjnych ekranów, na których, w zależności od potrzeby chwili, wyświetlane są emocje bohaterów w postaci przerażających animacji lub ilustracji fabularnych, jest świetna. Pojawia się płynąca krew, droga przez las czy znakomicie zrealizowana scena prokuratorskich przesłuchań z telewizyjnym udziałem wspaniałego Mirosława Zbrojewicza.  I pojawiają się również  wspomniane już  symbole z „U”. Ale czemu na tle swastyki? W treści nie ma mowy o Ku Klux Klanie, nie ma odniesień do wojny w Europie? O co tak naprawdę chodzi?

„Thrill me” to spektakl mroczny, mocno ponury i z każdą chwilą coraz bardziej brutalny, pełen przerażającej grozy. Ta przygnębiająca opowieść od początku do końca wciąga widza w swoje tryby; sam z otwartymi ustami chłonę naprawdę przerażające wizje, pomysły i urojenia bohatera Januszkiewicza. Na widowni panuje śmiertelna cisza, aktorzy z uśmiechem na twarzy, z czystym, fantastycznym śpiewem, opowiadają nam coraz bardziej zaskakującą i nieoczekiwaną historię. Pod względem wokalnym jest znakomicie. O ile błyskotliwość Marcina Januszkiewicza jest mi dobrze znana i kibicuję temu artyście od pierwszego z nim spotkania w „Wichrowych wzgórzach” w Teatrze Studio, przez płytę z piosenkami Perfect Lady Punk czy genialny występ w „Dziecię Starego Miasta” w Teatrze WARSawy, to Maciej Pawlak  zaskoczył mnie jeszcze bardziej i objawił się jako artysta wszechstronnie uzdolniony – od czasu do czasu przejmuje bowiem fortepian od uroczej akompaniatorki Kariny Komendery. Obydwaj aktorzy  świetnie ze sobą współpracują, mimo przeciwstawnych charakterów i różnej fizyczności ich atuty aktorskie i wokalne gwarantują ukojenie dla uszu i serca.

Dramaturgia tej historii daje pełną satysfakcję z odkrycia, że perfekcyjnie zaplanowane morderstwo przegrywa z niespełnioną miłością. Że staje się swego rodzaju zemstą, która niweczy szczegółowo zaplanowaną zbrodnię. Wszystko to jest tak zaskakujące, brutalne i wprost niemożliwe do wyobrażenia, że po końcowych brawach ciężko to  sobie w głowie poukładać, a zatem chyba muszę wybrać się na ten spektakl jeszcze raz…

Świetne, niezwykle mroczne i wciągające jest to przedstawienie. Trzeba zobaczyć koniecznie. No i trzeba też posłuchać.

fot. Marek Popowski Photo

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL