Trzy lata po śmierci prof. Jerzego Limona jego głos nadal wybrzmiewa podczas Festiwalu Szekspirowskiego. Tym razem za sprawą jego ostatniej książki – Szekspir. Siedem grzechów głównych (z zarazą w tle). W Sali Podwieszanej Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego odbyło się spotkanie poświęcone tej publikacji z udziałem prof. Marty Gibińskiej, prof. Jacka Fabiszaka i dr Anny Kowalcze-Pawlik. Fragmenty książki czytała Daniela Popławska z Teatru Nowego w Poznaniu.
Jej uczestnicy zastanawiali się nad tym, co właściwie pozostawił po sobie Jerzy Limon jako badacz literatury, historyk kultury i człowiek teatru. Wszyscy zgodnie podkreślali, że jego ostatnia publikacja nie jest wyłącznie kolejną książką o Szekspirze. To próba opowiedzenia o człowieku renesansu i świecie, który ukształtował twórczość angielskiego dramaturga.
Jako pierwszy głos zabrał prof. Jacek Fabiszak. Przyznał, że początkowo czytał książkę jako opowieść historyczną, bo prowadzi przez świat sprzed czterystu lat. Szybko jednak doszedł do wniosku, że równie dobrze można nazwać ją książką przygodową.
– Zostajemy wrzuceni w żywioł wyobraźni profesora – mówił. – To właśnie ona prowadzi czytelnika przez teatr, dramat i malarstwo, proponując nieoczywiste zestawienia i odkrywając sensy, których wcześniej mogliśmy nie dostrzegać. Profesor Limon oprowadza nas po świecie Szekspira jak wytrawny przewodnik, ale nigdy nie prowadzi najprostszą drogą.
Prof. Marta Gibińska zwróciła uwagę na coś innego. Jej zdaniem w tej książce odnaleźć można wszystko to, co przez lata charakteryzowało Jerzego Limona jako uczonego.
– Jest tam ogromna wiedza, ale także humor, dowcip, wyobraźnia i umiejętność spojrzenia na świat jako spójną całość – mówiła. – To książka człowieka renesansu. Kogoś, kto potrafił połączyć historię, literaturę, teatr, malarstwo i filozofię w jedną opowieść.
Do tej myśli nawiązał ponownie prof. Fabiszak, przypominając pojęcie “książki encyklopedycznej”, funkcjonujące w amerykańskim literaturoznawstwie. Zaznaczył jednak, że nie chodzi o encyklopedię rozumianą jako zbiór faktów.
Według niego Jerzy Limon stworzył panoramiczny obraz kultury renesansu. Pokazuje nie tylko Anglię czasów Szekspira, ale całą Europę. Opowiada o teatrze, religii, obyczajach, sztuce, historii i codziennym życiu. Dzięki temu czytelnik zaczyna rozumieć, jak ogromny wpływ renesans wywarł na współczesną kulturę europejską.
Dr Anna Kowalcze-Pawlik zwróciła uwagę, że tytułowe siedem grzechów głównych nie jest w książce katalogiem przewinień ani próbą moralizowania.
– Kiedy czytamy o grzechach głównych, nie powinniśmy myśleć o średniowiecznym rachunku sumienia. Powinniśmy pomyśleć o sobie – podkreślała.
Jak wyjaśniała, Limon pokazuje renesans jako epokę, która wyrasta jednocześnie z antyku i średniowiecza. Grzechy główne stają się więc narzędziem opisu człowieka, jego wyborów i sposobu patrzenia na świat. To właśnie dlatego książka pozostaje tak aktualna. Nie opowiada wyłącznie o bohaterach dramatów Szekspira, lecz o ludzkiej naturze, która od stuleci pozostaje taka sama.
Pierwszy fragment książki przeczytany przez Danielę Popławską dotyczył zarazy. Aktorka wybrała rozdział opisujący codzienność Londynu na przełomie XVI i XVII wieku. Limon z charakterystyczną dla siebie dokładnością odtwarza realia miasta: brak kanalizacji, wszechobecny brud, kolejne fale epidemii, bezradność lekarzy i strach mieszkańców. Opisuje także zamykane teatry oraz życie podporządkowane kolejnym nawrotom dżumy. Po doświadczeniach pandemii COVID-19 ten fragment zabrzmiał wyjątkowo aktualnie.