widz_trebicki(nie)poleca: „1989”

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

widz_trebicki(nie)poleca: „1989”

O spektaklu „1989″ Marcina Napiórkowskiego, Katarzyny Szyngiery i Mirosława Wlekłego w reż. Katarzyny Szyngiery, koprodukcja Teatru im. J. Słowackiego w Krakowie z Gdańskim Teatrem Szekspirowskim, na 43. Warszawskich Spotkaniach Teatralnych, pisze Robert Trębicki. Doskonała, dynamiczna reżyseria – dawno nie widziałem takiego scenicznego tempa i znakomitego rytmu. Pomysł Katarzyny Szyngiery na taki przegląd zdarzeń jak w...
Opublikowano: 2023-05-21

O spektaklu „1989″ Marcina Napiórkowskiego, Katarzyny Szyngiery i Mirosława Wlekłego w reż. Katarzyny Szyngiery, koprodukcja Teatru im. J. Słowackiego w Krakowie z Gdańskim Teatrem Szekspirowskim, na 43. Warszawskich Spotkaniach Teatralnych, pisze Robert Trębicki.

Doskonała, dynamiczna reżyseria – dawno nie widziałem takiego scenicznego tempa i znakomitego rytmu. Pomysł Katarzyny Szyngiery na taki przegląd zdarzeń jak w komiksowym kalejdoskopie, który zmuszał do maksymalnego skupienia, zasługuje na najmocniejsze brawa i ukłony. Znakomicie skomponowane piosenki w zasadzie wszystkie są ilustracją dla melodeklamacji, hiphopowej maniery wykonawczej, ale znajdziemy wśród nich i spokojny chillout, nujazz, a także indie popowe aranżacje. To zdecydowanie największa zaleta tego show!

Bezbłędna jest choreografia – świetne układy taneczne, ogromna sceniczna energia ruchowa, wprost nie mogłem się napatrzyć na „tańce” Pauliny Narożnik, Dashy Melekh czy Bartosza Bandury i Antoniego Sztaby – skąd ci ludzie biorą tyle „pary”?

Wysokie umiejętności wokalne i dramatyczne aktorskiej młodzieży to kolejna zaleta krakowsko-gdańskiego spektaklu. Rewelacyjne są kreacje Dominiki Feiglewicz, Małgorzaty Majerskiej, Julii Latosińskiej, Wojciecha Dolatowskiego i Antoniego Sztaby – pozwalają ze spokojem patrzeć w przyszłość scen teatralnych w Polsce, dodatkowo dwaj panowie świetnie grali każdą z kilku przydzielonych im ról.

Niewątpliwym plusem jest brak martyrologii i stawiania pomników „bohaterom”, a skupienie się na pielęgnacji domowego ogniska w tamtych trudnych czasach, przez to dobitne pokazanie, że za sukcesem solidarnościowej rewolucji stoją przede wszystkim kobiety. To one dbały o dom, o rodzinę wtedy, gdy mężczyzn internowano. Ilustrują to znakomite kompozytorsko i wykonawczo, jak dla mnie najlepsze w „1989” piosenki: o internowaniu w Gołdapi i druga przy odbiorze nagrody Nobla przez Danutę Wałęsową – doskonały, mocny przekaz! Może i feministyczny, ale dla mnie bardzo – że tak to ujmę – matczyny…

Zaskakuje mnóstwo mądrych, dających do myślenia symboli: Chochoł z “Wesela”, egzotyczna palma podczas internowania, czarne wrony socjalizmu, samochód Frasyniuka… Wszystko to dawało asumpt do ciekawych skojarzeń i sugestii.

Muszę przyznać, że ilość tekstu wyśpiewywanego przez artystów jest tak ogromna, że nie wszystko byłem w stanie wchłonąć i przyswoić. Trzeba zobaczyć przedstawienie kolejny raz, żeby to skupienie nad tekstem było na pierwszym miejscu, a nie inne sceniczne wydarzenia. Być może jest to efekt fatalnego nagłośnienia w pierwszej części spektaklu, albowiem zbyt głośno brzmiał zespół muzyczny i skutecznie zagłuszał głosy wykonawców, co przy tak gęstym tekście powodowało, że słyszałem niewiele, a bardziej domyślałem się o czym aktorzy śpiewają. W rozmowach z innymi widzami, podczas antraktu, okazało się, że nie tylko ja miałem z tym problem. Ewidentnie zawinił akustyk, któremu ktoś musiał zwrócić uwagę, bo już po przerwie, druga część, była słyszalna bez zarzutu

Rewelacyjne są Karolina Kazoń jako Danuta Wałęsa i Magdalena Osińska jako Gaja Kuroń – ich ekspresja, cudowna energia, sceniczna uroda, niezwykła charyzma zdominowały nieco resztę wielce utalentowanego zespołu.

Istotne stało się pokazanie filmów dokumentujących libację alkoholową Michnika, Geremka, Wałęsy z Kiszczakiem i Kwaśniewskim, ale również świetnym pomysłem była piosenka o agenturze i konfidenctwie Wałęsy – te sekwencje w dużym stopniu stawiają w innym świetle wszystkich ówczesnych działaczy i pozwalają widzowi na własny osąd tamtych wątpliwych moralnie zachowań.

Znakomity jest Marcin Czarnik w roli Kuronia – w moim przekonaniu przyćmił dwie pozostałe główne role męskie. Ale to dobrze – jakość aktorstwa, które prezentuje zmusza do wyszukiwania jego nazwiska na teatralnych afiszach.  

Jeśli zostawimy z tyłu głowy fakty historyczne, własne przekonania i poglądy na tamte wydarzenia, to otrzymamy wyborny musical o tym, że polskość nie musi być zawsze negatywna, do tego pełen młodzieńczej energii i pozytywnego przekazu, radości życia i potęgi rodziny. Spektakl na pewno nie rozlicza i nie przedstawia wszystkich aspektów i wydarzeń tamtych czasów, jest raczej wariacją na temat najlepszych społecznie i obywatelsko zdarzeń z historii Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. „1989” to jeden z najciekawszych spektakli muzycznych jakie widziałem – i chciałbym obejrzeć to widowisko ponownie, najchętniej na rodzimych deskach artystów.

fot. Dawid Linkowski/mat. teatru

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL