widz_trebicki(nie)poleca: A PLANETY SZALEJĄ…

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

widz_trebicki(nie)poleca: A PLANETY SZALEJĄ…

O spektaklu „A planety szaleją…” w reż. Anny Sroki-Hryń w Teatrze Współczesnym w Warszawie pisze Robert Trębicki. Jedenaście osobowości, jedenaście krzeseł, jeden kolor… i wspaniała muzyka. Potrzebna jeszcze reżyserka i genialny kompozytor, aranżer. Tyle wystarczy, by zrobić znakomity spektakl. Zapytacie: po cóż kompozytor? – przecież utwory Maanamu są wszystkim znane.  Owszem, znane, ale w tym...
Opublikowano: 2021-08-21

O spektaklu „A planety szaleją…” w reż. Anny Sroki-Hryń w Teatrze Współczesnym w Warszawie pisze Robert Trębicki.

Jedenaście osobowości, jedenaście krzeseł, jeden kolor… i wspaniała muzyka. Potrzebna jeszcze reżyserka i genialny kompozytor, aranżer. Tyle wystarczy, by zrobić znakomity spektakl. Zapytacie: po cóż kompozytor? – przecież utwory Maanamu są wszystkim znane.  Owszem, znane, ale w tym przedstawieniu słyszymy zupełnie inny wymiar popularnych niegdyś  przebojów. Tak, zdecydowanie największą gwiazdą tej muzycznej realizacji jest Mateusz Dębski – to człowiek, który przearanżował wszystkie szesnaście piosenek w tak zaskakujący sposób, że spokojnie można by zrobić z tego pełnowymiarową płytę „A tribute to Maanam” z coverami piosenek,  które tak dobrze znamy i wciąż nucimy. Jestem pewien, że trafiłaby ona na top listy wielu stacji radiowych. Wspaniale byłoby, gdyby tak piękne piosenki i zaskakujące, poetyckie wykonania zagościły zamiast wszechobecnej popowej sieczki również podczas koncertów transmitowanych przez naszą telewizję.

Cover najczęściej kojarzy się z przeróbką dobrze już znanej piosenki. O co tak naprawdę chodzi w dobrym coverze? O zrobienie na bazie popularnego materiału muzycznego czegoś swojego i mocno własnego, indywidualnego, choć nie gubiącego charakteru czy poetyki pierwowzoru. Korzystając ze znanych słów i tonacji Mateusz Dębski zrobił z nich muzyczne perełki: zaskakujące, wstrząsające i wzruszające. Chylę czoła przed znakomitym muzykiem i jeszcze lepszym kompozytorem. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze w tym widowisku świetna ręka reżyserki Anny Sroki-Hryń,  która z tekstów Olgi Jackowskiej wydobywa prawdziwą sztukę. Powiem szczerze, znam piosenki Maanamu od lat, zresztą jak każdy, kto przeżył boom polskiego rocka lat 80., ale dopiero teraz dostrzegłem w pełni całą ich poezję i to, jak nieoczekiwane emocje może ona wywoływać. Taki efekt to przede wszystkim zasługa całego zespołu aktorskiego, który – nie bójmy się tego powiedzieć – robi na scenie rzeczy magiczne. Ada Dec, Natalia Stachyra, zdobywające już laury w teatralnych podsumowaniach roku, Karolina Piwosz, Maja Polka, Jagoda Jasnowska, Olga Lisiecka,  Maciej Dybowski, którego talent lśni w spektaklach Teatru Syrena, Juliusz Godzina, Wojciech Melzer, Maciej Kozakoszczak, Tomasz Osica są bez wątpienia artystami już ukształtowanymi i przygotowanymi do ciężkiej pracy, do sukcesu rodem z „Och, ten Hollywood”. Wszyscy pamiętamy taki mały skandal, kiedy Nina Terentiew zrobiła dodatkowy odcinek „Szansy na sukces”, byle tylko Justyna Steczkowska mogła zaśpiewać „Boskie Buenos” i zacząć muzyczną karierę. I trzeba przyznać, że zrobiła to świetnie, ale we Współczesnym wersja tej piosenki jest jeszcze lepsza. Trudno uwierzyć, prawda? Przekonajcie się Państwo sami.

W sumie każda interpretacja tego aktorskiego koncertu ma w sobie to coś, co mocno miesza w głowie i kompletnie rujnuje nasze dotychczasowe wyobrażenia. W Baraku żadna z piosenek nie jest podobna do oryginału i dopiero po pierwszych słowach tekstu dochodzi do nas, jaki utwór wzięto na warsztat. No, może gitarowa solówka w „Kocham cię kochanie moje” jest identyczna z oryginałem, ale reszta już zupełnie nie.

Szesnaście błyskotliwie wykonanych piosenek to nie wszystko. Chciałbym, żebyście Państwo koniecznie się na ten spektakl wybrali, by usłyszeć autentyczne cykanie „Cykad na Cykladach” , by przypomnieć sobie Grzegorza Ciechowskiego, który jakby wręcz napisał „Żądzę pieniądza” do tego spektaklu, zobaczyć świetnie tańczące dziewczyny w „Lipstick” i przejmujący dom wariatów w „Stoję, stoję, czuję się świetnie”, doznać wzruszenia w „Szarych mirażach” czy przeżyć piękno „Nie poganiaj mnie, bo tracę oddech”.

„ A planety szaleją…” to pozycja obowiązkowa dla miłośników teatru muzycznego i dla fanów twórczości Kory. Mam nadzieję, że spektakl nie okaże się efemerydą i na długo zagości na deskach Teatru Współczesnego, wnosząc  powiew świeżości, młodości i nowego pomysłu na dobry teatr.

fot. Vova Makovskyi

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL