Warto jest zatrzymać się na chwilę, by zrobić namysł nad swoimi pragnieniami

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Warto jest zatrzymać się na chwilę, by zrobić namysł nad swoimi pragnieniami

Z reżyserką Justyną Zar, o spektaklu “Kwiat paproci” zrealizowanym w Teatrze Pinokio w Łodzi, rozmawia Wiesław Kowalski. „Kwiat paproci”, który przygotowała Pani w Teatrze Pinokio w Łodzi, oparty został na staropolskiej legendzie o Nocy Świętojańskiej, opowiadającej o tym, jak to w najkrótszą czerwcową noc paproć zakwita, a jej kwiat kusi nas swymi zmysłowi właściwościami. Skąd...
Opublikowano: 2021-02-09

Z reżyserką Justyną Zar, o spektaklu “Kwiat paproci” zrealizowanym w Teatrze Pinokio w Łodzi, rozmawia Wiesław Kowalski.

„Kwiat paproci”, który przygotowała Pani w Teatrze Pinokio w Łodzi, oparty został na staropolskiej legendzie o Nocy Świętojańskiej, opowiadającej o tym, jak to w najkrótszą czerwcową noc paproć zakwita, a jej kwiat kusi nas swymi zmysłowi właściwościami. Skąd pomysł po sięgnięcie do takiego właśnie źródła?

Moja droga do scenicznego odnalezienia legendy o Kwiecie Paproci, mimo jej stosunkowo dużej popularności wśród innych legend i podań, nie była wcale oczywista. Na tyle nieoczywista, że zaproponowałam zupełnie inny tytuł do realizacji – niekoniecznie zakorzeniony w wierzeniach słowiańskich. Do dalszych poszukiwań zachęcił mnie Łukasz Bzura, pełniący ówcześnie obowiązki pełnomocnika dyrektora. Szukaliśmy tematu, który zachęci do przyjścia do teatru nie tylko dzieci, ale i młodzież. Kwiat Paproci wyrósł, powiedziałabym, dość niespodziewanie na mojej drodze. Zainteresowała mnie w nim nie tyle sama wierzchnia warstwa legendy, skupiająca się na poszukiwaniu tego, co niedostępne, magiczne, zakazane – ale motywacja głównego bohatera. Dlaczego wyruszył na poszukiwania? Czy chęć wzbogacenia się była jego jedynym bodźcem? A co jeśli wokół niego działały siły – wewnętrzne i zewnętrzne – których nie był świadom? Ten punkt wyjścia wydał mi się dość znajomy. Każdy z nas porusza się w świecie, w którym przecina się wiele wektorów: nasze pragnienia, marzenia, czasami mrzonki przecinają się lub współgrają z siłami nadprzyrodzonymi lub, jak kto woli, prawami egzystencjalnymi.

Słowiańskie legendy, mity i wierzenia od zawsze interesowały pisarzy, malarzy i poetów, od Wyspiańskiego po Asnyka. Dzisiaj ogromnym powodzeniem cieszy się na przykład cykl powieściowy Katarzyny Bereniki Miszczuk pod tym samym tytułem. Co Panią najbardziej inspirowało podczas pisania scenariusza oprócz znanej i popularnej, najczęściej wykorzystywanej w teatrze historii Józefa Ignacego Kraszewskiego?

Inspirowała mnie nieodkryta i nierozpoznana do końca sfera wierzeń słowiańskich. Poszukiwałam ich tropów podążając za różnymi autorami: od Czesława Białczyńskiego poprzez Jerzego Strzelczyka, Andrzeja Szyjewskiego, Pawła Zycha i Witolda Vargasa, po opracowania Marii Janion, oraz ogólne antropologiczne interpretacje mitów autorstwa Jamesa Frazera i Josepha Cambpella. Najciekawszym momentem pracy nad scenariuszem był ten, w którym okazało się, że jedne interpretacje źródeł przeczą drugim. Ślady dawnych wierzeń pogańskich zostały skrzętnie zamiecione pod dywan lub wcielone w rosnące w siłę na ziemiach polskich chrześcijaństwo – stąd też trudność w jednoznacznej ocenie tego, co zostało. Niezmiennie ważne i inspirujące pozostało dla mnie jedno: droga bohatera, znamienna dla wszystkich struktur mitologicznych.

„Kwiat paproci” to tekst pełen niezwykłości, tajemniczości, baśniowości, czarów, magii, fantastyki, boskich wyroków… Czy łatwo jest takie cechy przedstawianej rzeczywistości, nazywanej w piosence wykonywanej przez Zorze „przeczaderską  Jednią”,  pokazywać na scenie, by były dla dzieci powyżej siedmiu lat wiarygodne i autentyczne?

Trudno mi ocenić przeniesienie tej rzeczywistości na scenę w kategoriach „łatwości”. Nie wiem, czy łatwo, wiem, że warto. I wiara w to, że warto niosła mnie – a właściwie nas wszystkich – przez cały okres prób (który, proszę mi wierzyć, nie był wcale taki łatwy w czasie pandemii). Przy tym składam ogromny ukłon w stronę moich współrealizatorów: Aleksandry Redy, która wyczarowała scenografię tego świata, tworząc rzeczywistość minimalistyczną i znaczącą zarazem; Łukasza Damrycha, którego muzyka wzbogaciła przestrzeń sceniczną, łącząc w sobie echa tradycyjnej muzyki ludowej i na wskroś nowoczesnych brzmień oraz Maćka Florka, którego choreografia wniosła nie tylko ogromną dynamikę, ale również pogłębiła metaforykę spektaklu. Oraz aktorów, którzy swoją wrażliwością wypełnili ten świat.

Jakich form i rozwiązań plastyczno-estetycznych czy wizualnych używa Pani do ożywiania tego magicznego świata i jak one przekładają się na inne elementy spektaklu? Na i ile różne  sfery przedstawienia próbują łączyć tradycję ze współczesnością? W jakich kodach kulturowych ich twórcy się poruszają? Jak wygląda symbolika i jak daleko posunięta jest umowność zastosowanej konwencji?

Nawiązujemy do polskiego kodu kulturowego, kodu tradycyjnego o romantycznej proweniencji, ale z drugiej strony trzymamy się współczesności. W XIX wieku polski kod kulturowy był powiązany w dużym stopniu z kodem kultury europejskiej, współcześnie stanowi on język wyobraźni dla coraz mniejszej wspólnoty. Nasze myślenie współczesne przesiąknięte jest globalnymi kodami niesionymi w obrazach filmowych, animacjach – nie da się od tego uciec, zresztą nie widzę ku temu powodów. W spektaklu staramy się łączyć te dwa światy. Z jednej strony odwołujemy się do magicznej prostoty życia z końca XIX wieku (czasu sprzed przewrotu przemysłowego i zmian, które przyniósł ze sobą – że o przemianach politycznych nie wspomnę). Czerpiemy również z symboliki słowiańskiej, na podstawie której powstały na przykład maski postaci bogów: Białoboga i Czarnogłowa. Z drugiej strony sięgamy na przykład do musicalowej kreacji piosenek scenicznych. Mamy tu więc niezły misz-masz i mam nadzieję, że będzie on siłą tego spektaklu.

W spektaklu obok postaci realnych, Jasia i jego rodziny,  pojawiają się również trzy Zorze – Jutrzenka, Południca, Wieczernica, a także władca krainy żywych i krainy umarłych, wspomniany już Białobóg i Czarnogłów. Czym  te postaci z innego porządku wyróżniają się  od pozostałych, oprócz wyraźnie określonych w scenariuszu cech dotyczących choćby temperamentu czy przypisanych wad i zalet?

Przede wszystkim sposobem kreacji scenicznej i doborem środków aktorskich. Jak wspomniałam wcześniej – Białobóg i Czarnogłów jako postaci z innego porządku są umaskowione, odczłowieczone. Podobne do ludzkich – tak samo jak w przypadku bogów greckich – są głównie ich przywary i namiętności. Natomiast Zorze są postaciami ze świata pośredników – boginkami, owszem, ale takimi, które znajdują się blisko człowieka i w sposób widoczny ingerują w jego działania. Stąd też ich sposób gry jest również skodyfikowany, ale już inaczej: to postaci nieco dzikie, poruszające się bardziej w zwierzęcy niż ludzki sposób, ale posiadające też nadludzką czułość w stosunku do tego, kim się opiekują.

Scenariusz „Kwiatu paproci” daje wiele możliwości wyeksponowania elementów edukacyjnych. Jak próbuje je Pani artykułować, by nie stały się zwykłą i nudną lekcją wychowania czy łopatologicznym wskazywaniem na to, co w naszym życiowym postępowaniu jest dobre, uczciwe czy właściwe?

Przede wszystkim staram się ich nie artykułować, a potraktować jako dodatkowy walor pojawiający się nieco „przy okazji” wejścia w świat przedstawiony. Każdy z nas ma w sercu głos, który kieruje go we właściwą stronę. Tak samo Jaś, główny bohater spektaklu. On nie przestaje słyszeć tego głosu, natomiast rozmyślnie przestaje go słuchać. Różnica jest odczuwalna dla każdego z nas – niezależnie od wieku. I to jest jedyne wskazanie, na którym bym się skoncentrowała.

Z jaką wiedzą na temat szczęścia, podążania za marzeniem, potrzeby akceptacji innych, poszukiwania własnej tożsamości, przekraczania ludzkich słabości, dążenia do ideałów wyjdą dzieci z Pani przedstawienia?

Zapewne każdy wyniesie własne przemyślenia – na co bardzo liczę. To, co próbowałam wyakcentować w spektaklu to moje osobiste przekonanie, że warto jest zatrzymać się na chwilę, by zrobić namysł nad swoimi pragnieniami, by wiedzieć, czy w drodze przez życie kieruje mną moje serce, czy to raczej ambicja i chęć udowodnienia, że jestem lepsza/lepszy niż w rzeczywistości. To, co dzieje się dalej, jest prostą konsekwencją moich wyborów.

„Kwiat paproci” grany jest jako spektakl familijny. Gdyby Pani miała zaprosić rodziców z ich pociechami na swoje przedstawienie, to co by im powiedziała?

Zapraszam do podróży w świat magii, w którym jedynym pewnym przewodnikiem jest głos własnego serca.


fot. Ignacy Tokarczyk

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL